Do Rady Miasta Gniezna trafiła petycja w sprawie wprowadzenia zakazu używania wyrobów pirotechnicznych przez osoby prywatne w okresie sylwestrowo-noworocznym. Temat, który od lat wywołuje emocje, tym razem przybrał bardzo konkretny kształt – i może mieć bardzo konkretne konsekwencje dla mieszkańców. O sprawie poinformował radny Arkadiusz Masłowski.
Sprawą zajęła się Komisja Skarg, Wniosków i Petycji. W jej skład wchodzą:
-
radny Jan Budzyński – przewodniczący (głosował: za),
-
radny Tomasz Dzionek – zastępca przewodniczącego (za),
-
radny Marcin Jagodziński – członek (za),
-
radny Wojciech Szymczak – członek (nieobecny),
-
radny Sebastian Błochowiak – członek (przeciw).
Opinia komisji została przyjęta głosami radnych Koalicji dla Pierwszej Stolicy przy jednym głosie sprzeciwu.
Komisja pozytywnie zaopiniowała w części wprowadzenie zakazu używania petard i fajerwerków na terenach publicznych 31 grudnia i 1 stycznia oraz promowanie alternatywnych form świętowania, takich jak pokazy laserowe czy mapping. Na pierwszy rzut oka – kompromis. W praktyce jednak rodzi się fundamentalne pytanie: kogo realnie dotkną te przepisy?
W obecnym kształcie oznacza to bowiem, iż mieszkańcy domów jednorodzinnych – posiadający własne ogrody – przez cały czas będą mogli korzystać z fajerwerków na swoim terenie prywatnym. Natomiast mieszkańcy centrum, kamienic i osiedli z przewagą zabudowy wielorodzinnej zostaną tego prawa de facto pozbawieni, bo przestrzeń wokół ich budynków ma charakter publiczny.
W efekcie tworzy się wyraźny podział: jedni będą mogli świętować w dotychczasowy sposób, inni – nie. Jedni zachowają swobodę, drudzy zostaną objęci zakazem wynikającym wyłącznie z miejsca zamieszkania. To rodzi poważne wątpliwości natury społecznej i prawnej. Czy rada miasta świadomie wprowadza rozwiązanie, które różnicuje mieszkańców ze względu na typ zabudowy? Czy nie jest to marginalizowanie tysięcy osób zamieszkałych w centrum i na dużych osiedlach?
Co więcej, argument dotyczący ograniczenia hałasu i stresu zwierząt – w tym tych przebywających w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt – również nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w przyjętym rozwiązaniu. W pobliżu schroniska znajdują się także tereny prywatne. jeżeli więc fajerwerki przez cały czas będą odpalane na posesjach, realny efekt może okazać się iluzoryczny.
Trudno oprzeć się wrażeniu, iż zamiast całościowego i równego dla wszystkich rozwiązania, przyjęto półśrodek. Taki, który z jednej strony pozwala ogłosić sukces w zakresie „ograniczania fajerwerków”, z drugiej – przerzuca ciężar ograniczeń na mieszkańców ścisłego centrum i blokowisk. To właśnie oni mogą poczuć się napiętnowani i potraktowani jako problem, który trzeba administracyjnie „uregulować”.
Sprawa trafi pod obrady Rady Miasta w marcu. Wtedy zapadną ostateczne decyzje. Jednak już dziś widać, iż temat nie jest wyłącznie kwestią pirotechniki. To debata o równości mieszkańców wobec lokalnych regulacji, o tym, czy prawo ma być sprawiedliwe, czy jedynie wygodne politycznie.

2 miesięcy temu











