Mieszkańcy boją się gigantycznej inwestycji. Koło Bełchatowa stanie kolos na 50 hektarach?

47 minut temu

We wrześniowy poranek Domiechowice budzą się bez pośpiechu. W tej niewielkiej miejscowości położonej koło Bełchatowa życie toczy się swoim codziennym, spokojnym rytmem. Rodzice odwożą dzieci do miejscowej szkoły, na pobliskiej ścieżce, co chwila widać rowerzystów. Kawałek dalej, przed marketem rozmawiają ze sobą dwie mieszkanki, które właśnie wracają z zakupów. Jednym słowem typowy leniwy poranek, jak w wielu małych miejscowościach. Już wkrótce... to się może jednak zmienić, bo właśnie w sąsiedztwie Domiechowic już za kilka lat może powstać gigantyczny kampus przeznaczony m.in. dla sztucznej inteligencji, który stałby się jednym z największych w Europie. To kilkanaście budynków, zasilanych ogromną ilością energii elektrycznej, w których będą mieściły się centra przetwarzania i przechowywania danych. Według pierwszych zapowiedzi olbrzymia inwestycja może zająć 50, a w przyszłości choćby do 100 hektarów.

Kiedy podpytujemy mieszkańców o planowane centra danych, to okazuje się, iż tak spokojnie już nie jest. Plany inwestora budzą coraz większe obawy, pojawiają się pytania o uciążliwości i o to, jak będzie się im żyło w sąsiedztwie gigantycznej "fabryki sztucznej inteligencji". Starsza pani tylko kręci głową, gdy słyszy o planowej inwestycji.

- To mają być jakieś wielkie magazyny, w których będą trzymać tę sztuczną inteligencję. Z tego co słyszałam, to ma być to całkiem blisko Domiechowic. Zawsze tak jest, iż na początku to wszystko jest pięknie i ładnie, a później my będziemy musieli się z tym męczyć, bo z tego hałas na pewno będzie. Takie fabryki to powinny być bardzo daleko od zabudowań - mówi mieszkanka Domiechowic.

Kolejny z mieszkańców przyznaje, iż o inwestycji słyszał od sąsiada. Czy jest przeciwny budowie takiego kompleksu w sąsiedztwie Domiechowic?

- Podobno już działki wykupują pod to data center, a gmina chce tam utworzyć strefę przemysłową. Czy jestem przeciwny? Trudno powiedzieć, bo za mało o tym wiem. Chciałbym, żeby urząd, jeżeli już ściąga taką inwestycję, to powinien wszystkie nasze wątpliwości wyjaśnić. A jak narazie to za wiele nie wiadomo. Czy to będzie hałasować? Czy dużo prądu i wody będzie czerpać? Nie wiem, bo słyszy się różne opinie - mówi kolejny z mieszkańców.

Mieszkańcy sporządzili raport. Co nie daje im spokoju?

Okazuje się, iż kilku z mieszkańców Domiechowic postanowiło się baczniej przyjrzeć planowanej iwestycji i sporządziło... specjalny raport pt. "Sztuczna inteligencja dociera do Bełchatowa". Publikacja, jak przyznają sami autorzy, to "analiza obywatelska" przygotowana przez mieszkańców gminy Bełchatów, która opiera się na dostępnych źródłach publicznych. Na kilkudziesięciu stronach raportu próbują ustalić kim jest inwestor, jak wielka jest skala inwestycji czy też wyjaśniają jak w rzeczywistości buduje się hiperaskalowe centrum danych AI. Zadają też pytania o to, skąd wziąć zasialnie dla tak wielkich obiektów, które mają mieć moc 500 MW, a docelowo mówi się choćby o... 1 GW.

Jak zauważają autorzy, 1 GW jest "porównywalne z całym sektorem centrów danych Irlandii, dużą hutą aluminium lub średnim poborem mocy Warszawy". Pytają też o stabilne źródło zasilania dla tak ogromnej inwestycji w sytuacji, gdy bloki Elektrowni Bełchatów będą wygaszane w latach 2030-2036. Zauważono również, iż choćby przy najbardziej optymistycznym wariancie - druga elektrownia jądrowa może powstać najwcześniej w 2040 roku. W raporcie padają też pytania o miejsca pracy, jakie może stworzyć taka inwestycja, a także chłodzenie olbrzymich serwerów, pobór wody, poziom hałasu czy kto zapłaci za posprzątanie zużytych serwerów?

Jacek Gralczyk, mieszkaniec Domiechowic, który jest współautorem raportu na temat data center, podkreśla, iż obawy mieszkańców wynikają przede wszystkim z braku konkretnych informacji o planowanej inwestycji. Jak przyznaje, dziś niewiele wiadomo na temat szczegółów samej technologii, a także tego z jakimi uciążliwościami będzie się to wiązało. Jaki będzie hałas czy zapotrzebowanie na wodę dla tak ogromnych instalacji jak data center itp.?

- Zastosowanie konkretnej technologii determinuje konkretne konsekwencje. Nikt nie może od mieszkańców oczekiwać zaufania i przychylności wobec decyzji, o której nikt nam nic nie chce powiedzieć - mówi Jacek Gralczyk. - Chcielibyśmy zobaczyć dokładne założenia technologiczne tej inwestycji. Otrzymanie takich danych pozwoliłoby oszacować wpływ na otoczenie na przykład z udziałem niezależnych ekspertów, żeby nie polegać tylko i wyłącznie na zdaniu inwestora. Bylibyśmy sami w stanie zweryfikować prawdziwość ich twierdzeń. Nasz raport do tego się właśnie sprowadza: zadaje główne pytania i żąda informacji, bez których nie jesteśmy w stanie podjąć realnej rozmowy - dodaje.

Mieszkańcy podkreślają, iż brakuje im otwartości na dialog i chęci przekazywania istotnych danych odnośnie inwestycji, która ma być przecież jednym z największych tego typu obiektów w Europie. Autorzy raportu uważają, iż tak wielki obiekt będzie służył obsłudze sztucznej inteligencji.

- Kłopot jest w tym, iż próbuje się przedstawić jedną z największych inwestycji w Europie jako lokalne działanie gminy Bełchatów. Otóż tak nie jest. Charakter tego obiektu i działalności włącza nas w procesy dalece przekraczające gminę, powiat, województwo, Polskę i Europę. Włącza nas w sieć działań ogólnoświatowych. Warto mieć tego świadomość, bo poza tym, kto jest inwestorem teraz, ważne jest i to kto będzie wykorzystywał powstały obiekt - mówi Jacek Gralczyk.

W Domiechowicach chcą dialogu. Jakie mają pomysły?

Gralczyk przypomina, iż często nowa inwestycja porównywana jest do budowy kopalni i elektrowni Bełchatów. Mieszkaniec Domiechowic wskazuje tutaj jednak na zasadniczą różnicę. Kompleks energetyczny PGE jest inwestycją państwową, natomiast za data center stoją prywatni inwestorzy z zagranicy. Pokazuje też ryzyka.

- Zdarzyć się może wszytko. jeżeli np. na terenie tego zakładu będą składowane bardzo duże ilości paliwa, bo musi być awaryjne zasilanie, to pytanie co się stanie w momencie, gdy na skutek wypadku, sabotażu, czegokolwiek innego, tego typu zbiorniki wybuchną, a najbliższa okolica ucierpi? W przypadku kopalni i elektrowni - podmiot do którego zwracamy się z roszczeniami to państwo polskie, od którego można się dochodzić realnego zadośćuczynienia. W sytuacji, kiedy realny właściciel nie jest z Polski, albo ma zbyt niskie kapitały, to jesteśmy skazani na sądy za granicą. Mamy wielką inwestycję, na którą państwo polskie ma ograniczony wpływ, a mieszkańcy są praktycznie bezradni - mówi Jacek Gralczyk.

https://ddbelchatow.pl/wydarzenia/kopalnia-i-elektrownia/chca-zbudowac-droge-kolo-najwiekszej-dziury-w-europie-wazny-krok-w-kierunku-inwestycji/MQjnrBQgi6obdcaCLBKo

Mieszkańcy zaznaczają, iż chcieliby rozmawiać o tym, jakie inwestycja niesie zagrożenia i uciążliwości, albo też, jak sami podkreślają, zobaczyć konkretne wyliczenia i dane, które ich uspokoją. Mowa tutaj o poziomie hałasu, zapotrzebowaniu na wodę czy zużytych serwerach, które muszą być utylizowane, wpływie na środowisko w trakcie budowy itd. Kiedy wskazywane są korzyści w postaci ogromnych podatków, jakie dzięki inwestycji popłyną do gminy, wskazują jednak na swoje wątpliwości.

- Podatek to jest cena, którą właściciel gruntu płaci za pewne obciążenia. Czy cena, którą zapłaci inwestor w podatkach zrekompensuje straty okolicznym mieszkańcom? choćby jeżeli powstanie u nas strefa ekonomiczna i będzie przynosić powiedzmy 150 mln zł dochodu, to pozostaje pytanie, ile z tych pieniędzy zostanie na terenie naszej wsi i okolic? Te pieniądze pójdą do gminy, która będzie je wydawać w zupełnie innych miejscach - uważa Gralczyk.

Proponuje jednak dyskusję z gminą na przykład na temat powstania lokalnej domiechowickiej fundacji, do której mogłaby być przekazywana część podatku z funkcjonowania data center.

- Pozwólmy mieszkańcom Domiechowic, Zalesnej, Emilina czy ulicy Grabowej te pieniądze wydawać, tak aby to sensownie chroniło nas przed skutkami. Można zastanowić się np. nad spółdzielnią energetyczną, gdzie wszyscy mieszkańcy dookoła założą sobie różnego rodzaju źródła energii odnawialnej, ale zapiszmy w umowie, iż data center ma w pierwszym rzędzie odbierać od nas ten prąd - rzuca kolejny pomysł. - Co ze specjalnymi świadczeniami dla Domiechowic i ich mieszkańców? Praktyki dodatkowych świadczeń na rzecz społeczności lokalnych są znane przy tego typu inwestycjach.

Jak podkreśla, mieszkańcy chcą rozmawiać z gminą i oczekują otwartego dialogu o przyszłości strefy i data center.

- To nie są łatwe tematy. Jest jednak możliwość dialogu, nie ma co się spieszyć, spokojnie możemy ten proces rozciągnąć, zanim zostaną podjęte ostateczne decyzje - mówi Jacek Gralczyk.

Wójt studzi emocje i uspokaja

Kiedy na początku września pytaliśmy o całą sprawę Konrada Koca, wójta gminy Bełchatów, ten podkreślał, iż jest zbyt wcześnie na rozmawianie o szczegółach inwestycji, a same plany ewentualnej budowy Data Center są na bardzo wczesnym etapie, a gmina w tej chwili skupia się nad procedowaniem utworzenia strefy gospodarczej w rejonie Domiechowic.
- Mieszkańcy chcieliby znać wiele szczegółów na temat inwestycji, a przecież strefy przemysłowej nie mamy jeszcze utworzonej - mówił Konrad Koc.
Włodarz zaznacza przy tym, iż wciąż nie jest przesądzone, czy inwestycja dojdzie do skutku, bo ze strony inwestorów wymaga to gigantycznych nakładów pieniężnych.
- Wiemy, iż inwestor poczynił już jakieś ruchy i wykupuje grunty od mieszkańców. Ale czy dowiozą ten temat do końca, patrząc jak wielkie pieniądze to kosztuje? Dlatego nie chciałbym szerzej zabierać głosu. Trudno o czymś mówić, jeżeli czegoś jeszcze nie ma na papierze. jeżeli inwestor pokaże, iż ma stosowne umowy przyłączeniowe, to wtedy się do tego odniosę. Jednak do tego momentu pozostało daleka droga - mówi Konrad Koc. - Na chwilę obecną nie ma żadnego dokumentu na stole, który dawałby gwarancję, iż coś tam powstanie - dodaje.
https://ddbelchatow.pl/wydarzenia/kopalnia-i-elektrownia/czy-dojdzie-do-podzialu-w-pge-gornicy-nie-chca-o-tym-slyszec-tak-wyglada-likwidacja/SPwZgjyYDDVFQu3Ds8cT
Wójt Koc zaznacza, iż jego rolą jest przygotowanie stref gospodarczych na terenie gminy w miejscach, gdzie będzie to jak najmniej uciążliwe dla mieszkańców. Dopytywany o brak szczegółowych informacji odnośnie poziomów hałasu, wykorzystania wody i innych uciążliwości, które mogłyby utrudniać życie mieszkańców, podkreśla, iż te kwestie będą szczegółowo badane i rozstrzygane przy procedowaniu decyzji środowiskowej.
- Jedyne co mogę powiedzieć, to iż inwestor złożył wniosek o procedowanie decyzji środowiskowej. Natomiast skala inwestycji jest taka, iż musi być sporządzony raport oddziaływania na środowisko, i to bardzo zaawansowany. Z tego co wiem, realizowane są obserwacje przyrodnicze, bo to jest konieczne dla powstania raportu. Rolą samorządu jest tak zabezpieczyć mieszkańców, żeby oddziaływania potencjalnie negatywne były minimalne dla mieszkańców. I to czynimy. Jestem tutaj dobrej myśli, ponieważ potencjalna inwestycja jest daleko od zabudowań - mówi Konrad Koc.
Pod koniec ubiegłego tygodnia Rada Gminy Bełchatów uchwaliła Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego dla strefy gospodarczej Domiechowice. Jak przekazał urząd, będzie to "teren zabudowy produkcji, usług oraz infrastruktury technicznej", gdzie dopuszcza się w szczególności realizację "obiektów infrastruktury technicznej, produkcyjnej i usługowej, w tym centrów przetwarzania danych (data center) wraz z infrastrukturą towarzyszącą". W planie wskazano też obszary, które mogą zostać wykorzystane na potrzeby infrastruktury drogowej.
- Chcę podkreślić, iż uchwalenie strefy nie jest równoznaczne z podjęciem decyzji o takiej, czy innej inwestycji, która będzie w tym miejscu realizowana - zaznacza wójt Konrad Koc. - Uchwalenie i wejście w życie Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla strefy gospodarczej Domiechowice to tylko danie możliwości do tego, żeby taka czy inna działalność mogła być w tym miejscu realizowana. Każdy inwestor, który będzie chciał w strefie rozpocząć działalność, będzie musiał spełnić szereg rygorystycznych norm środowiskowych - zapewnił.
Idź do oryginalnego materiału