Mieszkanka Lublina do Kierwińskiego: „Gdzie się schować podczas alarmu?”

bejsment.com 45 minut temu

Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński podczas wizyty na Lubelszczyźnie.

Czy podczas alarmu lotniczego można schować się w zwykłej piwnicy? Gdzie szukać bezpiecznego miejsca, jeżeli w pobliżu nie ma schronu? O to ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego zapytała mieszkanka podczas jego wizyty w Lublinie.

Minister przyznał, iż system ochrony ludności w Polsce przez cały czas wymaga rozbudowy, a schronów nie da się zbudować z dnia na dzień. Dlatego każdy powinien wcześniej sprawdzić, gdzie w swoim najbliższym otoczeniu może znaleźć możliwie bezpieczne miejsce.

W przypadku alarmu należy przede wszystkim szukać pomieszczeń znajdujących się z dala od okien i innych powierzchni szklanych.

– W każdym miejscu, które jest z daleka od szkła, w każdym miejscu, które jest jak najbardziej oddalone od powierzchni z oknami – tłumaczył Kierwiński.

W mieszkaniu może to być wewnętrzny korytarz, łazienka bez okien albo inne pomieszczenie położone w głębi budynku. Warunkiem jest brak instalacji lub urządzeń, które mogłyby stworzyć dodatkowe zagrożenie, np. instalacji gazowej.

Czy piwnica jest bezpieczna?

Kierwiński wskazał również klatki schodowe oraz piwnice. W przypadku tych ostatnich trzeba jednak zwrócić uwagę na znajdujące się tam przedmioty i instalacje.

Jeśli w piwnicy nie ma butli gazowych, materiałów łatwopalnych ani innej niebezpiecznej infrastruktury, najniższa kondygnacja budynku może zapewnić większą ochronę.

Nie oznacza to jednak, iż zwykła piwnica jest schronem.

Sergiusz Parszowski z Obserwatorium Bezpieczeństwa wyjaśnia, iż najwyższy poziom ochrony zapewniają specjalnie przygotowane schrony. Są to obiekty o odpowiedniej konstrukcji, które mogą chronić nie tylko przed skutkami eksplozji, ale również przed niebezpiecznymi substancjami.

Niższy poziom zabezpieczenia zapewniają tzw. miejsca schronienia. Mogą nimi być podziemne garaże, piwnice, tunele i inne pomieszczenia znajdujące się poniżej poziomu gruntu, pozbawione okien i mające stabilną konstrukcję.

Zapewniają one podstawową ochronę, ale nie należy ich utożsamiać ze schronami.

Co z zamkniętymi garażami?

Problemem są podziemne garaże znajdujące się na terenach prywatnych, do których osoby z zewnątrz na co dzień nie mają dostępu.

Kierwiński wyjaśnił, iż w stanie wojny administratorzy będą mieli obowiązek udostępnienia takich powierzchni. w tej chwili przepisy nakazują ich udostępnienie w miarę możliwości.

MSWiA wspólnie ze strażą pożarną pracuje nad przygotowaniem właścicieli i administratorów prywatnych obiektów do działania podczas alarmu. Zdaniem ministra zarządca powinien wiedzieć, iż w przypadku alarmu lotniczego należy otworzyć pomieszczenia mogące służyć jako miejsce schronienia.

Eksperci zwracają jednak uwagę, iż przez cały czas brakuje jednolitych ogólnokrajowych procedur dotyczących dostępu do takich miejsc.

Tysiące miejsc schronienia

W województwie lubelskim trwa w tej chwili oznaczanie prawie 3,5 tys. miejsc, które mogą być wykorzystywane przez mieszkańców w sytuacjach kryzysowych.

System ostrzegania również jest rozbudowywany. Na początku 2024 roku w województwie lubelskim było około 30 syren, które można było uruchomić zdalnie. w tej chwili jest ich prawie 350, a do końca roku ma być około tysiąca.

W województwach lubelskim i podkarpackim prowadzony jest także specjalny trening reagowania na ostrzeżenia i sygnały alarmowe. Mieszkańcy mają uczyć się m.in., jak reagować na syreny i komunikaty o zagrożeniu.

Minister przyznał, iż podczas ostatnich alarmów nie wszędzie procedury zadziałały prawidłowo. Według informacji przekazanych mu przez prezydenta Lublina w ponad 80 proc. szkół i przedszkoli reakcja dyrektorów była adekwatna. Pozostałe przypadki mają zostać przeanalizowane.

– Wiele mamy do zrobienia. Mówię to z pełną odpowiedzialnością – przyznał Kierwiński.

MSWiA zamierza również rozbudować sposób przekazywania ostrzeżeń mieszkańcom. Obok alertów RCB i syren mają pojawić się kolejne rozwiązania wykorzystujące telefony komórkowe.

Państwowa Straż Pożarna prowadzi już internetową mapę „Gdzie się ukryć”, która wskazuje najbliższe zweryfikowane punkty schronienia. W całej Polsce zaznaczono na niej ponad 70 tys. obiektów, mogących pomieścić łącznie około 20 mln osób.

Resort podkreśla jednak, iż budowa pełnego systemu ochrony ludności potrwa jeszcze wiele lat. Część istniejących schronów i ukryć pochodzi z lat 50., 60. i 70. ubiegłego wieku i wymaga remontów oraz dodatkowego wyposażenia.

Idź do oryginalnego materiału