Popularne niegdyś jezioro Soczewka umiera od lat. Zielona woda, nieprzyjemny zapach i zakwit sinic skutecznie zniechęcają nie tylko do kąpieli, ale i spędzania czasu w pobliżu. A tracą na tym zarówno mieszkańcy gminy, jak i lokalni przedsiębiorcy - m.in. właściciele ośrodków wypoczynkowych.
Po głośnych interwencjach na początku 2025 roku, Wody Polskie zapowiedziały, iż przeanalizują problem. Potem miała nadejść propozycja działań. Tego, czy cokolwiek od tamtej pory zrobiono, dalej nie wiemy - wciąż czekamy na odpowiedź od PGW.
Kto odpowiada za stan jeziora? "Trwa klasyczna spychologia instytucjonalna"
W temat od kilku lat angażuje się jeden z mieszkańców. Pan Gabriel Dydak ukończył studia na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu na kierunku Ochrona Środowiska ze specjalizacją w ekosystemach wodnych. Swoją pracę magisterską pisaną pod okiem hydrologa dr hab. Macieja Gąbki, poświęcił właśnie jeziorze Soczewka. Jej treść stała się podstawą do stworzenia w zeszłym roku petycji do Wód Polskich, o której pisaliśmy TUTAJ.
Z rozczarowaniem przyznaje jednak, iż pomimo wielu podejmowanych działań, często napotyka na przysłowiową "ścianę".
- Wokół jeziora trwa klasyczna spychologia instytucjonalna. Urząd gminy odsyła do Wód Polskich, tłumacząc się brakiem własności terenu. Wody Polskie twierdzą, iż jedynie administrują, a badania jakości leżą po stronie WIOŚ. WIOŚ znowu przekonuje, iż to Wody Polskie odpowiadają za stan ekologiczny akwenu - tłumaczy.
Uważa to za niezrozumiałe, powołując się na konkretne przepisy:
- Prawo mówi jasno: zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, ochrona środowiska i przyrody oraz gospodarka wodna to zadania własne gminy. Brak prawa własności do samego lustra wody nie zwalnia urzędu z obowiązku monitorowania zagrożeń i alarmowania służb państwowych. Z drugiej strony, zgodnie z ustawą Prawo Wodne, to Wody Polskie odpowiadają za zarządzanie wodami, w tym działania w ramach Programu Wodno-Środowiskowego. jeżeli brakuje im środków, mogą ubiegać się o zwiększenie budżetu w Ministerstwie Infrastruktury - dodaje.
Woda znów zakwitła. Pomiary miały wykazać drastyczne odchylenia od normy
Gdy - jak twierdzi - urząd, WIOŚ i Wody Polskie "przerzucają się odpowiedzialnością", zbiornikowi grozi biologiczna śmierć.
Jeszcze na początku lat 00', gdy woda miała stały przepływ przez tamę, nie dochodziło do zakwitów, a jeżeli już to wyłącznie w jednym punkcie i trwało to bardzo krótko.
- W tym momencie woda potrafi kwitnąć dwa razy do roku. Najpierw w drugiej połowie lipca, a za drugim razem jest to losowe, choć w 2023 zdarzył się choćby zakwit w połowie października, co jest anomalią i nie powinno mieć miejsca. Pomiary z tamtego okresu są zatrważające i wskazały, iż woda miała klasę jakości odpowiednią dla ścieków komunalno-bytowych - mówi Gabriel Dydak.
Do zakwitów doszło już również w tym roku.
- Ostatni miał miejsce 4-5 sierpnia, a 6 sierpnia odbyła się kontrola delegatury WIOŚ z Ciechanowa. Wstępne pomiary wykazały drastyczne odchylenia od normy. Odczyn pH wody wyniósł 9,8 (przy dopuszczalnym 8,0) a miernik tlenu rozpuszczonego wykazał stan OFL (Overflow), a więc ponad 20 mg O2/l. Woda przybrała jasnoniebieską barwę, a zapach stał się wręcz nie do zniesienia - przytacza.
Skutkiem tego rodzaju odchyleń są chociażby tzw. nocne przyduchy, czyli sytuacja, w której glony gwałtownie pobierają tlen po zmroku. Warto podkreślić, iż taki stan może bezpośrednio zagrażać biologicznemu życiu akwenu i okazać się zabójczy dla roślin, ryb i innych zwierząt wodnych.
W 2024 r. rzeczniczka Wód Polskich tłumaczyła, iż za stan jeziora odpowiadają przede wszystkim zmiany klimatu - brak wystarczającej liczby opadów i coraz wyższe temperatury.
Zdaniem pana Gabriela, znaczący wpływ ma też fakt "zablokowania" zbiornika.
- Jezioro ma dwa kanały, z których woda uchodzi do Wisły. Oba są zamknięte. W PGW utrzymują, iż jest to konieczne, by utrzymać stały poziom wody w zbiorniku i zapobiec zarastaniu linii brzegowej. Tylko, gdy woda stoi, nadmiar biogenu, związków azotowych i fosforowych nie płynie dalej, osiada się w jeziorze i powoduje zakwity sinic czy innych inwazynych gatunków jak moczarka delikatna - dodaje.
Interwencja na forum unijnym
Pan Gabriel Dydak już pod koniec zeszłego roku postanowił zainteresować problemem Komisję Europejską - to tam skierował swoją petycję. Podkreśla przy tym, iż była to inicjatywa stricte społeczna.
Pod koniec czerwca nadeszła ostateczna odpowiedź.
- Z dokumentu wynika, iż polski rząd wnioskował o odroczenie osiągnięcia celów środowiskowych. Dowody zebrane w petycji wykazały jednak realne pogorszenie stanu wód. Komisja przyznała rację mieszkańcom Soczewki i Brwilna Dolnego: państwo członkowskie ma bezwzględny obowiązek chronić stan wód, niezależnie od lokalnego rozdrobnienia kompetencji. Materiał dowodowy został oficjalnie włączony do unijnego dialogu z polskim rządem - opisał.
Komisja miała również wskazać, by kolejne pisma w tej sprawie kierować już bezpośrednio do krajowych organów ochrony środowiska. Pan Gabriel zwrócił się więc do Regionalnej i Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, poprosił też o pełne analizy laboratoryjne z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, a w tej chwili czeka na odpowiedzi.
Przekonuje, iż walka o jezioro przez cały czas trwa, choć wszystkie możliwe ścieżki prawne zostały już wyczerpane.
24 sierpnia do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego i Ministerstwa Infrastruktury trafił ostatni wniosek społeczny o zmianę instrukcji gospodarowania wodą, nakaz prywrócenia stałego przepływu wody i kontrolę doraźną pozwoleń wodnoprawnych dla budowli hydrotechnicznych w Soczewce.
Pismo złoży też oddzielnie w urzędzie gminy. Odpowiedzi powinny nadejść w ciągu 1-2 miesięcy.
Czy wówczas zamiast zapowiedzi, zapewnień i obietnic zobaczymy efekty realnych działań? To się dopiero okaże.











![12 godzin modlitwy podczas Dnia Uwielbienia i Chwały w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie [+WIDEO]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/08/784254913_2002399547144107_371351916209322426_n.jpg)


