
W Nowym Brunszwiku narasta sprzeciw wobec budowy wielkich centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję. Mieszkańcy obawiają się ogromnego zużycia energii, wzrostu rachunków za prąd i negatywnego wpływu inwestycji na środowisko. Tymczasem prowincjonalny dostawca energii NB Power ujawnił, iż otrzymał już dziesięć wniosków dotyczących takich obiektów, których łączne zapotrzebowanie na moc może sięgnąć 900 megawatów.
Chris Watson, mieszkaniec Saint John i członek organizacji Save Lorneville, od roku sprzeciwia się planowanej budowie ogromnego centrum danych w swojej okolicy. Niedawno, analizując dokumenty uzyskane na podstawie przepisów o dostępie do informacji, odkrył, iż w tym samym parku przemysłowym rozważana jest kolejna podobna inwestycja.
Amerykańska firma Cross River Infrastructure Partners wystąpiła w kwietniu o przydzielenie 50 megawatów mocy dla dużego kompleksu centrów danych w Spruce Lake Industrial Park. Projekt zakłada możliwość dalszej rozbudowy.
W tym samym miejscu firmy Beacon Data Centers z Alberty i amerykańska VoltaGrid planują inwestycję wartą 2 miliardy dolarów. Jej centrum sztucznej inteligencji miałoby potrzebować 400 megawatów mocy. Około połowa energii pochodziłaby z sieci publicznej, a pozostała część z własnej elektrowni.
Kolejny projekt, przedstawiony przez firmę Faster Than Light z Fredericton, ma kosztować 2,7 miliarda dolarów i wymagać 375 megawatów mocy.
Żadna z tych inwestycji nie otrzymała jeszcze ostatecznej zgody.
Watson zarzuca władzom prowincji brak przejrzystości. Jego zdaniem mieszkańcy nie są informowani o przedsięwzięciach, które mogą znacząco wpłynąć na ich otoczenie. Domaga się wstrzymania wydawania nowych zezwoleń do czasu opracowania szczegółowych przepisów chroniących ludność i środowisko.
Liberalny rząd Nowego Brunszwiku widzi jednak w centrach danych szansę na rozwój gospodarczy, nowe miejsca pracy, wpływy podatkowe i miliardowe inwestycje prywatne. Przygotowuje w tej chwili zasady regulujące rozwój tej branży.
NB Power zapewnia, iż złożenie wniosku nie oznacza automatycznej zgody na podłączenie do sieci. Duże inwestycje będą musiały spełnić warunki zapobiegające przeciążeniu systemu energetycznego i przerzucaniu dodatkowych kosztów na odbiorców.
Obawy nie ograniczają się do Nowego Brunszwiku. Z sondażu Angus Reid Institute wynika, iż 64 proc. Kanadyjczyków uważa, iż rządy prowincji powinny ograniczać budowę wielkich centrów danych. Mniej niż jedna piąta popiera ich dalszy intensywny rozwój.
Mimo to inwestycje przyspieszają. Bell Canada buduje pod Reginą w Saskatchewan centrum danych za 1,7 miliarda dolarów, a Meta zapowiedziała w Albercie projekt wart ponad 13 miliardów dolarów, wymagający aż 1000 megawatów mocy.
W Quebecu rozważa się podwojenie stawek za energię dla centrów danych. Według prognoz przedstawionych Hydro-Québec zapotrzebowanie tych obiektów na energię w Ameryce Północnej może wzrosnąć o 133 proc. między 2024 a 2030 rokiem.
Spór stawia kanadyjskie władze przed trudnym wyborem: jak korzystać z gospodarczych możliwości sztucznej inteligencji, nie obciążając nadmiernie mieszkańców i systemu energetycznego.











