Mieszkańcy Dobiecina obawiają się, iż w pobliżu ich domostw powstanie gigantyczna farma fotowoltaiczna czy magazyny energii. Obawy spotęgował uchwalony przez radę gminy Plan Ogólny Gminy Bełchatów. Dokument wzbudził ogromne emocje i pretensje do władz gminy, iż te nie uwzględniły uwag mieszkańców, którzy składali pisma i protesty dotyczące wspomnianych inwestycji. Jak przekonują, to właśnie podczas przygotowania planu ogólnego gmina mogła ograniczyć możliwość lokalizacji tych inwestycji w okolicach Dobiecina. Taki zapis jednak w dokumencie się nie znalazł.
Obawiają się ogromnej inwestycji tuż za miedzą
Dyskusja nad planem wywołała wielkie emocje podczas sesji, w trakcie której uchwalano plan. Mieszkańcy Dobiecina podkreślają, iż nie chcą powtórki z rozrywki, gdy w bliskim sąsiedztwie w 2012 roku wybudowano olbrzymie wiatraki.
- Przychodzimy tutaj nieustannie na konsultacje z tą samą prośbą, z tym samym problemem, aby przedstawiciele gminy nie wyrażali więcej zgody na podobne przemysłowe inwestycje na naszym terenie – mówiła Ewa Marczak, mieszkanka Dobiecina. – Zawsze słyszeliśmy, iż gmina jest po nasze stronie. Co się więc zmieniło, iż władze gminy w tej chwili odrzuciły nasz sprzeciw?
Jak podkreślała, miejscowość Dobiecin i okoliczne tereny położone są bezpośrednio przy mieście i powinna one być przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową, a nie wielkie inwestycje przemysłowe. Przyznała też, iż inwestorzy mają zakusy nie tylko na farmy fotowoltaiczne i magazyny energii, ale też obory wielkoformatowe.
- Gmina odrzucając nasz sprzeciw wskazała, iż nie podaliśmy obszaru, bo we wniosku był napisany numer działki. Uchwała zebrania wiejskiego dotyczyła całego obrębu miejscowości Dobiecin, a choćby z obszarami towarzyszącymi, wiadomo, iż lokalizacja takiej infrastruktury oddziałuje na dalsze środowisko. Nie jest prawdą, iż nie wskazaliśmy terenu oddziaływania, jaki wnioskowaliśmy. Byliśmy choćby z sołtysem, i wskazaliśmy, iż chodzi nam o cały obręb – mówiła mieszkanka Dobiecina. – jeżeli teraz zaznaczymy na danym terenie, iż może powstać fotowoltaika, obory i magazyn, to później władze gminy nie będą mogły tego zmienić.
https://ddbelchatow.pl/wydarzenia/majatek-wojta-najbogatszej-gminy-w-polsce-na-liscie-nowy-samochod-i-wysokie-zarobki/CuMbA4MZU8mgCxkRQl0MRadny krytykuje władze gminy
Na sesji pojawił się radny powiatowy i szefl lokalnych struktur PiS - Jacek Bakalarczyk, który zamieścił w tej sprawie emocjonalny wpis w mediach społecznościowych.
- Mieszkańcy Dobiecina od początku składali pisma, uwagi i protesty przeciwko zapisom dotyczącym m.in. przemysłowych farm fotowoltaicznych i magazynów energii. Wszystkie zostały nieuwzględnione. To właśnie na etapie planu ogólnego gmina mogła ograniczyć możliwość lokalizacji takich inwestycji, ale tego nie zrobiła. Dziś słyszymy o „przyszłych poprawkach”, choć te same problemy zgłaszaliśmy od miesięcy, a choćby od kilku lat – twierdzi Jacek Bakalarczyk.
Zaznacza również, iż w planie wyznaczono duże obszary stwarzające możliwość realizacji wielkoskalowych inwestycji, z których skorzystać mogą przede wszystkim duże podmioty i korporacje, a interes mieszkańców został pominięty.
https://ddzelow.pl/aktualnosci/wydarzenia/trwa-jedna-z-najwiekszych-inwestycji-drogowych-w-lodzkiem-pojawily-sie-kolejne-utrudnienia-dla-kierowcow/BHTWjXMH62o7smknN1AmWójt uspokaja mieszkańców
Konrad Koc podczas sesji starał uspokajać mieszkańców zaniepokojonych zapisami planu ogólnego, który miałby otworzyć „furtkę” dla dużych inwestycji w tej części gminy. Złożył też obietnicę, iż urząd na pewno nie będzie działać na szkodę mieszkańców.
- Chcę powiedzieć, iż oprócz stref przemysłowych, nie ma takiej opcji. Bo choćby w strefach gospodarczych, żeby można było jakikolwiek przemysł wdrażać, wymagane jest uchwalanie planów miejscowych – powiedział Konrad Koc. – Władze gminy nie są po to, aby działać na szkodę mieszkańców – zaznaczył.
Wójt zaznaczył, iż plan ogólny jest dokumentem, który określa kierunki rozwoju gminy i otwiera możliwość dla dalszych prac, które pozwolą na uchwalanie planów miejscowych.
- Natomiast już teraz widzimy pewne obszary, w których musimy doprecyzować różne kwestie. Są w planie ogólnym zapisy, o których już wiemy, iż trzeba je będzie skorygować – podkreśla Konrad Koc. - Tam, gdzie jest taka możliwość, po analizie będziemy wprowadzać korekty do planu ogólnego. Ale zróbmy to na spokojnie, na etapie planów miejscowych.









