
Miałem sen o tym jak Polacy pod kierunkiem Lecha Wałęsy odzyskali wolność dla Polski, miałem sen, iż skończył się zły czas dla naszego kraju.
Nie do ruszenia.
Powstanie naszego narodu i państwowości zawdzięczamy w dużej mierze Kościołowi – i to on przez pokolenia nie pozwolił nam tej Polski odebrać.
A mogło być tak pięknie.
Jednak osobiste ambicje Lech Wałęsa i Jarosława Kaczyńskiego wysadziły tę piękną wizję w powietrze.
Ten wybuch to był atak na Jerzego Turowicza – jednego z najważniejszych intelektualistów katolickich XX wieku. Był on nie tylko twórcą i redaktorem „Tygodnika Powszechnego”. Przez ponad pół wieku kierował tym pismem, czyniąc z niego forum niezależnej myśli w czasach PRL. Uchodził za symbol dialogu, otwartości i etycznego dziennikarstwa.
Gdy rozpoczynała się „wojna na górze” (1990–1991), Turowicz – za namową Jana Pawła II – próbował ją powstrzymać, odwołując się do Ewangelii.
Przypominał wtedy, że:
• Kościół powinien być otwarty i dialogiczny,
• Polska potrzebuje pojednania narodowego, a nie rewolucji.
• Tylko spokojna budowa demokracji ma sens, bo zemsta nigdy niczego nie zbudowała.
Wtedy jednak na Turowicza rzuciło się polskie piekło – z jednej strony Wałęsa, z drugiej Kaczyński.
Dusza polska kieruje się ku prawicy, nacjonalizmowi, rasizmowi i Kościołowi, ale rytualnemu. Ewangelia – choć wypowiadana z patosem – pozostaje powierzchowna.
Kto sądzi, iż idąc coraz bardziej na prawo, służy Narodowi, ten wybiera drogę prowadzącą do jego paraliżu. Czy trzeba przypominać przedwojenny sojusz Kościoła z endecją?
Nie udało się uratować polskiej duchowości przed zakłamaniem i zdradą, przed zaślepieniem umysłu i banalnością frazesu, przed fanatyzmem i cynizmem.
Katastrofą stało się to, iż miłosierdzie sprowadzono do roli listka figowego. Wypchnięto je ze świata, pogardliwie nazywając „humanitaryzmem” czy „sentymentalizmem”.
Przypisujemy sobie życzliwość z niezwykłą łatwością – nie mając ku temu podstaw. W ten sposób rozgrzeszamy się ze wszystkiego, przekonani, iż mamy „serce na adekwatnym miejscu” i iż „nie skrzywdzilibyśmy muchy”. Tymczasem często nie ponieśliśmy żadnej realnej ofiary dla drugiego człowieka.
Wystarczy, iż jesteśmy szczęśliwi, by uznać się za dobrych. Znacznie trudniej byłoby nam w tych samych okolicznościach nazwać siebie ludźmi powściągliwymi, cnotliwymi czy pokornymi.










![Oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych - koniec marca 2026 [Ranking - tabela]](https://webp-konwerter.incdn.pl/eyJmIjoiaHR0cHM6Ly9nLmluZm9yLnBsL3AvX2ZpbGVzLzM5MTAw/MDAwL29wcm9jZW50b3dhbmllLWxva2F0LWkta29udC1vc3pjemVk/bm9zY2lvd3ljaC1rb25pZWMtbWFyY2EtMjAyNi10YWJlbGEtenJv/ZGxvLWJhcnRvc3otdHVyZWstMzkxMDA0MjMucG5nIiwidyI6MTIwMH0.webp)

