Miliony Polaków podjęły tę decyzję lata temu. Zostało kilka ponad rok. Potem zaczną płacić nowy koszt

18 minut temu

Kupowali kotły gazowe, pozostawali przy węglu, inwestowali w samochody spalinowe. Część tych decyzji była podejmowana w czasach, gdy państwo samo zachęcało do wymiany starych „kopciuchów” na gaz. Teraz zasady ponownie się zmieniają. Od 2028 roku w pełni ruszy ETS2, czyli nowy unijny system handlu emisjami obejmujący paliwa wykorzystywane w budynkach i transporcie drogowym. Dla części rodzin dodatkowe koszty liczone przez wiele lat mogą urosnąć do dziesiątek tysięcy złotych. Najbardziej narażeni będą właściciele energochłonnych domów ogrzewanych paliwami kopalnymi oraz osoby intensywnie korzystające z samochodów spalinowych.

Fot. Warszawa w Pigułce

Do uruchomienia systemu pozostało już kilka ponad rok.

Komisja Europejska potwierdza, iż ETS2 stanie się w pełni operacyjny w 2028 roku. Obejmie emisje związane przede wszystkim z budynkami, transportem drogowym oraz dodatkowymi sektorami.

I tutaj pojawia się pierwsza ważna rzecz: właściciel domu nie dostanie z Brukseli faktury za emisję CO2.

System będzie działał inaczej.

Podatek nie przyjdzie w osobnym rachunku. Poczujemy go w cenach

Formalny obowiązek rozliczania emisji będzie spoczywał na dostawcach paliw, a nie bezpośrednio na gospodarstwach domowych czy kierowcach.

To właśnie podmioty wprowadzające paliwa na rynek będą kupowały i umarzały odpowiednią liczbę uprawnień ETS2. Komisja Europejska potwierdza wprost, iż system został skonstruowany „upstream” – jego bezpośrednimi uczestnikami nie będą konsumenci.

Dla przeciętnego Polaka najważniejszy jest jednak efekt ekonomiczny.

Koszt emisji może zostać uwzględniony w cenie paliwa. Oznacza to potencjalnie droższy gaz i węgiel do ogrzewania oraz benzynę, olej napędowy czy LPG do samochodów.

Im więcej paliwa zużywa gospodarstwo, tym większa będzie jego ekspozycja na ETS2.

Polska może dostać szczególnie mocno

Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami w analizie rynku CO2 ze stycznia 2026 roku zwrócił uwagę, iż Polska należy do państw szczególnie narażonych na skutki nowego systemu.

KOBiZE przytoczył wyliczenia, według których przy cenie uprawnienia wynoszącej 60 euro za tonę CO2 cena gazu ziemnego w Polsce mogłaby wzrosnąć o około 17 proc., oleju opałowego o około 19 proc., a węgla aż o około 42 proc.

W scenariuszu 180 euro za tonę wzrost ceny węgla mógłby przekroczyć 100 proc.

To scenariusze analityczne, a nie ustalony cennik na 2028 rok. Cena uprawnień będzie kształtowana na rynku.

Ale pokazują skalę ryzyka.

Ponad milion domów ogrzewanych wyłącznie gazem

Skala potencjalnego problemu jest ogromna.

Dane CEEB przytoczone w analizowanym materiale wskazują, iż w Polsce zinwentaryzowano 1 211 444 domy jednorodzinne, w których jedynym źródłem centralnego ogrzewania jest kocioł gazowy. To 19,2 proc. ujętych w tej statystyce domów.

Jeszcze większą grupę stanowią budynki korzystające wyłącznie ze źródeł centralnego ogrzewania na paliwa stałe – ponad 3,56 mln domów jednorodzinnych.

Dla właścicieli kotłów gazowych sytuacja może być szczególnie frustrująca.

Jeszcze niedawno gaz przedstawiano jako znacznie czystszą alternatywę dla starych pieców węglowych. choćby w 2025 roku NFOŚiGW prowadził specjalny nabór dotyczący dofinansowania inwestycji gazowych wykonanych w określonym wcześniejszym okresie.

Dziś kierunek polityki jest już inny.

Nie trzeba wyrzucać pieca w 2028 roku

Tu trzeba rozprawić się z jednym z najczęściej powtarzanych mitów.

1 stycznia 2028 roku nikt nie nakaże wszystkim Polakom demontować sprawnych kotłów gazowych.

ETS2 nie jest zakazem używania kotła.

Zmiana polega na tym, iż korzystanie z paliwa kopalnego będzie wiązało się z dodatkowym kosztem emisji CO2.

To fundamentalna różnica.

Problem dla gospodarstwa domowego nie polega więc na konieczności zapłacenia nagle 50 czy 100 tys. zł podatku. Znacznie groźniejsze może okazać się sumowanie dodatkowych kosztów przez kolejne lata.

I tutaj pojawiają się dziesiątki tysięcy złotych

Modele pokazują ogromne różnice zależne od rodzaju budynku i ogrzewania.

W analizie przytoczonej w materiale źródłowym dla przeciętnego domu o ogrzewanej powierzchni około 77 mkw. przy cenie uprawnienia wynoszącej 50 euro dodatkowy koszt ogrzewania w 2028 roku oszacowano na około 314 zł dla gazu i 1346 zł dla węgla.

Przy znacznie wyższej zakładanej cenie uprawnienia w 2040 roku model dawał już 1819 zł rocznie dla gazu i 7805 zł dla węgla.

Znacznie gorzej sytuacja wygląda w przypadku energochłonnego budynku.

W przytoczonym modelu dodatkowy roczny koszt dla takiego gospodarstwa korzystającego z gazu wynosił 3184 zł w 2028 roku, a przy węglu 5369 zł.

W kolejnych latach, wraz ze wzrostem założonej ceny CO2, wartości rosły.

W 2040 roku model wskazywał odpowiednio 18 468 zł rocznie dla gazu i aż 31 142 zł dla węgla.

To właśnie tutaj pojawiają się kwoty, które mogą przyprawić właścicieli nieocieplonych domów o ból głowy.

Rodzina 2+2, dom i dwa samochody. Rachunek robi się ogromny

ETS2 nie zatrzymuje się na kotłowni.

System obejmie również transport drogowy.

W analizowanym modelu policzono sytuację rodziny 2+2 mieszkającej w domu o powierzchni 150 mkw. i posiadającej dwa samochody – diesla pokonującego 20 tys. km rocznie oraz samochód benzynowy przejeżdżający 5 tys. km.

Przy ogrzewaniu gazowym dodatkowy koszt całego modelu wynosił 1926 zł w 2028 roku, a węglowym 3939 zł. W późniejszych latach, przy przyjętych przez autorów wyższych cenach uprawnień, wartości stawały się wielokrotnie większe.

I właśnie dlatego pojawia się określenie „dziesiątki tysięcy złotych”.

Nie jest to jeden nowy podatek w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jest to możliwa suma dodatkowych kosztów ogrzewania i transportu zbierająca się przez wiele lat.

Jest mechanizm bezpieczeństwa, ale nie oznacza sztywnego limitu ceny

Unia Europejska zdaje sobie sprawę z ryzyka gwałtownego wzrostu cen.

Komisja wskazuje, iż podczas pierwszych dwóch lat działania ETS2, jeżeli cena uprawnień przekroczy 45 euro za tonę CO2 w cenach z 2020 roku, skorygowanych o inflację, z rezerwy stabilności rynkowej mogą zostać uwolnione dodatkowe uprawnienia.

W 2026 roku uzgodniono dodatkowe wzmocnienie zabezpieczeń systemu, m.in. możliwość mocniejszej interwencji poprzez zwiększenie liczby uprawnień wprowadzanych na rynek przy wysokiej cenie.

Nie oznacza to jednak prostego ustawowego zapisu: „ETS2 nigdy nie będzie kosztował więcej niż 45 euro”.

To mechanizm stabilizujący rynek, a nie klasyczny sztywny maksymalny cennik.

Pierwsze aukcje ruszą jeszcze wcześniej

Co ciekawe, choć system ma być w pełni operacyjny w 2028 roku, przygotowania finansowe ruszają wcześniej.

Komisja Europejska informuje, iż aukcje uprawnień ETS2 mają rozpocząć się już w styczniu 2027 roku.

Dla gospodarstw domowych kluczową datą pozostaje jednak 2028 rok, kiedy system zacznie w pełni funkcjonować.

Polska dostanie miliardy na osłony

Jest też druga strona tej historii.

ETS2 ma być powiązany ze Społecznym Funduszem Klimatycznym. Polska ma otrzymać ogromne środki przeznaczone m.in. na pomoc gospodarstwom szczególnie narażonym na wzrost kosztów ogrzewania i transportu.

W scenariuszu bazowym przydział dla Polski określono na około 11,4 mld euro, do czego dochodzi wymagany wkład krajowy.

Pieniądze mają finansować m.in. poprawę efektywności energetycznej budynków, czystsze źródła ogrzewania, transport oraz wsparcie najbardziej narażonych gospodarstw.

To będzie niezwykle istotne, ponieważ najbardziej dotknięci ETS2 mogą być nie ci, którzy świadomie nie chcą zmienić ogrzewania, ale ludzie, których nie stać na kompleksową termomodernizację domu.

Zostało kilka ponad rok. Co może zrobić właściciel domu?

Najgorszym rozwiązaniem byłaby paniczna wymiana kilkuletniego, sprawnego kotła tylko dlatego, iż pojawia się ETS2.

Znacznie rozsądniejsze jest policzenie własnego zużycia.

Właściciel słabo ocieplonego domu spalający kilka ton węgla rocznie znajduje się w zupełnie innej sytuacji niż właściciel niewielkiego, dobrze zaizolowanego domu zużywającego mało gazu.

Im mniej energii potrzebuje budynek, tym mniejsza ekspozycja na przyszły koszt CO2.

Dlatego pierwszym pytaniem przed 2028 rokiem powinno być nie tylko „czym ogrzewam?”, ale przede wszystkim „ile energii zużywa mój dom i gdzie ją tracę?”.

Idź do oryginalnego materiału