Michał Kamiński ostro: Pierwszą decyzją Nawrockiego będzie uniewinnienie złodziei z PiS

23 godzin temu

Jeśli ktoś jeszcze łudził się, iż Karol Nawrocki – kandydat PiS na prezydenta – będzie niezależnym głosem w polskiej polityce, Michał Kamiński brutalnie rozwiewa te złudzenia. W programie „Trójkąt polityczny” wicemarszałek Senatu nie gryzł się w język: „Jeżeli Karol Nawrocki zostanie prezydentem, jedną z pierwszych decyzji będzie uniewinnienie wszystkich złodziei z PiS-u. Tak samo jak zrobił to Andrzej Duda z Wąsikiem i Kamińskim – nie pozwoli nawet, by odpowiedzieli jako świadkowie.”

To nie opinia, to ostrzeżenie. Kamiński, który jak mało kto zna polityczną kuchnię PiS-u od środka, nie owija w bawełnę: „Jarosław Kaczyński marzy, by jego ludzie nigdy nie stanęli przed sądem. Nawrocki ma być jego bezpiecznikiem.”



Chcesz czytać więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Gra na uniewinnienie i immunitet dla złodziejstwa

Jeśli Nawrocki zasiądzie w Pałacu Prezydenckim, Kamiński nie ma wątpliwości – to będzie polityczny glejt dla ludzi pokroju Sasina, Obajtka, Morawieckiego, Banasia i spółki. Cokolwiek się nie wydarzyło – wybory kopertowe, respiratory-widma, afera willowa – wszystko zostanie zmyte jednym podpisem. „PiS zrobi dokładnie to, co zrobił Trump: potraktuje wybór Nawrockiego jako uniewinnienie całego systemu” – ostrzega Kamiński.

To nie tylko wizja przyszłości – to realny scenariusz. I dokładnie z tego powodu Prawo i Sprawiedliwość postawiło na Nawrockiego: milczącego lojalistę, który nigdy nie zada pytania „dlaczego?”. Jak mówi Kamiński, Nawrocki nie powstał po to, by wygrać debatę, tylko by podpisać ułaskawienie.

PiS się sypie. Nawrocki to ostatnia deska ratunku

Według Kamińskiego, PiS po odejściu Jarosława Kaczyńskiego „nie będzie już tą samą partią”. Nawrocki ma być ostatnim strażnikiem pałacowych sekretów Nowogrodzkiej. Bez jego obecności w Pałacu Prezydenckim Ziobro i reszta „kastowych” prokuratorów nie będą w stanie ochronić dawnych bossów partyjnych. A wtedy – jak mówi Kamiński – „zacznie się wojna, przy której bójka barowa to dyskusja dżentelmenów”.

Czy Kaczyński wie, iż Nawrocki to słaby kandydat? Wie. Czy coś z tym zrobi? Nie. Kamiński sugeruje, iż dziś sam prezes jest zakładnikiem układów wewnątrz własnej partii. Kandydatura Nawrockiego to polityczny kompromis z kręgiem Adama Bielana, który ma zająć się jednym – uchronieniem wszystkich „świętych” z PiS-u od sądu.

Ostatnie ostrzeżenie

Słowa Michała Kamińskiego to więcej niż kampanijna retoryka. To brutalna diagnoza stanu państwa, w którym możliwy jest powrót złodziei do władzy pod osłoną prezydenckiego podpisu.

„Macie wybór: albo Trzaskowski i rozliczenie przestępstw, albo Nawrocki i cichy powrót do państwa mafijnego. Gwarantuję wam jedno – Nawrocki was nie rozczaruje. Podpisze wszystko, czego zażądają.” – podsumowuje Kamiński.

To nie czas na polityczne kalkulacje. To moment, by zrozumieć, iż wybór prezydenta w 2025 roku nie dotyczy przyszłości – ale przeszłości, której nie wolno nam rozgrzeszyć.

Idź do oryginalnego materiału