Microsoft chce opatentować polski algorytm używany w całym internecie. Twórca alarmuje: mamy czas do 10 czerwca

1 godzina temu

Polski naukowiec wymyślił genialny algorytm, z którego dziś korzystają miliardy ludzi na całym świecie. Chciał, by służył on ludzkości za darmo, więc opublikował go w domenie publicznej. Niestety, gigant z Redmond po cichu przeforsował w USA patent na jeden z jego kluczowych wariantów, a teraz domyka procedurę w Europie. Mamy czas do 10 czerwca, by wnieść sprzeciw. W przeciwnym razie otwarte standardy mogą znaleźć się w wielkim niebezpieczeństwie.

O tej sprawie powinno dziś trąbić każde polskie medium. W weekend na platformie X wybuchła potężna dyskusja, po tym jak znane osobistości ze świata nauki i technologii – w tym fizyk Andrzej Dragan oraz dziennikarka Sylwia Czubkowska – nagłośniły dramatyczną i nierówną walkę doktora Jarosława Dudy z Uniwersytetu Jagiellońskiego. To on jest twórcą kodowania ANS (Asymmetric Numeral Systems), jednego z fundamentów współczesnej kompresji danych.

Dr Jarosław Duda, twórca algorytmu ANS (fot. materiały prasowe / Zespół Szkół im. Jagiellonów w Dębicy)

Rdzeń internetu oddany za darmo

Skala wykorzystania polskiej myśli technicznej jest gigantyczna. jeżeli używasz produktów Apple, przeglądasz Facebooka, pracujesz na systemie Linux, otwierasz pliki skompresowane w standardzie Zstandard (Zstd), albo czekasz na nowy format obrazu JPEG XL – w każdym z tych przypadków pod maską pracują algorytmy z rodziny ANS. Według szacunków firmy Meta, kompresja danych odpowiada dziś za ogromną część ruchu w internecie – od przesyłania zdjęć po archiwa w chmurze. Każde ulepszenie algorytmów w tej dziedzinie oznacza realne oszczędności energii i przepustowości na skalę globalną.

Naukowiec z Krakowa uznał, iż tak fundamentalne rozwiązania matematyczne powinny być dobrem wspólnym i zrezygnował z miliardowych zysków. Niestety, w bezwzględnym świecie Big Techu nie ma miejsca na szlachetność. Korporacje gwałtownie zorientowały się, iż darmowa technologia może stać się podstawą bardzo dochodowych produktów.

Walka o rANS, czyli diabeł tkwi w szczegółach

Aby dobrze zrozumieć naturę tego sporu, trzeba oddzielić czystą matematykę od technologii. Samego konceptu ANS – jako matematycznej idei – opatentować się nie da. Jednak korporacje próbują patentować jego konkretne, cyfrowe implementacje.

Już w 2017 roku podobny ruch wykonało Google, próbując przejąć kontrolę nad wariantem tANS. Wtedy jednak społeczność open source zalała urząd patentowy dokumentacją potwierdzającą, iż technologia była już wcześniej znana i opublikowana (tzw. stan techniki, prior art). Gigant uznał, iż ryzyko wizerunkowe i prawne jest zbyt duże, i wycofał wniosek.

Microsoft obrał inną drogę. Firma zgłosiła patent na wariant algorytmu nazywany rANS i w 2022 roku, wykorzystując bardziej liberalne podejście amerykańskich urzędów do oprogramowania, dopięła swego w Stanach Zjednoczonych. Choć korporacja deklaruje wsparcie dla otwartego oprogramowania, w świecie biznesu liczą się tylko twarde zapisy. Microsoft zyskał narzędzie, by potencjalnie egzekwować prawa patentowe wobec twórców komercyjnych rozwiązań opartych na tym konkretnym wariancie kompresji.

Ostatnia bitwa w Europie. Liczy się tylko portfel

Teraz spór przeniósł się na nasze podwórko. Choć wniosek Microsoftu (EP20728649) wpłynął do Europejskiego Urzędu Patentowego (EPO) jeszcze w 2020 roku, unijne młyny biurokratyczne mełły go przez lata. Niedawno opublikowano decyzję o udzieleniu patentu. Zgodnie z prawem, dopiero od momentu oficjalnej publikacji tej decyzji otwiera się dokładnie 9-miesięczne okienko na wniesienie formalnego sprzeciwu (opposition). Ten ostateczny termin mija 10 czerwca 2026 roku.

I tu docieramy do największego dramatu tej historii. Przed europejskimi trybunałami patentowymi patent wcale nie jest nie do obalenia – EPO nie znosi patentowania czystej matematyki i często odrzuca wnioski, jeżeli wykaże się im istnienie wcześniejszego „stanu techniki”. Problem polega na tym, iż taka procedura wymaga wynajęcia specjalistycznej kancelarii patentowej, dogłębnej analizy technicznej i przygotowania argumentacji. Koszt? Od 50 do choćby 200 tysięcy euro.

(fot. Christian Lue / Unsplash)

Dla Microsoftu to kwota niezauważalna w budżecie na waciki. Dla pojedynczego naukowca z polskiej uczelni – bariera absolutnie nie do pokonania. Dr Duda przyznał wprost na platformie X, iż szukał wsparcia u decydentów, odwiedzając ministerstwa, jednak bez żadnego rezultatu.

Teoretycznie 9 miesięcy od uzyskania czyli do 10.06.2026 można wnosić sprzeciw … ale bez prawników ciężko, byłem z rok temu u 2 wiceministów – nic.https://t.co/PpmrsrPCpp

— Jarek Duda (@duda_jarek) March 14, 2026

I to jest chyba najbardziej gorzka część tej historii. Polska potrafi wydawać ogromne pieniądze na rzeczy o znacznie mniejszym znaczeniu, a jednocześnie nie znajduje środków, by wesprzeć cenionego naukowca, którego praca realnie wpływa na globalną infrastrukturę cyfrową. Tym bardziej iż sam twórca algorytmu kompresji zrezygnował z jakichkolwiek profitów ze swojego odkrycia. Obawy podkreślane przez dr Dudę to klasyczny przykład zjawiska nazywanego asymetrią zasobów prawnych. Prawda jest bowiem brutalna: w europejskim systemie patentowym nie wygrywa ten, kto ma rację, ale ten, kogo stać na prawników.

Zostało niespełna trzy miesiące. Sprzeciw w EPO może złożyć każdy – fundacja, organizacja open source, czy państwo polskie za pośrednictwem swoich instytucji. jeżeli jednak nikt nie wyłoży pieniędzy na stół i nie podejmie rękawicy do 10 czerwca, europejski patent stanie się faktem, a polski naukowiec ostatecznie przegra walkę o to, by jego dzieło pozostało całkowicie wolne. Jeśli sprawa nie zostanie nagłośniona, europejski patent może zamknąć część technologii kompresji w rękach jednej korporacji. Nie wystarczy już tylko o tym pisać. Trzeba coś z tym zrobić.

Ten materiał kierujemy również do instytucji publicznych, które mogą jeszcze zareagować przed 10 czerwca – Ministerstwa Cyfryzacji, Ministerstwa Nauki, Urzędu Patentowego RP czy instytucji europejskich odpowiedzialnych za politykę cyfrową. O sprawie powinna dowiedzieć się również społeczność open source oraz międzynarodowe media technologiczne, dla których standardy internetu są sprawą fundamentalną.

A co do samego Microsoftu mogę tylko zacytować słynne powiedzenie nieżyjącego już prof. Bartoszewskiego:

…warto być przyzwoitym.

Jeśli artykuł Microsoft chce opatentować polski algorytm używany w całym internecie. Twórca alarmuje: mamy czas do 10 czerwca nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału