Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż

slowopodlasia.pl 1 godzina temu
Najnowsze informacje o próbach odzyskania publicznych pieniędzy ujawniło 29 października Radio ZET. Z odpowiedzi Centrum Informacyjnego Rządu wynika, iż Stowarzyszenie Bezpieczna Lubelszczyzna nie zwróciło dobrowolnie dotacji, której zwrot nakazała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Sprawa trafiła do egzekucji administracyjnej. Jej efekty okazały się jednak niewielkie. Z należności wynoszącej 3 380 200 zł odzyskano dotychczas 52 218,57 zł, czyli niespełna 1,6 proc. całej kwoty.Naczelnik Pierwszego Urzędu Skarbowego w Lublinie umorzył postępowanie egzekucyjne, ponieważ stowarzyszenie nie posiadało majątku pozwalającego na jego dalsze prowadzenie. Kancelaria Premiera zapewnia jednak, iż podejmuje kolejne czynności przewidziane prawem, zmierzające do odzyskania należności. Nie ujawniono jednak, jakie konkretnie działania są w tej chwili prowadzone.Jak ustaliło Radio ZET, decyzja nakazująca organizacji zwrot całej dotacji pozostaje w mocy, a sprawa jej zaskarżenia została prawomocnie zakończona.Miały być szkolenia dla 1440 kobietHistoria projektu „Bezpieczna Kobieta” rozpoczęła się w 2023 roku. Stowarzyszenie Bezpieczna Lubelszczyzna otrzymało wówczas 3 380 200 zł z rezerwy ogólnej budżetu państwa. Projekt miał objąć 1440 kobiet ze wszystkich 24 powiatów województwa lubelskiego. Uczestniczki miały bezpłatnie zdobywać umiejętności z zakresu samoobrony, pierwszej pomocy, psychologii, zachowania w sytuacjach kryzysowych oraz strzelectwa.Przewidziano łącznie 1728 godzin zajęć teoretycznych i praktycznych. Umowę o dofinansowanie podpisano 5 czerwca 2023 roku, a przedsięwzięcie rozpoczęło się na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi. Już wtedy uwagę mediów zwrócił sposób jego promowania.Pawłowska na billboardach przed wyboramiW lipcu 2023 roku portal Jawny Lublin opisał kampanię promocyjną „Bezpiecznej Kobiety”. W miejscowościach województwa lubelskiego pojawiły się billboardy z dużymi wizerunkami dwóch działaczek związanych wówczas z Prawem i Sprawiedliwością: Moniki Pawłowskiej i Magdaleny Filipek-Sobczak.Pawłowska była wówczas posłanką, a Filipek-Sobczak radną sejmiku województwa lubelskiego. Obie zostały ambasadorkami projektu i kilka miesięcy później kandydowały do Sejmu z list PiS.Dziennikarze Jawnego Lublina zwrócili uwagę na rozmieszczenie reklam. Billboardy z Pawłowską pojawiały się przede wszystkim na terenie okręgu wyborczego nr 7, obejmującego między innymi Chełm, Zamość i Białą Podlaską, z którego później Pawłowska startowała w wyborach do sejmu. Z kolei wizerunek Filipek-Sobczak dominował w okręgu nr 6, obejmującym Lublin i zachodnią część województwa. Promocja nie ograniczała się do billboardów. Obie pojawiały się również w materiałach prasowych, mediach społecznościowych i telewizji regionalnej.Jędrzej Halerz, ówczesny rzecznik stowarzyszenia, zapewniał w rozmowie z Jawnym Lublinem, iż organizacja jest apolityczna, a ambasadorki wybrano ze względu na ich rozpoznawalność. Informował, iż przygotowano około 21 billboardów. Zapowiadał również, iż po lipcu 2023 roku polityczki zostaną zastąpione przez znanych sportowców. Według późniejszych ustaleń Radia ZET do zapowiadanej zmiany nie doszło.Firma obecnego męża posłanki otrzymała 448 tys. złJędrzej Halerz, który w 2023 roku wypowiadał się w imieniu stowarzyszenia, był wcześniej dyrektorem biura poselskiego Moniki Pawłowskiej. w tej chwili są małżeństwem. Jak wynika z oficjalnego raportu KPRM, należąca do niego firma Zoe.Net.CO otrzymała w ramach projektu zlecenia o łącznej wartości 448 200 zł.Największą część tej kwoty stanowił wynajem sal szkoleniowych, na który przeznaczono 259 200 zł. Kolejne 130 tys. zł dotyczyło przygotowania i realizacji konferencji „Lubelski Lider Bezpieczeństwa”, 54 tys. zł - pełnienia funkcji zastępcy koordynatora projektu, a 5 tys. zł - zakupu materiałów biurowych. Kontrolerzy ustalili również, iż firma została założona 2 kwietnia 2023 roku, czyli około dwóch miesięcy przed rozpoczęciem projektu.Nie był to jedyny przypadek powiązań pomiędzy organizatorami przedsięwzięcia a jego wykonawcami. Według raportu KPRM stowarzyszenie udzieliło zamówień o łącznej wartości 2 338 200 zł podmiotom powiązanym z nim personalnie lub lokalowo. Kontrolerzy zwrócili uwagę, iż w części przypadków stawki zaproponowane przez wykonawców odpowiadały dokładnie kwotom zapisanym wcześniej w budżecie projektu. Ich zdaniem mogło to świadczyć o pozorności przeprowadzonego rozeznania rynku.Sam fakt powierzenia zleceń firmie Halerza nie przesądza jednak o popełnieniu przestępstwa. Zastrzeżenia KPRM dotyczyły sposobu organizacji, dokumentowania i rozliczania wydatków.Kontrola zakwestionowała niemal 98 proc. dotacjiPo zmianie rządu Kancelaria Prezesa Rady Ministrów przeprowadziła kontrolę realizacji projektu. Jej wyniki opisano w oficjalnej informacji pokontrolnej. Kontrolerzy stwierdzili, iż stowarzyszenie nieprawidłowo wydatkowało 3 297 199,94 zł, czyli niemal 98 proc. otrzymanej dotacji. Najpoważniejsze zastrzeżenia dotyczyły dokumentowania szkoleń, które stanowiły główny cel przedsięwzięcia.Według kontrolerów, organizacja nie sporządziła wymaganych list obecności uczestniczek. Nie przedstawiła również dokumentacji pozwalającej potwierdzić realizację wszystkich zaplanowanych godzin zajęć. W konsekwencji kontrolerzy uznali, iż stowarzyszenie nie wykazało osiągnięcia zakładanych rezultatów, czyli przeszkolenia 1440 kobiet i przeprowadzenia 1728 godzin szkoleń. Zakwestionowano z tego powodu 2 404 800 zł przeznaczonych na zajęcia. Nie oznacza to jednak, iż szkolenia w ogóle się nie odbyły - ustalenia kontroli dotyczą braku dokumentów wymaganych do potwierdzenia ich realizacji w zadeklarowanej skali i rozliczenia.Zastrzeżenia dotyczyły również wydatków na wynajem sal, koordynację projektu, obsługę prawną oraz podnajem biura. Kontrolerzy wskazali między innymi, iż za sale szkoleniowe zapłacono ryczałtem, mimo iż w ofercie przewidziano rozliczenie godzinowe, a stowarzyszenie nie udokumentowało rzeczywistego czasu ich wykorzystania.Konferencja za 180 tys. zł. Brak potwierdzenia frekwencjiOsobny problem stanowiła organizacja konferencji „Lubelski Lider Bezpieczeństwa”, na którą wydano łącznie 180 tys. zł. Z tej kwoty 130 tys. zł otrzymała firma Jędrzeja Halerza za przygotowanie i realizację wydarzenia, w tym między innymi obsługę techniczną i medialną. Pozostałe 50 tys. zł przeznaczono na przygotowanie przerwy kawowej i obiadu, które zlecono firmie Dworek Staropolski. Według założeń w konferencji miało uczestniczyć 500 osób - stacjonarnie i przez internet. Tymczasem wynajęta sala mogła pomieścić maksymalnie 300 osób.Stowarzyszenie tłumaczyło, iż dodatkowe miejsca przygotowano w holu, gdzie miały znajdować się telebimy. Nie przedstawiono jednak dokumentacji fotograficznej potwierdzającej takie rozwiązanie. Kontrolerzy nie otrzymali także dowodów pozwalających potwierdzić liczbę uczestników transmisji internetowej ani informacji o platformie, na której ją prowadzono.Organizacja wyjaśniała, iż wysłała zaproszenia do 500 osób, ale nie weryfikowała obecności uczestników na listach ani nie prowadziła statystyk transmisji online. W rezultacie KPRM uznała, iż stowarzyszenie nie wykazało osiągnięcia zakładanego rezultatu konferencji.Promocja projektu czy polityczek?Kontrolerzy zwrócili również uwagę na wykorzystanie publicznych pieniędzy do promocji osób, które następnie kandydowały w wyborach parlamentarnych. W raporcie wskazano, iż zarówno Monika Pawłowska, jak i Magdalena Filipek-Sobczak były ambasadorkami przedsięwzięcia, a ich wizerunki zajmowały znaczną część materiałów reklamowych.Zastrzeżenia wzbudziło podobieństwo billboardów do plakatów wyborczych. Monika Pawłowska wykorzystała później w swojej kampanii wyborczej tę samą fotografię, która wcześniej znalazła się na materiałach promujących projekt „Bezpieczna Kobieta”. Kontrolerzy nie byli jednak w stanie ustalić, jaka część z 250 400 zł przeznaczonych na promocję służyła bezpośrednio promowaniu przyszłych kandydatek do Sejmu. Pawłowska i Halerz odpierają zarzutyOsoby związane z projektem nie zgadzają się z oceną przedstawioną przez Kancelarię Premiera. Monika Pawłowska w rozmowie z Radiem ZET określiła działania obecnych władz jako zemstę polityczną. Podkreślała, iż uczestniczyła w projekcie jako ambasadorka, a podobne inicjatywy społeczne wspierają również przedstawiciele innych ugrupowań. Magdalena Filipek-Sobczak także kwestionowała polityczny charakter działań podejmowanych wobec stowarzyszenia.Jędrzej Halerz w wypowiedziach dla Radia ZET zapewniał natomiast, iż zadania zlecone jego firmie zostały wykonane prawidłowo. Wskazywał, iż kontrole innych instytucji nie wykazały nieprawidłowości w jego działalności, a on sam od dłuższego czasu nie jest już związany ze stowarzyszeniem.Przedstawiciele organizacji również nie zgadzali się z ustaleniami KPRM i wskazywali na polityczny kontekst działań obecnego kierownictwa Kancelarii Premiera.Decyzja o zwrocie pieniędzy pozostaje w mocy10 września 2025 roku szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wydał decyzję nakazującą Stowarzyszeniu Bezpieczna Lubelszczyzna zwrot całej dotacji w wysokości 3 380 200 zł. Organizacja skierowała skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. 27 maja 2026 roku sąd odrzucił ją z przyczyn formalnych, ponieważ stowarzyszenie nie uiściło wymaganego wpisu sądowego. Nie było to zatem merytoryczne rozstrzygnięcie dotyczące schematy wszystkich ustaleń kontroli.Jak potwierdziło Radiu ZET biuro prasowe WSA, sprawa dotycząca zaskarżenia decyzji została prawomocnie zakończona, a obowiązek zwrotu dotacji pozostaje w mocy.Wyegzekwowanie należności okazuje się jednak znacznie trudniejsze niż wydanie decyzji administracyjnej. Z 3 380 200 zł, których zwrotu domaga się Kancelaria Premiera, odzyskano dotychczas zaledwie 52 218,57 zł. Egzekucję umorzono z powodu braku majątku stowarzyszenia pozwalającego na jej dalsze prowadzenie. KPRM deklaruje podejmowanie kolejnych działań zmierzających do odzyskania należności, ale nie ujawnia ich szczegółów.Nie wiadomo więc, czy i w jakim zakresie pozostałe pieniądze kiedykolwiek wrócą do budżetu państwa.Czytaj także:
Idź do oryginalnego materiału