Miasto w „oparach milczenia”, które powinny niepokoić każdego mieszkańca

elblag24.pl 1 godzina temu

Analiza bieżącej sytuacji w Elblągu, wskazuje na głęboką erozję zaufania na linii władza–mieszkańcy. Obecny stan miasta, to przede wszystkim odczuwalny marazm, zastój. które stały się nową normą pod rządami prezydenta Michała Missana.

Strategia informacyjna magistratu, oparta na budowaniu „muru milczenia”, skutecznie odcina elblążan od wiedzy o stanie ich własnego miasta.

Metafora „oparów milczenia” najlepiej oddaje sposób, w jaki zarządzane są sytuacje kryzysowe – poprzez ukrywanie faktów, unikanie odpowiedzialności i pozostawianie kluczowych pytań bez odpowiedzi. Jako obywatele i płatnicy systemu, mamy prawo znać prawdę o wydarzeniach, które bezpośrednio drenują miejską kasę.

Pożar Szpitala Miejskiego do dzisiaj pozostaje bez odpowiedzi

Pożar budynku administracyjnego Szpitala Miejskiego przy ul. Komeńskiego to nie tylko incydent techniczny, ale przede wszystkim symbol porażki komunikacyjnej władz. Mieszkańcy do tej pory nie usłyszeli podstawowych wyjaśnień:

Jakie były bezpośrednie i pośrednie powody wybuchu ognia według wewnętrznej komisji? Mieszkańcy muszą wiedzieć, czy pożar był wynikiem nieszczęśliwego wypadku, czy też karygodnych zaniedbań w nadzorze.

Kto personalnie odpowiada za brak należytej staranności?

Fakt, iż raporty w tej sprawie nie trafiły do Biuletynu Informacji Publicznej (BIP), jest jawnym lekceważeniem ustawowych obowiązków informacyjnych.

Powódź z Lipca 2025: Kosztowne skutki zaniedbań

Brak przejrzystości przy wyjaśnianiu przyczyn pożaru stanowi niebezpieczny dowód sposobu zachowań władz miejskich, który wcześniej zaistniał ze zdwojoną siłą w trakcie katastrofy naturalnej z lipca 2025 roku.

Wylanie rzeki Kumieli w lipcu 2025 roku nie było jedynie kaprysem natury, ale brutalnym sprawdzianem dla miejskiej infrastruktury, którego Elbląg nie zdał.

Kwota 28,5 mln zł strat, to nie są wirtualne liczby – to realne elblążan pieniądze, które zamiast na rozwój, wydane zostały na łatanie skutków powodzi, chociaż i w tym przypadku mieszkańcy nie mają wiedzy, jak zostały wydatkowane.

Tym czasem brak imiennej listy osób odpowiedzialnych za – nadzór i wieloletnie zaniedbania w utrzymaniu Kumieli.

Całkowity brak publikacji raportów o przyczynach w BIP – rażące naruszenie standardów kontroli społecznej.

Nie jest znana łącznej kwoty odszkodowań obciążających budżet miasta.

Brak kwot wypłat tytułem odszkodowania dla podmiotów trzecich.

Analiza strat wywołanych powodzią prowadzi do gorzkiego wniosku: elblążanie płacą podwójnie – najpierw w podatkach na utrzymanie służb, a potem za błędy i zaniedbania tychże służb.

Gospodarka Odpadami: „logika głupka” vs. Nowoczesne Miasto

Podobna niegospodarność dotyczy sektora gospodarki odpadami, gdzie marnotrawiony jest ogromny potencjał ekonomiczny. Zamiast nowoczesnej gospodarki o obiegu zamkniętym, Elbląg tkwi w modelu zarządzania, który wprost uderza w kieszenie mieszkańców. Odpady komunalne, będące w innych miastach cennym surowcem energetycznym, u nas są źródłem narastających kosztów. Sytuację tę opisuje dosadna, ale prawdziwa metafora:

Mądry to wykorzystuje, mniej mądry zakopuje, głupek podpala i mnoży koszt przekładany na darczyńców, czyli mieszkańców”.

Spór o spalarnię (instalację termicznego przekształcania odpadów) to w rzeczywistości walka o to, czy Elbląg przestanie być skansenem energetycznym.

Budowa nowoczesnej instalacji trwa zaledwie 6 do 8 miesięcy, co obala argumenty o rzekomej złożoności procesu i niewiadomej rentowności. A tymczasem koszt inwestycji zwraca się w ciągu 5 lat, co czyni ją jednym z najbardziej opłacalnych projektów komunalnych.

Odpady to darmowe źródło ciepła, energii elektrycznej i biogazu, które mogłoby obniżyć rachunki elblążan.

Teatr Pozorów: Krytyka „elbląskiej klasy politycznej”

Obecny stan jakości zarządzania, to wspólne „dzieło” prezydenta Michała Missana oraz radnych miejskich, który wynika z:

– Świadomie stosowanej strategii „muru milczenia” w celu ukrycia błędów i awarii,

– Prowadzenie polityki opartej na populizmie i obietnicach bez pokrycia finansowego,

– Dopuszczenia do geometrycznego wzrostu kosztów utylizacji odpadów, co jest bezpośrednim „podatkiem” nałożonym na mieszkańców,

– Braku ze strony radnych opozycji, merytorycznego działań. Radni PiS powinni złożyć gotowy projekt z twardą analizą ekonomiczną, zamiast ograniczać się do niespójnych interpelacji.

Ten polityczny impas spycha Elbląg na margines, czyniąc z mieszkańców zakładników nieudolności elbląskiej „klasy politycznej”.

Podsumowanie:

Sytuacja w Elblągu przestała być jedynie kwestią złego zarządzania – stała się kwestią odpowiedzialności za publiczne pieniądze. Mieszkańcy nie są „darczyńcami”, którzy bez końca będą finansować system oparty na: bezkarności, marazmie i „niewyjaśnionych zdarzeniach”.

Rachunek jest prosty: 28,5 mln zł za powódź, koszty pożaru na Komeńskiego i wysokie opłaty za śmieci, to bezpośrednie skutki bylejakości obecnej ekipy.

Nadszedł czas na kres ery niedomówień. Elblążanie powinni mieć dostępdo publicznych- wszystkich raportów w BIP, wskazania winnych zaniedbań i wyciągnięcia konsekwencji służbowych. Elblążanie nie mogą dłużej płacić za błędy władzy, która boi się prawdy.

Edmund Szwed

Idź do oryginalnego materiału