Mikrobalony stratosferyczne nad Polską. Wojsko apeluje: spadłych fragmentów nie brać do ręki

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Mikrobalony stratosferyczne nad Polską. Wojsko apeluje: spadłych fragmentów nie brać do ręki


Polskie siły zbrojne szykują nietypowe ćwiczenia. Od przełomu lipca i sierpnia w górnych warstwach atmosfery nad krajem mają się pojawić mikrobalony, czyli niewielkie balony wynoszone w stratosferę. Armia zapewnia o pełnym bezpieczeństwie przedsięwzięcia, ale kieruje do mieszkańców stanowczy apel: żadnego ze spadłych fragmentów sprzętu nie wolno brać do ręki.

Ćwiczenia na skraju kosmosu

Przez kilka dni wysokie partie polskiego nieba posłużą wojsku jako poligon. O planach poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, które wspólnie z partnerami z sojuszu wypuści w stratosferę serię mikrobalonów. Chodzi o urządzenia wznoszące się znacznie wyżej niż samoloty rejsowe, tam gdzie warunki zbliżają się do progu przestrzeni kosmicznej.

Całość zaplanowano na przełom lipca i sierpnia. Dowództwo podkreśla, iż loty mają charakter szkoleniowy i nie stwarzają zagrożenia. Szczegółów technicznych w komunikacie jest niewiele, co przy operacjach tego rodzaju zdarza się zazwyczaj.

Stanowczy apel do mieszkańców

Sedno ostrzeżenia dotyczy zwykłych ludzi. Gdyby ktoś natknął się w terenie na fragment aparatury opadły z takiego balonu, powinien zostawić go nietkniętym. To części wojskowego sprzętu, a nie przypadkowe odpadki, i mogą kryć podzespoły, przy których samodzielne manipulowanie bywa ryzykowne.

Wojskowa prośba brzmi zwięźle, ale poważnie. Znalezisko należy pozostawić tam, gdzie leży, i powiadomić służby, zamiast zabierać je ze sobą albo rozkładać na części. Taka ostrożność chroni i mieszkańców, i sam przebieg testów.

Po co wojsku balony w stratosferze

Platformy stratosferyczne zyskują na znaczeniu w armiach na całym świecie. Utrzymywane wysoko nad ziemią mogą służyć do obserwacji, łączności i rozpoznania, uzupełniając to, co dają samoloty i satelity. Ich atutem jest zdolność do długiego pozostawania nad wyznaczonym obszarem.

Dla Polski udział w takich testach oznacza rozwijanie zdolności, które na wschodniej flance NATO nabierają realnej wartości. Rozpoznanie i łączność decydują dziś o tym, kto pierwszy dostrzega zagrożenie. Otwarte informowanie o ćwiczeniach i wcześniejsze ostrzeżenie mieszkańców pokazują, iż praca nad takimi narzędziami przestała być egzotyką, a weszła do codziennego przygotowania wojska.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału