Miał być rolnikiem pod Przasnyszem, został marszałkiem Sejmu. Włodzimierz Czarzasty zastąpi Szymona Hołownię

1 tydzień temu

Ogromne emocje towarzyszyły dzisiejszemu głosowaniu nad wyborem Włodzimierza Czarzastego na marszałka Sejmu. Było buczenie, śmiechy i krzyki. Wszystko przez przeszłość nowo wybranego związana z komunistyczną PZPR.

Szymon Hołownia zrezygnował z funkcji marszałka Sejmu. We wtorek odbyło się głosowanie nad wyborem na tę funkcję Włodzimierza Czarzastego. Ostatecznie Sejm zdecydował. Za wyborem Czarzastego na nowego marszałka głosowało 236 posłów, przeciw było 209, a od głosu wstrzymały się 2 osoby. Większość bezwzględna wyniosła 224 posłów.

Jedni za, inni przeciw

Wcześniej swoje stanowiska w sprawie przedstawiły poszczególne kluby. Kandydaturę poparła koalicja rządząca, przeciwne były inne ugrupowania.

– choćby ich prezydent (Bronisław Komorowski – red.), na którego pan Czarzasty prawdopodobnie głosował w drugich turach w 2010 i w 2015 roku mówi, iż to jest skandaliczne, żeby tego typu ludzie robili kariery polityczne – mówił Przemysław Czarnek z PiS.

– Mając na uwadze komunistyczne środowisko, z którego pan się wywodzi, mając na uwadze to, iż kwestionuje pan prawo do życia nienarodzonych dzieci. Pamiętając, czym jest afera Rywina, mając na uwadze to, iż robił pan z Armii Czerwonej armię wyzwoleńczą, mając na uwadze to, iż deprecjonuje pan polskich bohaterów narodowych. Klub Konfederacji jest przeciwny pana kandydaturze na stanowisko marszałka Sejmu- zapowiedział Grzegorz Płaczek z Konfederacji.

– Poznałam Włodzimierza Czarzastego jako osobę oddaną społeczeństwu obywatelskiemu. Jest osobą która jednoznacznie opowiada się po stronie praw człowieka. Popiera równouprawnienie, a także decydowanie o własnym ciele przez kobiety – mówiła z kolei Anna Maria Żukowska z Lewicy.

My korzystając z okazji postanowiliśmy przypomnieć o związkach Włodzimierza Czarzastego z naszym regionem.

Z dziada pradziada związany z Łagunami

– Ojciec pochodzi ze wsi Łaguny pod Przasnyszem, moja Rodzina mieszka tam 400, a może 500 lat? Po prostu, od zawsze tam mieszkaliśmy. Gospodarkę prowadził mój Stryj, który zresztą już nie żyje, gdy zmarł miał ponad 90 lat. Dziadkowie mieli dwóch synów (…) jeden poszedł na SGGW do Warszawy (to był mój Ojciec), a Stryj prowadził gospodarkę, zresztą bardzo dobrą – pięćdziesiąt hektarów – opowiadał wiele lat temu publikacji „Moja historia”.

– o ile ktoś zna te okolice to rozpozna ostatnią chałupę na granicy Łagun i Woli Wierzbowskiej. Tam w dużej mierze nabrałem cech, które do dzisiaj mnie charakteryzują. Ja urodziłem się już w Warszawie, ponieważ tu mój Ojciec skończył studia. Miał wrócić do Łagun, ale tak się nie stało – został w stolicy. Spotkał Mamę i tak się zaczęła ich przygoda jakich wiele po II Wojnie Światowej – przekazywał.

Każde wakacje na wsi

– Stryj ze Stryjenką nie mieli dzieci, więc jednym z rozpatrywanych wariantów, było to, iż ja w przyszłości przejmę prowadzenie ich gospodarki. Każde wakacje spędzałem na wsi poznając trudny proces redlenia i chodzenia za koniem, wyrzucania gnoju, jeżdżenia traktorem i motocyklem, pilnowania pracowników, którzy byli wynajmowani do prac na roli. adekwatnie wszyscy byli przekonani, iż prędzej czy później na tę gospodarkę trafię. Ale zamiast technikum rolniczego skończyłem liceum, a potem zamiast SGGW – Uniwersytet Warszawski. Potem się zakochałem i w Warszawie zostałem już na dobre. Zresztą pamiętam taką scenę, jak tuż po ślubie pojechaliśmy do Łagun i Stryj ze łzami w oczach mówi do mnie i do mojej Żony: A gdzie Wy jedziecie? Przecież trzeba tu zostać i wszystko prowadzić!. I w ten oto sposób misterny plan tkany przez Rodzinę spalił na panewce – dodał i zapewnił, iż decyzji nie żałuje, „choć pewnie byłby dobrym gospodarzem”.

ren

Idź do oryginalnego materiału