Małgorzata z Radomia rok temu wymieniła stary piec na nowoczesny kocioł gazowy i dostała na to 16 000 zł dotacji z programu Czyste Powietrze. Zrobiła dokładnie to, o co prosił ją rząd. Od 2028 roku za tę inwestycję zapłaci dodatkowo ok. 1 500 zł rocznie – i z każdym rokiem ta kwota będzie rosła. Za 7 lat skumulowany koszt przekroczy 24 000 zł. Ale Małgorzata nie jest w najgorszej sytuacji. Gorzej mają ci, którzy nie mają żadnego wpływu na swoje ogrzewanie – czyli miliony lokatorów bloków.
Stos pieniędzy ułożonych w sejfie | Fot. ShutterstockCo to jest ETS2 i dlaczego nie ma żadnej „opłaty ETS2” na twoim rachunku
ETS2 to rozszerzenie unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2, który od 2005 r. obejmuje elektrownie i przemysł – i którego efekty są już od lat wliczone w ceny prądu i ciepła systemowego, choć mało kto o tym wie. Od 1 stycznia 2028 r. system obejmie też ogrzewanie budynków i transport drogowy. Podstawą prawną jest rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/957 z 10 maja 2023 r.
Mechanizm jest prosty: dystrybutorzy gazu i węgla będą musieli kupować uprawnienia do emisji za każdą tonę CO2 wytworzoną przy spalaniu ich paliw. Te koszty natychmiast trafią do cen, po których sprzedają gaz, węgiel i benzynę. Na fakturze nie pojawi się żadna osobna pozycja „ETS2” – wzrost zostanie wliczony w cenę surowca, dokładnie tak jak przez ostatnie 20 lat działo się z ETS1 w rachunkach za prąd.
Polska negocjowała w listopadzie 2025 r. w Brukseli 3 lata odroczenia. Wynegocjowała rok. Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta ogłosił to jako sukces – eksperci mówią wprost: to tylko rok przerwy, system wejdzie w pełnej krasie.
Konkretne kwoty – ile zapłacą różne grupy
Najdokładniejsze polskie wyliczenia zawiera raport „Analiza wpływu ETS2 na koszty życia Polaków” autorstwa Wandy Buk, adwokat z doświadczeniem w sektorze energetycznym, oraz Marcina Izdebskiego z Fundacji Republikańskiej. – Polska jest jednym z państw UE, które odczują system najdotkliwiej. Mamy zapotrzebowanie na ciepło przekraczające średnią unijną i najwyższy w Europie udział węgla w ogrzewaniu budynków mieszkalnych – wskazują autorzy raportu, cytowani przez Strefę Inwestorów.
Dla rodziny ogrzewającej dom gazem skumulowany dodatkowy koszt ETS2 wyniesie w latach 2028-2031 ok. 6 338 zł, a do 2035 r. – 24 018 zł. Dla rodziny z węglem: odpowiednio 10 311 zł i 39 074 zł. W starych, nieocieplonych domach liczby są dramatycznie wyższe: do 2035 r. choćby 45 851 zł przy gazie i ponad 77 000 zł przy węglu.
Od 2028 r. wzrosną też ceny paliw na stacjach: o ok. 29-30 gr na litrze benzyny, 35 gr na litrze diesla i ok. 21 gr na litrze LPG. Przeciętna rodzina z dwoma samochodami zapłaci przez to ponad 1 000 zł rocznie więcej za paliwo. Po połączeniu ETS1 i ETS2 w 2031 r. podwyżki przekroczą 50 gr na litrze – bo ceny uprawnień z ETS2 zrównają się wtedy z cenami ETS1, gdzie w 2023 r. średnia wynosiła niemal 84 euro za tonę.
Lokatorzy bloków zapłacą – i nie mają żadnego wpływu
Właściciel domu może wymienić kocioł, ocieplić ściany, zainstalować pompę ciepła. Lokator bloku podłączonego do miejskiej sieci ciepłowniczej nie może nic – za niego „decyduje” elektrociepłownia, która od 2028 r. będzie płacić za emisje i przerzuci koszty wprost na rachunki za ogrzewanie.
Według szacunków dla przeciętnego mieszkania 50-60 m² podłączonego do sieci opartej na węglu dodatkowe koszty mogą wynieść 1 000-1 500 zł rocznie w pierwszych latach, a po połączeniu systemów w 2031 r. – 2 000-2 500 zł rocznie. Łącznie w latach 2028-2035 to od 15 000 do 20 000 zł z budżetu przeciętnego lokatora, który nie wymienił ani jednej rury i nie podjął ani jednej decyzji o paliwie. Dla mieszkań 80-100 m² kwoty są odpowiednio wyższe.
Najgorzej wypadają miasta z ciepłowniami opalonymi głównie węglem – większość ośrodków na Śląsku, w Małopolsce i Łódzkiem. Najlepiej radzą sobie budynki podłączone do ciepłowni spalających biomasę, odpady komunalne lub wyposażonych w instalacje kogeneracyjne.
Trzy fakty, które media podają błędnie
Wokół ETS2 krąży wiele dezinformacji, którą warto wyprostować. Po pierwsze: nie ma zakazu posiadania kotła gazowego po 2040 r. Dyrektywa EPBD zakłada, iż do 2050 r. budynki mają zostać zmodernizowane do standardu bezemisyjnego – ale do momentu takiej modernizacji istniejące kotły gazowe mogą działać, być serwisowane i naprawiane. Po drugie: nie ma zakazu kupna kotła gazowego. Co skończyło się w 2025 r., to dotacje z Czystego Powietrza na samodzielne kotły gazowe – sam zakup i montaż pozostaje legalny. Zakaz montażu w nowych budynkach wejdzie dopiero od 2030 r. Po trzecie: kotły gazowe zasilane biometanem lub wodorem nie podlegają żadnym ograniczeniom – dyrektywa zakazuje paliw kopalnych, nie gazowego spalania jako takiego. Branża przewiduje, iż kotły gazowe pozostaną na rynku co najmniej do 2040 r. właśnie dzięki temu wyjątkowi.
Pompa ciepła jako ratunek – ale koszt jak za nowe BMW
Gdy za kilka lub kilkanaście lat zepsuje się obecny kocioł, właściciele domów staną przed decyzją o wymianie. Kompleksowe przejście na pompę ciepła z niezbędnymi modernizacjami to koszt od 80 000 do 150 000 zł: sama pompa powietrzna z montażem to 30 000-65 000 zł, gruntowa – 60 000-100 000 zł. Do tego wymiana grzejników (15 000-25 000 zł), ocieplenie budynku (20 000-40 000 zł), przebudowa instalacji CO (10 000-20 000 zł) i instalacja fotowoltaiczna (25 000-35 000 zł). Bez ocieplenia pompa ciepła generuje rachunki za prąd porównywalne z kosztami gazu – potwierdziły to dotkliwie zimy 2025/2026, gdy przy mrozach poniżej -15 st. C koszty eksploatacji powietrznej pompy dla domu 150 m² sięgały 1 400 zł miesięcznie.
Polska ma liczyć na 11,4 mld euro ze Społecznego Funduszu Klimatycznego, co przy obecnym kursie daje ok. 50 mld zł. Pieniądze zaczną płynąć od 2026 r. – czyli 2 lata przed pierwszymi podwyżkami ETS2. To realne okno na przeprowadzenie modernizacji z dofinansowaniem, zanim koszty emisji zaczną rosnąć. Problem polega na tym, iż przy 6 mln rodzin ogrzewających się paliwami kopalnymi pieniędzy nie wystarczy dla wszystkich – system działa na zasadzie kolejki i gdy pula się wyczerpie, kolejni wnioskodawcy dostaną odmowę.
Co to oznacza dla Ciebie? Trzy scenariusze i jeden termin
Jeśli masz kocioł młodszy niż 10 lat – prawdopodobnie przeżyje do ok. 2035-2040 r. Nie musisz działać natychmiast, ale już teraz zacznij odkładać systematycznie 400-600 zł miesięcznie na przyszłą wymianę. jeżeli tego nie zrobisz, za kilkanaście lat możesz potrzebować kredytu na 100 000 zł – przy obecnych stopach procentowych to rata 1 500-2 000 zł miesięcznie przez 7-10 lat. jeżeli masz kocioł starszy niż 10 lat – rozważ system hybrydowy (pompa ciepła + istniejący kocioł jako backup). Koszt ok. 60 000 zł, możliwa dotacja do 30 000 zł, a oszczędność na kosztach eksploatacji wynosi 30-50 proc. jeżeli mieszkasz w bloku – nie możesz zmienić źródła ciepła, ale możesz ocieplić mieszkanie od środka, wymienić okna, zamontować termostatyczne głowice na kaloryferach (oszczędność 10-15 proc.) i lobbować w spółdzielni za termomodernizacją całego budynku. Śledź też programy dotacyjne – gdy pula nowych naborów się otworzy w 2026-2027 r., wnioski będą rozpatrywane w kolejności złożenia.

2 godzin temu















