Miliony Polaków w eurofrii. Rachunki każdego z nas mogą spaść i to znacząco!

2 godzin temu

Miliony Polaków mogą niedługo zapłacić mniej za prąd. Rząd planuje wprowadzić zmiany w handlu energią elektryczną, które eksperci nazywają kluczem do obniżenia cen. Zyska każdy z nas, ale najwięcej Ci, którzy teraz wydają krocie na energię elektryczną.

Fot. Warszawa w Pigułce

Ministerstwo Energii przygotowuje projekt ustawy, który ma przywrócić tak zwane obligo giełdowe. Planowany termin przyjęcia propozycji nowych przepisów to trzeci kwartał 2025 r. Zmiany dotyczą nie tylko energii elektrycznej, ale także gazu ziemnego.

Koniec z handlem poza giełdą. Wielkie koncerny energetyczne tracą przywilej

Obligo giełdowe to obowiązek sprzedaży określonej części wyprodukowanej energii przez giełdę towarową, a nie w ramach wewnętrznych transakcji między firmami z tej samej grupy kapitałowej. Największe grupy energetyczne dotąd kontraktowały ponad 70 proc. obrotu wewnątrz własnych grup kapitałowych, pozostawiając innych klientów na marginesie.

Problem polega na tym, iż takie transakcje wewnątrz koncernów są mniej przejrzyste i często droższe niż te prowadzone na giełdzie. Jak wynika z najnowszych danych Urzędu Regulacji Energetyki, w drugim kwartale 2025 r. średnia cena energii z rozliczeń wytwórców w grupach kapitałowych wyniosła 446,76 zł za megawatogodzinę.

Dla porównania, ceny na Towarowej Giełdzie Energii są zwykle niższe. To oznacza, iż gdy firmy energetyczne handlują między sobą poza giełdą, płacą więcej – a te koszty ostatecznie trafiają do rachunków zwykłych odbiorców.

Nowe przepisy uderzą w gigantów energetyki

Rząd planuje, żeby wytwórcy energii elektrycznej musieli sprzedawać przynajmniej 55 procent swojej produkcji przez giełdę. Projekt zakłada szereg wyjątków – obligiem nie będzie objęta np. energia wyprodukowana w instalacjach przydomowych na własne potrzeby, a także ta z instalacji OZE o mocy poniżej 10 MW.

W przypadku gazu ziemnego zmiany będą jeszcze bardziej radykalne. Poziom obliga giełdowego ma zostać zwiększony z obecnych 55 proc. do 85 proc. To oznacza, iż firmy gazowe będą musiały sprzedawać zdecydowaną większość swojego towaru na giełdzie, a nie w transakcjach wewnętrznych.

Zmiany uderzą przede wszystkim w największe polskie koncerny energetyczne jak PGE, Tauron czy Enea, które dotychczas korzystały z możliwości handlu wewnątrz swoich grup kapitałowych.

Dlaczego handel na giełdzie oznacza niższe ceny

Mechanizm jest prosty: im więcej sprzedających i kupujących na giełdzie, tym większa konkurencja i niższe ceny. Gdy duże koncerny sprzedają energię wewnętrznie, na giełdzie jest jej mniej, co prowadzi do wzrostu cen dla wszystkich pozostałych uczestników rynku.

Od pierwszego kwartału 2023 r. cena energii w transakcjach wewnątrz grup kapitałowych spadła aż o prawie 45 proc. Mimo to przez cały czas pozostaje wyższa niż na giełdzie. To właśnie ta różnica kosztuje konsumentów dodatkowe pieniądze.

Eksperci wskazują, iż większa podaż energii na giełdzie powinna doprowadzić do wyrównania cen między rynkiem giełdowym a pozagiełdowym. W praktyce oznacza to, iż firmy, które dotychczas płaciły wyższe ceny w transakcjach wewnętrznych, będą mogły kupować taniej na giełdzie.

Powrót do przeszłości. Obligo było, potem go nie było

Historia obliga giełdowego w Polsce to przykład regulacji, która była wprowadzana, znoszona i teraz ma wrócić. Pierwotnie obowiązek sprzedaży energii przez giełdę został wprowadzony w 2019 roku na poziomie 100 procent produkcji.

W 2022 r. zlikwidowano obowiązek sprzedaży wytworzonej energii elektrycznej poprzez Towarową Giełdę Energii, uzasadniając to dojrzałością rynku energii oraz potrzebą deregulacji. Poprzedni rząd argumentował, iż firmy energetyczne powinny samodzielnie kształtować swoje strategie sprzedaży.

W praktyce efekt okazał się odwrotny od zamierzonego. Spadła płynność na giełdzie, a ceny energii zaczęły podlegać większym wahaniom i spekulacjom. Teraz obecny rząd chce częściowo cofnąć tamtą decyzję.

Co to oznacza dla ciebie?

Przywrócenie obliga giełdowego może wpłynąć na twój domowy budżet na kilka sposobów. Po pierwsze, zwiększona konkurencja na giełdzie powinna doprowadzić do stabilizacji, a w perspektywie choćby obniżenia hurtowych cen energii.

Niższe ceny hurtowe z kolei powinny przełożyć się na taryfy energetyczne, które zatwierdza Urząd Regulacji Energetyki. To oznacza, iż w średnim i długim terminie możesz płacić mniej za prąd w swoim domu.

Dla przedsiębiorców zmiany mogą być jeszcze bardziej odczuwalne. Firmy, które kupują energię na rynku konkurencyjnym, już teraz mogą skorzystać z niższych cen na giełdzie. Gdy na giełdzie będzie więcej energii, ceny powinny być jeszcze bardziej konkurencyjne.

Kto zyska, a kto straci na nowych przepisach

Główną grupą beneficjentów będą mniejsze firmy energetyczne i pośrednicy, którzy dotychczas mieli ograniczony dostęp do taniego prądu. Wzmocnienie obowiązku sprzedaży ma wyrównać szanse mniejszych podmiotów obrotu energią i gazem.

Zyskać powinien także przemysł energochłonny – huty, zakłady chemiczne i inne firmy, które zużywają duże ilości energii. Większa podaż na giełdzie oznacza dla nich możliwość negocjowania lepszych kontraktów.

Na przeciwnym biegunie znajdą się wielkie grupy energetyczne, które stracą możliwość optymalizacji kosztów przez handel wewnętrzny. Będą musiały dostosować swoje strategie biznesowe do nowych warunków rynkowych.

Gaz także pod lupą regulatora

Zmiany nie ograniczą się tylko do energii elektrycznej. W przypadku gazu ziemnego rząd planuje jeszcze bardziej radykalne podejście – podniesienie obliga z 55 do 85 procent.

Powyższe przyczyni się do wyrównania szans mniejszych spółek obrotu gazu ziemnego, zwiększając poziom konkurencyjności i liberalizacji rynku gazu – tłumaczy Ministerstwo Energii.

Dla konsumentów oznacza to potencjalne obniżenie rachunków za ogrzewanie gazowe. Większa konkurencja na hurtowym rynku gazu powinna przełożyć się na niższe ceny detaliczne.

Kiedy wejdą nowe przepisy

Zgodnie z wykazem prac rządu, projekt nowelizacji Prawa energetycznego ma zostać przyjęty w III kwartale 2025 roku. jeżeli proces legislacyjny przebiegnie sprawnie, nowe przepisy mogą wejść w życie jeszcze przed końcem roku.

Firmy energetyczne będą miały czas na dostosowanie się do nowych wymogów. Przewiduje się okresy przejściowe, które pozwolą koncernom stopniowo zwiększać udział sprzedaży na giełdzie.

Dla zwykłych odbiorców zmiany będą odczuwalne dopiero w średnim terminie, gdy niższe ceny hurtowe zaczną się przekładać na taryfy detaliczne. Najbardziej prawdopodobne jest, iż efekty będą widoczne w rachunkach za prąd od 2026 roku.

Idź do oryginalnego materiału