Choć irańskie ulice po raz kolejny wypełniły się protestującymi, nie oznacza to jeszcze zagrożenia dla Republiki Islamskiej. Orientalista Marcin Krzyżanowski (UJ) uważa, iż obecne demonstracje wygasają, a brak spójnej opozycji i strach przed chaosem raczej stabilizują władzę w Teheranie. 'Gdyby na ulice wyszły setki tysięcy ludzi, gdyby przyłączyli się robotnicy naftowi i zamknięto bazar w Teheranie, wtedy moglibyśmy mówić o początku rewolucji' - tłumaczył na antenie Radia Kraków Krzyżanowski.