Policjanci w Środzie Śląskiej zatrzymali 29-letniego obywatela Ukrainy, który według komunikatu Policji prowadził samochód po alkoholu, nie miał uprawnień, a przy sobie posiadał środki odurzające. Funkcjonariusze ustalili również, iż mężczyzna przebywał w Polsce mimo obowiązującej decyzji o wydaleniu. Ta sprawa stawia konkretne pytanie o skuteczność egzekwowania decyzji migracyjnych.
Kontrola ujawniła serię naruszeń
Funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Środzie Śląskiej zatrzymali do kontroli 29-letniego obywatela Ukrainy. Zgodnie z oficjalnym komunikatem Policji mężczyzna kierował samochodem, znajdując się pod wpływem alkoholu. Podczas czynności policjanci znaleźli przy nim również środki odurzające.
Dalsze sprawdzenie wykazało kolejne nieprawidłowości. Zatrzymany nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami, a samochód nie miał ważnych badań technicznych. Każdy z tych elementów oznacza realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Prowadzenie po alkoholu nie jest formalnym wykroczeniem bez ofiar, ale świadomym narażaniem życia ludzi na drodze.
Policja nie podała w komunikacie stężenia alkoholu, rodzaju ani ilości znalezionych środków. Nie ma więc podstaw, by uzupełniać te informacje domysłami. O zakresie odpowiedzialności mężczyzny rozstrzygną adekwatne organy, z zachowaniem domniemania niewinności.
Obowiązywała decyzja o wydaleniu
Najpoważniejsze pytanie systemowe dotyczy statusu pobytowego zatrzymanego. Według Policji 29-latek przebywał na terytorium Polski pomimo obowiązującej decyzji o wydaleniu z kraju. Po zakończeniu czynności procesowych i administracyjnych został przekazany funkcjonariuszom Straży Granicznej.
Sama decyzja administracyjna nie chroni granic i nie zapewnia bezpieczeństwa. Skuteczność państwa zaczyna się dopiero wtedy, gdy prawomocne i wykonalne rozstrzygnięcia są rzeczywiście egzekwowane. o ile osoba zobowiązana do opuszczenia Polski przez cały czas swobodnie przebywa w kraju, prowadzi samochód bez uprawnień i trafia na kontrolę dopiero przy okazji kolejnego naruszenia, obywatel ma prawo pytać, gdzie zawiódł nadzór.
Komunikat nie wyjaśnia, kiedy wydano decyzję, z jakiej przyczyny ani dlaczego nie została wcześniej wykonana. Nie wiadomo również, czy jej realizację wstrzymywała przeszkoda prawna lub faktyczna. Te okoliczności powinny zostać wyjaśnione przez odpowiednie służby, bez politycznych uników i bez naruszania praw zatrzymanego.
Bezpieczeństwo wymaga egzekwowania prawa
Narodowość sprawcy jest w tej sprawie istotna wyłącznie dlatego, iż oficjalnie potwierdziła ją Policja, a jednym z kluczowych wątków jest legalność pobytu i decyzja o wydaleniu. Nie daje to żadnej podstawy do odpowiedzialności zbiorowej wobec Ukraińców. Odpowiedzialność karna i administracyjna jest indywidualna.
Państwo ma jednak obowiązek konsekwentnie usuwać z terytorium kraju cudzoziemców, wobec których zapadły wykonalne decyzje, szczególnie gdy łamią prawo i zagrażają bezpieczeństwu. Pobłażliwość nie jest humanitaryzmem. Uderza w przestrzegających prawa Polaków i cudzoziemców, a także podważa zaufanie do całego systemu legalnej migracji.
Stawką jest elementarne bezpieczeństwo na polskich drogach oraz wiarygodność Straży Granicznej, Policji i administracji migracyjnej. Granica państwa nie kończy się na szlabanie. Jej ochrona obejmuje również kontrolę legalności pobytu i sprawne wykonanie decyzji wydaleniowych. Bez tego prawo istnieje na papierze, a koszty jego nieskuteczności ponoszą zwykli ludzie.
Źródło: Policja













