O powstającej indyczarni pisaliśmy na Portalu Płock już kilkukrotnie.
https://portalplock.pl/wiadomosci/ferma-na-80-tysiecy-indykow-a-obok-domy-mieszkancy-o-sprawie-dowiedzielismy-sie-przypadkiem/G3fiDwXeIVLU6BniwrxZSprawą zainteresowali nas zaniepokojeni mieszkańcy.
- Nasz sprzeciw wobec tej inwestycji trwa nieprzerwanie od kilku lat. Protesty były składane już w 2020 r., a temat ponownie bardzo mocno powrócił również w 2025 roku, kiedy mieszkańcy po raz kolejny złożyli sprzeciw wobec planowanej inwestycji i zaczęli szerzej nagłaśniać sprawę - mówi w rozmowie z nami przedstawicielka stowarzyszenia Głos Mieszkańców - Stowarzyszenie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Gminy Radzanowo.
Obawiają się, iż ferma znacząco pogorszy ich jakość życia - zanieczyści wodę, będzie powodować hałas, uciążliwy zapach i wpłynie na spadek wartości nieruchomości w okolicy.
- W przestrzeni publicznej próbuje się przedstawiać nasz protest jako sprzeciw wobec rolnictwa. Podkreślamy jednak, iż nie protestujemy przeciwko zwykłym gospodarstwom rolnym, które od pokoleń funkcjonują na wsi, ale przeciwko inwestycji o skali przemysłowej, mogącej wpływać na życie setek osób - dodaje.
Inwestor, z którym również rozmawialiśmy podkreśla za to, iż indyczarnia powstaje w znacznej odległości od zabudowań.
- Najbliższy dom znajduje się ok. 370 m od naszej działki. Absolutnie nie jest to 250 m, jak mówiła wielokrotnie jedna z pań - przekazał nam.
Zaznacza też, iż nie wpłynie ona na zanieczyszczenie wody.
- Na fermie indyków nie ma żadnych ścieków, bo to jest chów ściółkowy. Po wyjeździe ptaków do ubojni powierzchnia będzie oczyszczana, ale ta woda spada na ściółkę, która potem jest wywożona. Jedyne co, to przy każdym z budynków powstanie jedno małe szambo dla celów bytowych, które za jakiś czas będzie wybrane - mówił.
Zapewnił przy tym, iż drogą dojazdową prowadzącą do indyczarni, będą poruszać się jedynie samochody dostarczające paszę oraz wywożące ptactwo do rzeźni.
https://portalplock.pl/wiadomosci/ferma-drobiu-w-podplockiej-gminie-pojechalismy-zobaczyc-jak-wyglada-i-poznalismy-stanowisko-inwestora/0vqANNVHn2SCZ8seXIWgKonflikt trwa
Przypomnijmy, iż pierwsza decyzja środowiskowa w sprawie inwestycji była negatywna. Tę - po odwołaniu inwestora - uchyliło Samorządowe Kolegium Odwoławcze.
Szkopuł, jak to zwykle bywa, tkwi w przepisach. Prawo nie reguluje odległości ferm od zabudowań mieszkalnych, więc w praktyce, mogą one sąsiadować z domami. Przy analizie wpływu na środowisko, trudno też zmierzyć i opisać w parametrach chociażby uciążliwości zapachowe, jeden z głównych argumentów "przeciw" takiego rodzaju inwestycji.
Zdaniem SKO, wójt w swojej pierwszej decyzji opierał się więc w dużej mierze na przesłankach pozaprawnych, co wpłynęło na jej uchylenie.
Następna decyzja - po wezwaniu inwestora do uzupełnienia braków w dokumentacji - była już pozytywna.
Mieszkańcy uważają jednak, iż w sprawie brakuje przejrzystości i odpowiedniej komunikacji z lokalnymi władzami. Przez lata zabrakło konsultacji społecznych czy spotkań.
- Zwróćmy też uwagę, iż odpowiedzi władz gminy i stanowiska prezentowane do tej pory opierają się głównie na dokumentacji przygotowanej na zlecenie spółki planującej inwestycję. Do dziś nie wykonano niezależnych ekspertyz dotyczących m.in. odorów czy realnego wpływu inwestycji na zdrowie i życie mieszkańców. Głos lokalnej społeczności od początku był traktowany marginalnie, mimo iż skutki tej inwestycji mogą być odczuwalne przez kolejne dziesięciolecia - mówią.
Temat bada Rzecznik Praw Obywatelskich
W poszukiwaniu bezstronnej oceny sytuacji, stowarzyszenie zgłosiło się do Rzecznika Praw Obywatelskich.
Jak wynika z przesłanych nam dokumentów, RPO podjął się zbadania sprawy.
- Oczekujemy przede wszystkim rzetelnej i uczciwej oceny inwestycji oraz realnego uwzględnienia dobra ludzi zamieszkałych w okolicy, a nie jedynie formalnego procedowania dokumentów - komentują mieszkańcy.
Na wyniki i ustalenia prawdopodobnie będziemy musieli jeszcze poczekać, ale warto mieć na uwadze, iż rzecznik Marcin Wiącek już rok temu apelował do premiera o prawne uregulowanie lokalizacji i funkcjonowania ferm przemysłowych.
Spotkanie z radnymi. Co ustalono?
W zeszłym tygodniu przedstawiciele stowarzyszenia zorganizowali również spotkanie z przedstawicielami rady gminy.
- Uczestniczyła w nim pani przewodnicząca Jolanta Sochacka oraz jeden radny ze Ślepkowa Szlacheckiego. Pozostali, mimo zaproszenia, nie pojawili się - usłyszeliśmy.
Z uwagi na niską frekwencję, jak opisuje przedstawicielka stowarzyszenia, trudno było mówić o jakiejkolwiek dyskusji. Swoje stanowisko przedstawili jedynie mieszkańcy.
Obecni radni mieli jednak zadeklarować przeanalizowanie dokumentów i możliwość podjęcia dalszych działań.















