Miller ocenił plan wprowadzenia Hołowni do rządu Tuska. "Załatwianie bieżących gierek"

1 godzina temu

- Jest to tylko wynik arytmetyki parlamentarnej i załatwiania bieżących gierek - mówił w "Prezydentach i premierach" Leszek Miller, oceniając możliwe wejście Szymona Hołowni do rządu Donalda Tuska. Podobnie tę sytuację widzi Bronisław Komorowski, a Waldemar Pawlak stwierdził, iż na realizację tego scenariusza jest za późno. - Mówiąc tak obrazowo: z zupy rybnej ryby się nie złoży - podsumował.

Polsat News/FB.com/SzymonHołownia
Leszek Miller komentuje plany dotyczące Szymona Hołowni i jego ewentualnego wejścia do rządu Donalda Tuska

Według doniesień Interii Szymon Hołownia miałby przejąć klub parlamentarny Polski 2050 z rąk minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, z którą nie jest po drodze premierowi Donaldowi Tuskowi. - Jak Hołownia wróci, to Katarzyny momentalnie nie ma w rządzie - mówił w rozmowie z Łukaszem Rogojszem jeden z ważnych ministrów.

Według tego planu obecny wicemarszałek Sejmu miałby wejść do rządu, obejmując Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz otrzymując funkcję wicepremiera.

Szymon Hołownia ministrem i wicepremierem? "Z zupy rybnej ryby się nie złoży"

O ocenę tego scenariusza dopytywani byli goście programu "Prezydenci i premierzy". Waldemar Pawlak na wstępie wyjawił, iż podobny plan był rozpatrywany już wcześniej. - Rok temu uczestniczyłem w takim spotkaniu koalicyjnym, gdzie była propozycja wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych. Nie została przyjęta, a szkoda, bo gdyby w tamtym czasie Szymon Hołownia wszedł do rządu, to niewykluczone, iż dużo lepiej stałaby cała koalicja demokratyczna i nie byłoby tej dekompozycji Polski 2050 - stwierdził były premier.

Odnosząc się do aktualnych spekulacji ocenił, iż "dzisiaj to już jest trochę spóźnione". - Mówiąc tak obrazowo: z zupy rybnej ryby się nie złoży - dodał.

WIDEO: Program "Prezydenci i premierzy"

Mianem "dziwacznej" nazwał propozycję dla Hołowni były premier Leszek Miller, który uważa, iż wicemarszałek Sejmu powinien w tej sytuacji odpuścić. - Na miejscu pana Hołowni ja bym pięć lat po prostu odczekał. Zaszył się gdzieś w mało widocznym miejscu, przeanalizował swoje postępowanie i przygotował się do jakiegoś następnego etapu, i kiedy emocje opadną, kiedy sytuacja się wykrystalizuje, wystartowałbym ponownie, ale nie teraz, tylko dopiero za pewien czas - podkreślił Miller.

Bronisław Komorowski zgodził się ze swoim przedmówcą. - Wydaje mi się, iż część opinii publicznej i środowisk partyjnych odczyta to raczej jako chęć niedopuszczenia do awansu pani Pełczyńskiej Nałęcz - wskazał były prezydent.

Miller i Komorowski zgodni. "To gra polityczna"

Ujawnione przez media plany wobec Hołowni miałby odebrać argumenty minister funduszy i polityki regionalnej. Poza tym - jak zauważył Komorowski - jeżeli Hołownia zostanie wicepremierem, to "otworzy się miejsce dla wicemarszałka". - To jakaś gra polityczna, której ja przyznam się - nie rozumiem. Obawiam się, iż ona do niczego dobrego nie doprowadzi - podsumował.

- Najgorsze jest to, iż to sposób konstruowania rządu, gdzie kwestie merytoryczne odchodzą na dalszy plan. Jest to tylko wynik arytmetyki parlamentarnej i załatwiania bieżących takich właśnie gierek. Z tej mąki chleba nie będzie - dodał z kolei Miller.

ZOBACZ: "Nienawiść do Pełczyńskiej-Nałęcz". Hołownia jasno o "grupie rozłamowców"

Zdaniem Pawlaka trzeba jednak "to sprawy ważyć i łączyć". - Tego się nie da zrobić tak abstrakcyjnie i teoretycznie - zaznaczył.

Miller odparł, iż "tutaj sprawa jest naprawdę widoczna i wszyscy wiemy, o co chodzi i to jest takie przygnębiające, bo rząd powinien składać się z indywidualności, z osobowości, a nie z ludzi, którzy pasują do jakichś układanek".

WIDEO: Niezwykła fotografia 13-latka. Zdołał uchwycić patrolujący myśliwiec
Idź do oryginalnego materiału