Ministerstwo Cyfryzacji odpowiada na zarzuty o inwigilację pracowników

1 godzina temu
Zdjęcie: Laptop displaying code with reflection, perfect for tech and programming themes.


Piętnaście pytań, jedno zdanie w odpowiedzi — kopiowane niemal słowo w słowo. Tak wygląda reakcja Ministerstwa Cyfryzacji na interpelację posłanki Pauliny Matysiak i posła Janusza Cieszyńskiego w sprawie planów wdrożenia systemu TimeCamp do monitorowania aktywności pracowników zdalnych.

To nie my — to tamci

Sekretarz stanu Dariusz Standerski zaczyna odpowiedź od podróży w czasie i informuje, iż TimeCamp działał w ministerstwie za poprzedniego rządu. Uruchomiono go w listopadzie 2016 roku i używano do likwidacji resortu w 2020 roku. Wtedy system przedstawiano pracownikom jako narzędzie do „samokontrolii czasu pracy”, nie do karania. Ten fragment odpowiedzi zajmuje zaskakująco dużo miejsca — i wraca potem jeszcze raz, niemal identyczny, przy kolejnym pytaniu.

A co z obecnymi planami? Ministerstwo przyznaje, iż prowadzi „analizy o charakterze porządkującym” — związane z rosnącą liczbą zadań po odtworzeniu resortu w 2023 roku.

Refren zamiast odpowiedzi

Matysiak i Cieszyński pytali o konkretne rzeczy: czy zbadano zgodność z RODO, czy skonsultowano się z inspektorem ochrony danych, gdzie będą przechowywane zebrane informacje, czy posłużą do ocen pracowniczych, postępowań dyscyplinarnych, przyznawania premii. Na jedenaście z piętnastu pytań ministerstwo odpowiada identycznie: „Nie podjęto decyzji o wdrożeniu narzędzia ani o uruchomieniu jakichkolwiek funkcji operacyjnych.”

W odpowiedzi z ministerstwa nie ma informacji o żadnej ocenie skutków i analizie ryzyka. Nie odpowiedziano też na pytania w sprawie dokumentacji wymaganej przez AI Act — bo nie ma decyzji.

Konsultacje? Kiedyś. Może

Dwie odpowiedzi na pytania wyłamały się ze schematu — i właśnie one są najciekawsze. Czy odbyły się konsultacje ze związkami zawodowymi? „Jeżeli zostanie podjęta decyzja o wdrożeniu, z pewnością takie konsultacje się odbędą.” Czy pracownicy zostali poinformowani? „Nie było o czym dotychczas informować.”

Tyle iż posłanka złożyła interpelację właśnie dlatego, iż pracownicy sami ją poinformowali o planach wdrożenia nowego narzędzia, więc skądś tę informację pozyskali. Odpowiedź ministerstwa mówi tylko, iż formalnej decyzji jeszcze nie ma.

Efektywność z automatu

Matysiak w interpelacji opisywała spadającą satysfakcję pracowników, przewlekłe procedury, chaos w nadawaniu uprawnień. Pytała, co resort zamierza z tym zrobić — bez sięgania po narzędzia nadzoru. Standerski odpowiada: ministerstwo stawia na „doskonalenie procesów wewnętrznych, cyfryzację obiegu dokumentów, rozwój narzędzi organizacyjnych oraz wsparcie kompetencyjne pracowników”.

Resort twierdzi, iż decyzji o wdrożeniu systemu jeszcze nie podjął, a jeżeli ją podejmie — poinformuje pracowników „z odpowiednim wyprzedzeniem”. Pracownicy, którzy zgłosili sprawę, mogą więc spać spokojnie do momentu, kiedy „analizy o charakterze porządkującym” zmienią się w decyzję.

Idź do oryginalnego materiału