26 kwietnia 2026
Poprzednie posty z cyklu: Metropolis
cz.1 - Fala
cz.2 - Wykluczenie kolejowe
cz. 3 - Czy w Polsce potrzebujecie koni?
Podbój Słowian i przybycie Krzyżaków do Torunia - z pamiętnika Wielkiego Myszona:
"Kiedy my przeprawili się przez Wielka Biała Rzeka, przewodnik dany nam przez mego kuzyna Konrada, rzekł:
- Totu!
- Totu? - zapytałem
- A jurzci, Totu!! - odpowiada prostaczek..
>TOTU !! >> zawołałem!
A potem ja dokonał Aktu Przejęcia. I rzekłem te słowa:
>> Namocy praw nadanych mi przez przez Siebie Samego, ogłaszam! Bierzem sobie w posiadanie to miejsce, gdzie tamoj Stary Stadt, i nadaje mu nowe miano - Tołuniensis!!! <<
Wtem! usłyszelimy krzyk orła: KRAA... KRAA!! KRAA... KRAA!!
A
tam, gdzieśmy wylondowali, na wzgórku stał łogromny rozłożysty domb.
Zadarli my łby i wysoko w jego konarach zobaczylimy wspaniałego czarnego
orła, ktury na dębie zbódował swoje gniazdo... w świetle wieczornego
słończa orzeł rozpostarł skrzydła i wzniesł sie do lotu....
I rzekłem:
>Atugdzie Stary Dombr, pobudujemy naszo pierwszo strasz-burg, amiejsce to mazowiemy Vogel....
Ej, zaraz!! To tak to było??!
Napór krzyżacki nie maleje, tak długo jak państwo niemieckie istnieje...
I WMG -
1807–1814
II WMG - 1920 - 1939
Chciałem jeszcze zwrócić uwagę na dwie rzeczy:
- wg moich własnych obserwacji nieustająco od lat buduje się bloki i domy poza miastem lub na obrzeżach miasta - a więc istnieje zapotrzebowanie na NOWE lokale mieszkalne, a więc są ludzie, którzy te nowe osiedla zasiedlają - prawdopodobnie w mieszkalnictwie są poważne braki
- wg moich własnych obserwacji po 500+ pojawiło się więcej dzieci w przestrzeni publicznej, wg mnie ten projekt zadziałał

Jeszcze raz... ku pamięci.
Szokujące dokumenty! Plan Hitlera dla Polski wciąż aktualny
Brutalna, masowa eksterminacja Polaków, Ukraińców czy Rosjan nie wchodziła w grę. Trzeba było poszukać „miękkich” rozwiązań, skutecznie wspomagających pomniejszenie niechcianych populacji. Postawiono zatem na promocję aborcji, rozdzielanie rodzin wskutek emigracji ekonomicznej, stłoczenie ludzi w miastach i „cichą sterylizację”. Tak osłabiane, niechciane narody miały się degradować do czasu, gdy pleniący się Niemcy będą mogli zastąpić „słabe” populacje.
Himmler godził się z tym, iż Polacy i Czesi pozostaną w ramach niemieckiej przestrzeni życiowej, zorganizowani w formie zależnych od Rzeszy państw wasalnych. Plan zakładał wytępienie wszystkich elementów, które nie chciałyby się podporządkować niemieckiemu zwierzchnictwu i kierownictwu.
Damzog wskazywał, iż celem polityki państwa jest niszczenie odrębności życiowej obcych narodowości dzięki odpowiednich środków stosownych do panującego ducha czasów. Rozwiązania były zasadniczo dwa: asymilacja lub eliminacja.
Damzog wskazywał, iż celem polityki państwa jest niszczenie odrębności życiowej obcych narodowości dzięki odpowiednich środków stosownych do panującego ducha czasów. Rozwiązania były zasadniczo dwa: asymilacja lub eliminacja.
Kolejną metodą była sterylizacja polskich warstw prymitywnych. Jak wskazano, postulatu tego oraz jego rezultatów nie można w żadnym wypadku porównywać ze skutkami metod eugeniki. Jak bowiem zauważono, ucisk gospodarczy, stosowany wobec prymitywnych warstw, nie przeszkodzi im w produkowaniu licznego potomstwa. Można więc położyć temu kres jedynie przez środki wypleniające. Ponieważ zaś warstwa ta najczęściej nie przedstawia w procesie pracy zbyt wielkiej wartości, można by, również z gospodarczego punktu widzenia patrząc, przyjąć odpowiedzialność za tę metodę. Oczywiście należałoby, stosując ją, zrobić szeroki użytek z pojęcia „chory dziedzicznie” względnie „społecznie niepotrzebny”. Rozchodzi się tutaj nie o negatywną metodę eugeniczną, ale po prostu o sposób wyplenienia narodu.
@liderzy wśród fanów
Dobiegają końca prace przy moście kolejowym nad Sępolenką w Motylu na granicy Gmina Koronowo i Gmina Gostycyn. Linia
241 Tuchola - Koronowo ma szansę na kolejny przejezdny odcinek, tym
razem Pruszcz Bagienica - Mąkowarsko. Mamy zaplanowane już rozmowy z
samorządami, aby wykorzystać to, iż linia jest remontowana. Mamy
nadzieję, iż powoli dotrzemy z przejezdnością linii do Koronowa.
Niestety w tej sprawie nie pomaga tylko Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego Piotr Całbecki, a powinien być tym pierwszym, który powinien wesprzeć reaktywację
połączeń kolejowych. Tak jest w 15 innych województwach w Polsce.
Oczekujemy
także działań ze strony radnych Sejmiku Województwa
Kujawsko-Pomorskiego, w szczególności radnych z powiatów bydgoskiego i
tucholskiego na terenie których znajduje się linia Tuchola - Koronowo.
28 kwietnia 2026
Mieszkańcy pomorskich miast i miasteczek zafundowali samorządowcom wycieczkę do Warszawy, do Sejmu, na czytanie ustawy metropolitalnej. Jak pisze na swoim profilu nasza pani prezydent, delegacja pojechała tam, bo „jesteśmy dziś o krok bliżej własnej metropolii” i iż to moment, w którym „wysiłek przekłada się na konkret”, wspólnie stworzymy „silny, zintegrowany region”.
Tylko, iż kiedy patrzymy na te same twarze od lat, zaczynamy się zastanawiać, komu ta integracja ma naprawdę służyć. Bo jeżeli region ma być zintegrowany, to dlaczego od lat nie da się wprowadzić choćby prostego, wspólnego biletu? Dlaczego to, co „niemożliwe”, zawsze dotyczy mieszkańców, a to, co „konieczne”, dotyczy stanowisk. Ci sami samorządowcy, którzy mówią o współpracy i jedności, są jednocześnie pierwsi do przywracania wielokadencyjności prezydentów miast i wójtów. Integracja integracją, ale władza, najlepiej smakuje na stałe.
Metropolia może i jest „o krok bliżej”, ale mieszkańcy wciąż stoją w tym samym miejscu. Za to politycy, zwykle, na wspólnym zdjęciu.
"własnej metropolii" ???
własnej???
28 kwietnia 2026
Polskie miasta wchodzą w okres głębokich zmian strukturalnych, które jak podkreśla Ryszard Grobelny, mogą mieć charakter egzystencjalny dla części samorządów. W centrum wyzwań znajdują się demografia, rosnące koszty usług publicznych oraz konieczność redefinicji modelu zarządzania.
„Najpoważniejszym jest to, co dzieje się w demografii i jakie skutki przyniesie to w wielu miastach” – wskazuje Grobelny, dodając, iż w wielu przypadkach będą to problemy „być albo nie być”. Spadek liczby mieszkańców bezpośrednio przekłada się na zdolność świadczenia podstawowych usług: „jeśli w jakimś mieście nie urodziło się żadne dziecko, to za siedem lat nikt nie pójdzie tam do szkoły”.
W ocenie nowego dyrektora Związek Miast Polskich, kluczowym mechanizmem adaptacyjnym będzie kooperacja między samorządami. „Współpraca będzie jednym z najważniejszych słów najbliższych lat” – podkreśla, zaznaczając jednocześnie, iż jej brak może prowadzić do radykalnych scenariuszy: „albo nauczą się współpracować, albo znikną”.
„albo nauczą się współpracować, albo znikną”
"radykalnych scenariuszy"
???
Równolegle rośnie presja finansowa. Jak zauważa Grobelny, samorządy nie powinny liczyć na znaczące zwiększenie środków publicznych: „nie ma co się oszukiwać, iż rząd znajdzie dodatkowe pieniądze”, co wymusza racjonalizację wydatków – m.in. w obszarze edukacji czy infrastruktury.
Istotnym problemem pozostaje także niekontrolowana suburbanizacja. „Rozlewanie się miast to przede wszystkim marnowanie pieniędzy mieszkańców” – ocenia Grobelny, wskazując na rosnące koszty infrastruktury, transportu i usług publicznych przy jednoczesnym niewykorzystaniu istniejących zasobów.
W tym kontekście rośnie znaczenie działań systemowych – zarówno legislacyjnych, jak i analitycznych. ZMP zapowiada wzmocnienie roli raportowania i wpływu na polityki publiczne, m.in. poprzez cykliczny „Raport o stanie miast”.
Dodatkowym czynnikiem ryzyka może być utrzymanie zasady dwukadencyjności władz samorządowych. Grobelny ocenia ją krytycznie: „zaburzy naturalną ciągłość władzy” i może prowadzić do wzrostu populizmu oraz nierealnych obietnic wyborczych.
„nie ma co się oszukiwać, iż rząd znajdzie dodatkowe pieniądze”, co wymusza racjonalizację wydatków – m.in. w obszarze edukacji czy infrastruktury"
czy to znaczy, że:
- są pieniądze na bluzgi Jasia Kapeli, a nie będzie na edukację i kolej?
- dlaczego "dodatkowe"?
- a poza tym - na banki nałożyć podatek jednofazowy (nazwa obojętna - im dziwniejsza, tym lepsza) na 20 miliardów - dlaczego nie? obrażą się i sobie pójdą?
- dotychczas pieniądze były wydawane nieracjonalnie??
Czy może chodzi o to, iż wg tego pana wydawanie pieniędzy na edukację czy infrastrukturę (transportową?) to nieracjonalne marnowanie pieniędzy?
W latach 90tych była taka śpiewka - "kopalnie nie opłacalne - zamknąć, LOT nieopłacalny - sprzedać Niemcom, kolej nieopłacalna - zamknąć, sprzedać Niemcom..." Niemcom miało się opłacać?
Nie lubię tej strony.
niekontrolowana suburbanizacja. „Rozlewanie się miast to przede wszystkim marnowanie pieniędzy mieszkańców” – ocenia Grobelny, wskazując na rosnące koszty infrastruktury, transportu i usług publicznych przy jednoczesnym niewykorzystaniu istniejących zasobów.
Uhmmm.... mieszkanie czy działka na przedmieściu są tańsze niż w mieście... pomimo dojazdów - i to jest "marnowanie pieniędzy mieszkańców"? O co tu chodzi....
"rosnące koszty infrastruktury, transportu" - akurat w przypadku Trójmiasta winę ponoszą władze, głównie Gdańska
„zaburzy naturalną ciągłość władzy” i może prowadzić do wzrostu populizmu oraz nierealnych obietnic wyborczych.
to akurat populizm...
kluczowym mechanizmem adaptacyjnym będzie kooperacja między samorządami. „Współpraca będzie jednym z najważniejszych słów najbliższych lat” – podkreśla, zaznaczając jednocześnie, iż jej brak może prowadzić do radykalnych scenariuszy: „albo nauczą się współpracować, albo znikną”.
Widzę tu wielką chęć centralizacji regionu ("współpraca") wokół danego dużego miasta (ale "centralizacja państwa to złoooooo..."), a taka centralizacja to będzie podtrzymywanie wielofunkcyjności tego miasta, czyli - nic się nie zmieni - małe miasta przez cały czas będą miały swoje problemy i np. demografia przez cały czas będzie spadać, patrz moje uwagi w poprzedniej części cyklu.
Z takiej centralizacji może narodzić się chęć oderwania od "władzy warszawskiej" jak to mówią niektórzy na Pomorzu... "nasza mała ojczyzna" może okazać się "naszym małym krajem", na przykład - "naszym małym własnym WMG III"
- i na to nie ma przyzwolenia!
To tak, jakby eksperci chcieli wszystkich zagnać do wielkiego miasta.... tylko po co?

Niestety w tej wypowiedzi widzę same ogólniki i żadnych rozwiązań - coś na zasadzie: "będziemy naprawiać, ale musicie współpracować" - gdzie "współpracować" oznacza prawdopodobnie - "zgadzać się na wszystko co chcemy, bo inaczej katastrofa". I tak będą gadać, gadać, gadać - na zmianę, co rusz to inny ekspert, aż skończy się czas. A my czasu nie mamy, bo
"Niemcy chcieli utrzymywać taką politykę do czasu, w którym oni sami byliby w stanie zasiedlić tereny wschodnie"
Nie mamy czasu i nie zgadzamy się na żadne "nasze małe kraje"...
za fb: Portal Warszawski
6 maja 2026
Mechanizm, który jeszcze niedawno obserwowaliśmy na ulicach, dziś wchodzi w kolejną fazę. Już nie tylko parkowanie, nie tylko przestrzeń publiczna, ale także opłaty za podstawowe usługi zaczynają podlegać tej samej logice, najpierw decyzja inwestycyjna, potem rachunek dla mieszkańców.
Wybudowano spalarnię odpadów, gdzie inwestycję przedstawiano jako nowoczesną, potrzebną, wpisującą się w ekologiczne standardy. I prawdopodobnie w dokumentach wszystko się zgadza. Problem w tym, iż każda taka inwestycja ma swoją cenę i ktoś tę cenę musi ponieść. W praktyce oznacza to jedno, będzie drożej za śmieci, bo przecież 2,6 miliarda samo się nie spłaci, a prezydent nie po to podejmuje decyzje aby mieszkańcy nie mieli za nią zapłacić.
To nie jest jednorazowy skok, a proces. Dokładnie taki sam, jaki widzimy w innych obszarach funkcjonowania miasta. Najpierw pojawia się decyzja, często opakowana w atrakcyjne hasła o nowoczesności i postępie, jak w tym przypadku fabryce energii. Potem przychodzi etap „dostosowania”, a na końcu, rachunek.
Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się z przestrzenią miejską. Rozszerzanie Strefy Płatnego Parkowania, likwidacja miejsc postojowych, słupki, donice, „tymczasowe” rozwiązania, które stają się stałe. Ulice takie jak Chmielna czy Zgoda stały się symbolami kierunku: ograniczać, zawężać, eliminować, oficjalnie dla dobra mieszkańców. W praktyce, bez realnej alternatywy dla wielu z nich i dokładnie ten sam schemat zaczyna obowiązywać w gospodarce odpadami. Najpierw budowa instalacji, potem konieczność jej utrzymania i spłaty, a ponieważ system musi się bilansować, koszty zostaną przerzucone na mieszkańców.
Nikt nie mówi wprost, „zapłacicie więcej, bo podjęliśmy taką decyzję” - zamiast tego pojawią się uzasadnienia, inflacja, koszty operacyjne, standardy środowiskowe - każde z osobna brzmi racjonalnie. Razem tworzą prosty efekt, oczywiście wyższe rachunki, a najbardziej odczują to ci, którzy i tak mają najmniej elastyczności, mieszkańcy bez alternatyw, bez możliwości „optymalizacji” kosztów życia, bo za śmieci zapłaci każdy. Tak samo jak każdy wcześniej odczuł zmiany w parkowaniu czy organizacji przestrzeni.
To nie jest rewolucja, a konsekwentny, rozłożony w czasie proces. Decyzje podejmowane dziś będą spłacane latami. Pytanie tylko, czy ktoś uczciwie powiedział mieszkańcom, ile to wszystko będzie kosztować i czy naprawdę mieli wybór. I jak to powiedział Prezydent Rafał Trzaskowski „Uśmiechnijcie się brygada”.I drugi tekst metropolitalny do omówienia, ale najpierw tytułem wstępu - o reformach administracyjnych.
za: Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej
Administracja terenowa w Polsce Ludowej była ściśle podporządkowana centralnym władzom państwowym i opierała się na systemie rad narodowych, które – choć organizacyjnie działały na poziomie województw, powiatów, miast i gmin – de facto stanowiły zaledwie lokalne ogniwo realizacji polityki odgórnie narzucanej przez rząd i partię. Oznaczało to brak rzeczywistej samodzielności oraz jakiegokolwiek upodmiotowienia wspólnot terytorialnych, gdyż rady narodowe funkcjonowały w układzie hierarchicznego podporządkowania Krajowej Radzie Narodowej, a następnie centralnym organom władzy PRL. Zarówno powojenny wzorzec stalinizmu, jak i kolejne zmiany z lat 50. i 60., całkowicie wykluczały tradycyjny samorząd oparty na zasadach decentralizacji i autonomii. Zastąpiła go struktura w pełni kontrolowana przez państwo, która w 1950 roku, na mocy ustawy o terenowych organach jednolitej władzy państwowej, zniosła niezależność gmin i miast, przekształcając je w podporządkowane ośrodki administracji rządowej. Nie pomogły w tym względzie późniejsze formalne próby wprowadzenia „samorządu społecznego” w 1973 roku, gdyż pozostały one jedynie zabiegiem pozorującym partycypację obywateli, bez wprowadzania realnej reformy. W rezultacie, lokalne społeczności nie miały wpływu na zarządzanie swoimi sprawami, co stało w sprzeczności z ideą samorządności i powodowało wzrost biurokratyzacji oraz centralistycznego nadzoru. Dopiero w latach 70. w środowisku naukowym zaczęto głośniej podnosić potrzebę zmian ustrojowych, zwracając uwagę na niewydolność i nieefektywność rad narodowych w zarządzaniu sprawami lokalnymi. Dyskusja o przywróceniu autentycznego samorządu nabrała tempa w ostatniej dekadzie istnienia PRL, ale ciągle natrafiała na opór władz, obawiających się utraty centralnej kontroli. W efekcie prawdziwa reforma samorządowa mogła się urzeczywistnić dopiero po upadku systemu komunistycznego, kiedy przywrócono mieszkańcom realną możliwość współtworzenia i zarządzania wspólnotami lokalnymi.
"i powodowało wzrost biurokratyzacji oraz centralistycznego nadzoru"
Teraz biurokracja jest o wiele większa niż w czasach PRL...

źródło: spoleczenstwo.pl/lewiatan/ - dane pokazują stan z roku 2014!
i jeszcze:
"niewydolność i nieefektywność rad narodowych w zarządzaniu sprawami lokalnymi"
???
okazuje się, iż teraz są problemy z niewydolnością - "zapyziały" PRL przetrwał 45 lat i gdyby go Jaruzelski nie rozwalił, to by na pewno dłużej trwał, a III RP nie ma jeszcze 38 lat i się rozpada... dziwna sprawa....
Miało być lepiej, a jest gorzej?
Wg mnie powinno być więcej miast wojewódzkich:
- aby zwiększyć atrakcyjność mniejszych ośrodków,
- by obywatel miał bliżej do swojego urzędu,
- lokalna administracja państwowa tworzy dodatkowe miejsca pracy "wokół siebie"
i należałby wydzielić z Warszawy te urzędy, które się da np. Archiwa i przenieść do mniejszych ośrodków, np. do Płocka, Radomia, Siedlec, Włocławka, Kielc, czy Olsztyna

https://maciejsynak.blogspot.com/2025/10/gosy-niewazne.html
i jeszcze wikipedia dla Polaków:
Reforma administracyjna Polski w 1999 roku – reforma zmieniająca podział administracyjny Polski, której głównymi skutkami było wprowadzenie trójstopniowej struktury podziału terytorialnego oraz utworzenie instytucji samorządu terytorialnego w powiatach i województwach. Weszła w życie 1 stycznia 1999 roku i stanowiła jedną z czterech reform [oświatowej, emerytalnej, administracyjnej i zdrowotnej - MS], wprowadzających znaczące zmiany w państwie.
Wprowadzony w 1975 roku, dotychczasowy podział administracyjny na 49 województw
W 1990 roku wprowadzono władzę samorządową na poziomie gmin, co poskutkowało koniecznością skonkretyzowania pojęcia rejonu jako instytucji pośredniej pomiędzy samorządem a administracją rządową. [...]
Wynikiem działań zespołu był przedstawiony w czerwcu 1993 roku projekt podziału kraju na powiaty oraz jego poprawiona wersja, upubliczniona we wrześniu tego roku. W tym samym roku przygotowano tzw. „program pilotażowy” dla dużych miast, a jego wdrożenie w 1994 roku miało być przygotowaniem państwa na przyjęcie pakietu reform oraz nowego podziału administracyjnego od 1995 roku.
Rządowy projekt podziału administracyjnego stopnia wojewódzkiego, zaprezentowany w marcu 1998 roku, przewidywał utworzenie 12 województw. Poprawki Senatu wprowadziły trzy kolejne województwa, ale ustawa w takim kształcie została zawetowana przez prezydenta. Kilka tygodni później, po zawarciu porozumienia między rządzącymi AWS i UW oraz opozycyjnym SLD i zwiększeniu liczby województw do 16, uchwalono ostateczną wersję podziału, która obowiązuje od 1 stycznia 1999 roku. W toku prac nad reformą odrzucono jej alternatywne warianty, przewidujące utworzenie 17, 25, 27, 31 lub 49 województw.
Efektem zmian było zmniejszenie roli wojewody na rzecz marszałka województwa i samorządu wojewódzkiego. Część obiektów dotąd będąca w gestii wojewody przeszła pod zarząd poszczególnych szczebli samorządowych. Wraz z ich przekazaniem stopniowo przekazywano także narzędzia ich finansowania w postaci: udziału w podatku dochodowym, udziału w podatku od osób prawnych, dotacji i subwencji.
Podział administracyjny Polski od czasu wprowadzenia reformy nie ulegał większym zmianom.
Najważniejsze z nich wdrożono w 2002 roku, tworząc 7 nowych powiatów. Od ostatnich zmian w liczbie jednostek administracyjnych, które zaszły w 2025 roku, Polska dzieli się na 16 rządowo-samorządowych województw, obejmujących łącznie 380 samorządowych organów stopnia powiatowego (314 powiatów i 66 miast na prawach powiatu). W skład powiatów z kolei wchodzi łącznie 2479 gmin, stanowiących trzeci stopień podziału administracyjnego oraz podstawową jego jednostkę.
Poniżej:
Rządowy projekt podziału administracyjnego stopnia wojewódzkiego, zaprezentowany w marcu 1998 roku, przewidywał utworzenie 12 województw. Poprawki Senatu wprowadziły trzy kolejne województwa, ale ustawa w takim kształcie została zawetowana przez prezydenta. Kilka tygodni później, po zawarciu porozumienia między rządzącymi AWS i UW oraz opozycyjnym SLD i zwiększeniu liczby województw do 16, uchwalono ostateczną wersję podziału, która obowiązuje od 1 stycznia 1999 roku. W toku prac nad reformą odrzucono jej alternatywne warianty, przewidujące utworzenie 17, 25, 27, 31 lub 49 województw.
Efektem zmian było zmniejszenie roli wojewody na rzecz marszałka województwa i samorządu wojewódzkiego. Część obiektów dotąd będąca w gestii wojewody przeszła pod zarząd poszczególnych szczebli samorządowych. Wraz z ich przekazaniem stopniowo przekazywano także narzędzia ich finansowania w postaci: udziału w podatku dochodowym, udziału w podatku od osób prawnych, dotacji i subwencji.
Podział administracyjny Polski od czasu wprowadzenia reformy nie ulegał większym zmianom.
Najważniejsze z nich wdrożono w 2002 roku, tworząc 7 nowych powiatów. Od ostatnich zmian w liczbie jednostek administracyjnych, które zaszły w 2025 roku, Polska dzieli się na 16 rządowo-samorządowych województw, obejmujących łącznie 380 samorządowych organów stopnia powiatowego (314 powiatów i 66 miast na prawach powiatu). W skład powiatów z kolei wchodzi łącznie 2479 gmin, stanowiących trzeci stopień podziału administracyjnego oraz podstawową jego jednostkę.
Poniżej:
tak jak i pani Stanny (patrz poprzedni post z cyklu) także ten pan nie zajmuje się przyczynami spadku demografii, tylko zajmuje się reformami tj. przekształcaniem samorządu.
Ai:
Pisownia „Konstytucja” wielką literą wynika z chęci podkreślenia jej wagi jako najważniejszego aktu prawnego w państwie (oznacza to szacunek, emfaza) lub jest stosowana, gdy używamy nazwy własnej konkretnego dokumentu (np. Konstytucja RP, Konstytucja 3 maja). W znaczeniu ogólnym, jako dokumentu prawnego, piszemy małą literą.
Jakub Szlachetko jest z Instytut Metropolitalny i Jakubem Doroszem w: Sopot.
11 godz. ·Sopot ·
35 lat po reformie gminnej i 27 lat po wprowadzeniu powiatów oraz województw warto zadać sobie jedno pytanie: czy obecny model samorządu terytorialnego przez cały czas odpowiada rzeczywistości?
Polska bardzo się zmieniła – demograficznie, społecznie i technologicznie. Żyjemy w erze cyfryzacji, mierzymy się z suburbanizacją, depopulacją i nowymi wyzwaniami rozwojowymi. Choć reformy lat 90. były sukcesem, każdy system z czasem się starzeje. Dlatego coraz częściej pojawia się postulat „trzeciego etapu” reformy samorządu. Nie chodzi przy tym o zmianę Konstytucji – wiele można zrobić w jej obecnych ramach. najważniejsze wydaje się spojrzenie całościowe i dostosowanie systemu do współczesnych realiów.
Szczególnej uwagi wymaga tzw. średni szczebel samorządu terytorialnego – pomiędzy gminą a województwem. To właśnie tutaj powstają dziś różne formy współpracy: MOFy, związki ZIT czy struktury subregionalne; to tutaj funkcjonują metropolie oraz aglomeracje średniej wielkości. Problem w tym, iż są to rozwiązania często tymczasowe i niewystarczające. Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością. To może być prawdziwy „game changer” dla rozwoju lokalnego i regionalnego. Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej".
Jednocześnie nie możemy zapominać, iż reforma samorządu powinna iść w parze z refleksją nad funkcjonowaniem administracji rządowej. Bo sprawne państwo to nie tylko silny samorząd, ale też dobrze działające centrum, a o tym rzadko się rozmawia.
Czyli kontynuacja?
za fb:
Jakub Szlachetko jest z Instytut Metropolitalny i Jakubem Doroszem w: Sopot.
11 godz. ·Sopot ·
35 lat po reformie gminnej i 27 lat po wprowadzeniu powiatów oraz województw warto zadać sobie jedno pytanie: czy obecny model samorządu terytorialnego przez cały czas odpowiada rzeczywistości?
Polska bardzo się zmieniła – demograficznie, społecznie i technologicznie. Żyjemy w erze cyfryzacji, mierzymy się z suburbanizacją, depopulacją i nowymi wyzwaniami rozwojowymi. Choć reformy lat 90. były sukcesem, każdy system z czasem się starzeje. Dlatego coraz częściej pojawia się postulat „trzeciego etapu” reformy samorządu. Nie chodzi przy tym o zmianę Konstytucji – wiele można zrobić w jej obecnych ramach. najważniejsze wydaje się spojrzenie całościowe i dostosowanie systemu do współczesnych realiów.
Szczególnej uwagi wymaga tzw. średni szczebel samorządu terytorialnego – pomiędzy gminą a województwem. To właśnie tutaj powstają dziś różne formy współpracy: MOFy, związki ZIT czy struktury subregionalne; to tutaj funkcjonują metropolie oraz aglomeracje średniej wielkości. Problem w tym, iż są to rozwiązania często tymczasowe i niewystarczające. Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością. To może być prawdziwy „game changer” dla rozwoju lokalnego i regionalnego. Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej".
Jednocześnie nie możemy zapominać, iż reforma samorządu powinna iść w parze z refleksją nad funkcjonowaniem administracji rządowej. Bo sprawne państwo to nie tylko silny samorząd, ale też dobrze działające centrum, a o tym rzadko się rozmawia.
Czyli kontynuacja?
Mój komentarz do tego posta:
35 lat po reformie gminnej i 27 lat po wprowadzeniu powiatów oraz województw warto zadać sobie jedno pytanie: czy obecny model samorządu terytorialnego przez cały czas odpowiada rzeczywistości?
Czy przez cały czas odpowiada?
Oczywiście! Min. skutkiem tego modelu jest zmniejszenie atrakcyjności mniejszych ośrodków, przenoszenie się ludności do dużych miast, czyli brak pracowników w mniejszych, spadek dzietności, więc model odpowiada, bo to wszystko przez cały czas się dzieje!
Polska
bardzo się zmieniła – demograficznie, społecznie i technologicznie.
Żyjemy w erze cyfryzacji, mierzymy się z suburbanizacją, depopulacją i
nowymi wyzwaniami rozwojowymi. Choć reformy lat 90. były sukcesem, każdy
system z czasem się starzeje.
Niby
gdzie są te sukcesy, skoro demografia spadła?
Autor tymi słowy pisze
nam, iż reforma zmieniająca podział administracyjny Polski nie ma nic
wspólnego ze zmianami w państwie - a ma. Ta reforma była istotnym składnikiem podziału państwa na A i B - tj. uprzywilejowane duże ośrodki i kulejące wszystkie inne, o czym piszą
inni eksperci i co było sygnalizowane na blogu i opisywane min. w poprzednich postach - reforma z 1999 roku
sprawiła, iż obniżono jakość życia w wielu mniejszych ośrodkach i podwyższono funkcjonalność wielkich miast. Wówczas wielkie miasta zaczęły zasysać ludność z mniejszych ośrodków, co spotęgowało problemy tam się pojawiające - sprzyjało to spadkowi demografii.
2025-01-09
Instytut Sobieskiego opublikował raport "Korekta układu województw – ku równowadze rozwoju". Jego autor, dr Łukasz Zaborowski, nazywa reformę administracyjną z 1999 r., która zmieniła podział województw "przypadkową hybrydą".
Instytut Sobieskiego opublikował raport "Korekta układu województw – ku równowadze rozwoju". Jego autor, dr Łukasz Zaborowski, nazywa reformę administracyjną z 1999 r., która zmieniła podział województw "przypadkową hybrydą".
Czytamy na stronie Instytutu - min:
Instytut Sobieskiego to czołowy polski think tank, który rozpoczął działalność w 2003 roku.
Po co istnieje Instytut Sobieskiego?
Instytut Sobieskiego to czołowy polski think tank, który rozpoczął działalność w 2003 roku.
Po co istnieje Instytut Sobieskiego?
By tworzyć programy, które służą budowaniu Polski silnej, sprawnej, niezależnej i ambitnej Polski.
STRATEGIA Co chcemy osiągnąć?
Wprowadzić do dyskursu publicznego powszechnie zrozumiałe, gotowe do wdrożenia propozycje, sprzyjające rozwojowi Polski. Zmiana w państwie to nigdy niekończący się proces, dlatego nie tylko zwracamy uwagę na niedoskonałości i wyzwania, ale proponujemy rozwiązania.
Wprowadzić do dyskursu publicznego powszechnie zrozumiałe, gotowe do wdrożenia propozycje, sprzyjające rozwojowi Polski. Zmiana w państwie to nigdy niekończący się proces, dlatego nie tylko zwracamy uwagę na niedoskonałości i wyzwania, ale proponujemy rozwiązania.
Artykuł ESKi i IS opiszę w następnym poście.

za fb: Portal Warszawski
6 maja 2026
Już choćby Tygodnik Powszechny został zaprzęgnięty do kampanii antysamochodowej, oraz kampanii zazdrości i nienawiści. [...]Każdy kto zajmuje się zawodowo naszym miastem wie, iż Miasto Stołeczne Warszawa od ponad dekady zmienia się etapami. Niby powoli, niby „dla dobra mieszkańców”, niby w trosce o przestrzeń, klimat, szeroko pojętą ekologię i komfort życia, ale kiedy zestawi się fakty, trudno oprzeć się wrażeniu, że to nie jest żaden spontaniczny proces, tylko konsekwentnie realizowany plan, którego kolejnych kroków wielu jeszcze nie chce dostrzec. Lub ich nie dostrzeże nigdy, szczególnie mowa o tych, którzy udają rzekomo wolnych, zniewoleni są jakimiś tak ideologiami.
Po pierwsze ogranicza się parkowanie, czyli rozszerza się strefy płatnego parkowania. Dzięki tej maszynce do zarabiania pieniędzy (kasa idzie tylko do miasta, ale nie podnosi jakości infrastruktury miejskiej), na haraczu narzuconym na kierowców, podnosi się opłaty w sposób nieograniczony.
Po pierwsze ogranicza się parkowanie, czyli rozszerza się strefy płatnego parkowania. Dzięki tej maszynce do zarabiania pieniędzy (kasa idzie tylko do miasta, ale nie podnosi jakości infrastruktury miejskiej), na haraczu narzuconym na kierowców, podnosi się opłaty w sposób nieograniczony.
Po drugie nagle znika część miejsc i to pod pretekstem zieleni, bezpieczeństwa i innych bredni. Zmotoryzowany mieszkaniec Warszawy ma poczuć, iż samochód w mieście przestaje być wygodny. Potem przychodzi kolejny,
trzeci etap: jeszcze więcej regulacji, jeszcze mniej przestrzeni, jeszcze większa presja. Aż w końcu dochodzimy do
czwartego kroku, czyli momentu, w którym wybór przestaje być wyborem, a o Twej wolności decyduje "wielki brat" i armia jego niepożytecznych idiotów, ze świrami latającymi po ulicach, którzy rzekomo walczą z łamaniem prawa!
I wtedy dopiero zacznie się prawdziwa rozmowa o cenach, bo dziś komunikacja zbiorowa w Warszawie funkcjonuje dzięki gigantycznym dopłatom, a tu liczby są bezlitosne. Wpływy z biletów pokrywają zaledwie ułamek kosztów, a reszta to miliardy złotych dokładane z budżetu miasta, czyli z kieszeni mieszkańców i to niezależnie od tego, czy ktoś z tej komunikacji korzysta, czy nie. Na razie ten system jest utrzymywany w równowadze politycznej, bilety są wciąż relatywnie tanie, żeby nie wywoływać społecznego oporu. Ale to nie jest stan trwały – to jest stan przejściowy. Bo jeżeli jednocześnie ogranicza się alternatywę w postaci samochodu, to w pewnym momencie znika bariera, która dziś jeszcze powstrzymuje radykalne decyzje.
Rozszerzenie Strefy Płatnego Parkowania [Puchalski przysięgał. iż SPPN to tylko Centrum] na całe miasto będzie momentem przełomowym i to nie jest tylko kwestia kilku złotych więcej za postój, a narzędzie zmiany zachowań na masową skalę. Kiedy parkowanie stanie się powszechnie płatne, a miejsc będzie mniej, kierowcy zostaną zepchnięci do roli klientów systemu, z którego dziś wielu korzysta z wyboru, a jutro będzie korzystać z konieczności. I właśnie wtedy pojawi się argument - skoro i tak wszyscy korzystacie, skoro i tak system musi działać, to trzeba „urealnić ceny”. To słowo – „urealnienie” – już wielokrotnie było używane w podobnych kontekstach, dokładnie jak słowo "zrównoważone/y". Zawsze oznacza jedno - podwyżki i to nie kosmetyczne, tylko systemowe. Bo jeżeli dziś wpływy pokrywają tylko niewielką część kosztów, to każdy krok w stronę „realizmu” oznacza skokowy wzrost cen biletów. Najpierw będzie soft, potem już odważniej, aż do poziomu, który jeszcze kilka lat temu wydawałby się politycznie nie do przeprowadzenia.
Mechanizm jest prosty:
- ogranicz alternatywę,
- zwiększ zależność,
- a potem podnieś ceny.
W warunkach pełnej dobrowolności taki ruch byłby nie do obrony ale w warunkach wymuszonej zmiany, czyli systemowej tresury i coraz gorszej sytuacji finansowej miasta – staje się „koniecznością”. I wtedy dopiero wielu zrozumie, iż to nie była seria przypadkowych decyzji, ale długi proces, w którym każdy etap przygotowywał grunt pod kolejny.
Warszawa naprawdę zmienia się krok po kroku. Problem w tym, iż kierunek tej zmiany zaczyna być coraz bardziej czytelny dopiero wtedy, gdy na odwrót jest już za późno. I w mieście pozbawionym autentycznej elity, gdzie na siłę próbują ją zastąpić przebierańcy (ww. "TP") , przy kompletnym deficycie wolnościowych mediów, nie będzie lepiej.i dalej pan Szlachetko:
Dlatego coraz częściej pojawia się postulat
„trzeciego etapu” reformy samorządu. Nie chodzi przy tym o zmianę
Konstytucji – wiele można zrobić w jej obecnych ramach. najważniejsze wydaje
się spojrzenie całościowe i dostosowanie systemu do współczesnych
realiów.
"pojawia się postulat" -
czyli znowu - "postulat" sam z siebie pojawił się - jako napis na niebie
nad Warszawą? - i wszyscy go teraz czytają... wszyscy w Warszawie, bo ja u siebie nie widziałem... Podejrzane... takie napisy na niebie... Po ekspercie spodziewałbym się konkretów - niech powie personalnie, kto proponuje! Taka fraza ("pojawia się") z reguły oznacza: "jakby co, to nie wiadomo kto
za to odpowiada..." na urzędach kolejna osoba przejmuje pałeczkę, proces jest kontynuowany i nie bardzo wiadomo, kogo winić... bo jedni dawno odeszli, a drudzy dopiero przyszli, a poza tym, nie ma takiego prawa, żeby winić... za gadanie, a jeżeli dojdzie do upadku, to i tak nikt nie będzie ich rozliczał.... bo rozliczający będą mieli większe problemy z niemcami wchodzącymi do ogrodu...
postulat „trzeciego etapu” reformy samorządu
To oznacza, iż ten "trzeci etap" był zaplanowany w latach 90tych i teraz nadszedł czas na jego wdrożenie? Zwracam uwagę, iż autor to hasło ujął w cudzysłów - po co to zrobił?
Chodzi o "etap" ? Zdejmę ten cudzysłów...
Hmmm... mimo, iż był cudzysłów i tak się przyczepiłem do tego określenia "etap"*... a bez cudzysłowia, wygląda to jeszcze bardziej jak plan... dokładnie jak plan, jak kontynuacja.
* analizy treści publikowane na blogu są zawsze zapisem moich przemyśleń "na gorąco", dopiero w końcowym szlifie poprawiane do publikacji..
Etap oznacza kontynuację..
etap:
- jeden z okresów wyodrębnionych w jakimś procesie, czynności lub działaniu
- część pewnej całości rozciągnięta w czasiePan Szlachetko nie był personalnie odpowiedzialny za poprzedni "etapy"... a mimo to czuje się predysponowany, by tak to określić. Nie "kolejnego etapu", tylko dokładnie określa - "trzeciego". Czyli odwołuje się do reform z 1990 i 1999 roku, tej z okresu PRL nie liczy - jak to robi wikipedia.
Gdyby powiedział "kolejnego etapu", to byłoby logiczniejsze, bo reformy/ zmiany w państwie ZAWSZE są i realizowane są co kilka - kilkadziesiąt lat, choćby Instytut Sobieskiego pisze: "Zmiana w państwie to nigdy niekończący się proces...". Na pewno autor ma wiedzę, iż tak właśnie jest, bo przecież pisze:
"każdy system z czasem się starzeje"
Nie mówi "kolejnego etapu" - czy to znaczy, iż po "trzecim etapie" nie będzie kolejnych "etapów"? Czy po prostu chce zaakcentować "swój" etap?
Jeszcze raz:
Choć reformy lat 90. były sukcesem, każdy system z czasem się starzeje. Dlatego coraz częściej pojawia się postulat „trzeciego etapu” reformy samorządu. Nie chodzi przy tym o zmianę Konstytucji – wiele można zrobić w jej obecnych ramach. najważniejsze wydaje się spojrzenie całościowe i dostosowanie systemu do współczesnych realiów.
widzę tu zgrzyty
ten wpis powstał przed ogłoszeniem przez prezydenta potrzeby nowej konstytucji i w poście mamy:
Nie chodzi przy tym o zmianę Konstytucji
wiele można zrobić w jej obecnych ramach
moim zdaniem, to jest opinia pana Szlachetko, szczególnie ta druga część zdania to pokazuje - to jak to się ma do tego "pojawia się" ?
jeżeli "pojawia się", to znaczy, iż z różnych stron dobiegają nawoływania, a zaraz potem, NATYCHMIAST po tych ogólnikach, dodaje konkretną WŁASNĄ wypracowaną opinię, iż ten „trzeci etap" nie dotyczy konstytucji. Moim zdaniem wychodzi na to, iż ten pan w swojej semantyce, w swoich wypowiedziach koniecznie chce jakby odciąć się od "reform", choć to przecież on sam nam o nich mówi... mimo to, jakby chce, byśmy jego osoby nie kojarzyli z "reformami"... czysty galimatias...
Jeżeli nie chce uchodzić za osobę nawołującą do reform, to może nie chce ponosić odpowiedzialności za przyszłe reformy, o których nam opowiada - on tylko stoi z boku i coś nam opowiada, co on o tym myśli, chociaż przecież - bierze udział w różnych tematycznych spotkaniach jak w Sopocie np.
Ja w takich spotkaniach nie uczestniczę, więc moje opinie nie mają takiej wagi jak jego, ja mogę sobie tak powiedzieć, ale pan prelegent - nie powinien.
Wtręt o konstytucji sugeruje, iż ten pan ma tę sprawę przemyślaną, jego myśli biegną dalej i tylko tak przy okazji nam to relacjonuje, a jeszcze nie wyjawia swoich pomysłów. To kolejny przyczynek do tego, by uważać, iż istnieje PLAN, który teraz będzie miał swój „trzeci etap"...
PLAN podkreślają dodatkowo jego słowa z końcowych fragmentów wypowiedzi: Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej" o czym opowiem za chwilę. Ale może po prostu "akt" to : "odsłona"?
Konstytucja była uchwalona w 1997 roku, dwa lata przed reformą tworzącą 16 województw:
1. Podstawową jednostką samorządu terytorialnego jest gmina.
2. Inne jednostki samorządu regionalnego albo lokalnego i regionalnego określa ustawa.
3. Gmina wykonuje wszystkie zadania samorządu terytorialnego nie zastrzeżone dla innych jednostek samorządu terytorialnego.
faktycznie, jest tu pole do manewru do tworzenia innych organizacji
Kluczowe wydaje się spojrzenie całościowe i dostosowanie systemu do współczesnych realiów.
to brzmi jak ogólniki, ale znowu zwracamy uwagę na styl bezosobowy "wydaje się": choć przecież przed chwilą mieliśmy konkret o konstytucji.
Może to po prostu taka maniera, asekuracja, żeby nie ponosić odpowiedzialności za coś, co się powiedziało, ale się nie spełniło... może.
ja bym jednak chciał wiedzieć, co znaczy:
- spojrzenie całościowe
- dostosowanie systemu
- współczesne realia
jest w tym pewna sugestia... jest PLAN, ale autor na razie nam go nie wyjawia
czyli tak:
-
Szczególnej uwagi wymaga tzw. średni szczebel samorządu terytorialnego – pomiędzy gminą a województwem. To właśnie tutaj powstają dziś różne formy współpracy: MOFy, związki ZIT czy struktury subregionalne; to tutaj funkcjonują metropolie oraz aglomeracje średniej wielkości. Problem w tym, iż są to rozwiązania często tymczasowe i niewystarczające. Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością. To może być prawdziwy „game changer” dla rozwoju lokalnego i regionalnego. Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej".
Szczególnej uwagi wymaga tzw. średni szczebel samorządu terytorialnego – pomiędzy gminą a województwem.
ale dlaczego "tzw." ??? przecież TO JEST średni szczebel...
tam są powiaty, MOFy, ZIT itd. -
czyli:
- konstytucja nie przeszkadza, bo.... ? bo nas interesuje to, co powstaje na średnim poziomie
znowu dookoła... bezosobowo: Szczególnej uwagi wymaga
dlaczego nie powie wprost, tylko znowu stosuje tę manierę... a może... o ile istnieje jakiś PLAN, to to są właśnie wskaźniki: tam, gdzie język jest bezosobowy, tam widać PLAN ?
są to rozwiązania często tymczasowe i niewystarczające. Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością.
czyli utworzono coś, co nie działa?
nie określono jasno zadań i nie wyposażono w "sprawczość"?
czemu "tymczasowe"? wszystkie są "tymczasowe" ?
i TERAZ "to zrobimy"?
może "zrobimy", a za 2 lata okaże się, iż "zrobiliśmy" to samo co dotychczas: ktoś wyjdzie - jakiś inny ekspert - i powie: Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością ??
Hę?
przypomina mi się
tak jak i pani Stanny (patrz poprzedni post z cyklu) także ten pan nie zajmuje się przyczynami skąd Polska A i B - jak wyżej zauważyłem, tylko zajmuje się reformami
opinia jest konkretna i jednoznaczna:
są to rozwiązania często tymczasowe i niewystarczające
a może takie miały być? tak je zaplanowano? przecież wcześniej sam mówi "każdy system z czasem się starzeje"
no tak, zmiana jest immanentnym stanem państwa, więc wszystko jest "tymczasowe" tj. na 5-10 czy 30 lat, no nie?
czy pan autor chce czegoś na stałe?? co znaczy: na stałe??
Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością. To może być prawdziwy „game changer” dla rozwoju lokalnego i regionalnego. Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej".
to, co dotychczas było, nie miała jasno określonych zadań, nie było sprawcze... mam wrażenie, iż ktoś mnie tu robi w bambuko, tylko nie wiem kto: autorzy poprzednich rozwiązań, czy obecny ekspert....
Jeszcze raz fb Portal Warszawski:
"Rozszerzanie Strefy Płatnego Parkowania, likwidacja miejsc postojowych, słupki, donice, „tymczasowe” rozwiązania, które stają się stałe. ... ograniczać, zawężać, eliminować, oficjalnie dla dobra mieszkańców. Nikt nie mówi wprost, „zapłacicie więcej, bo podjęliśmy taką decyzję” - zamiast tego pojawią się uzasadnienia, inflacja, koszty operacyjne, standardy środowiskowe - każde z osobna brzmi racjonalnie. To nie jest rewolucja, a konsekwentny, rozłożony w czasie proces. Decyzje podejmowane dziś będą spłacane latami."
Hę? Podobne?
[Ja coś podobnego (patroni) obserwuję na "swoim" terenie, ale nie mam czasu tego opisać...]No i teraz pan Szlachetko wyciąga Asa z rękawa i ogłasza: mam rozwiązanie!
To może być prawdziwy „game changer” dla rozwoju lokalnego i regionalnego. Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej".
brzmi jak czysta reklama:
- angielszczyzna dodaje splendoru...
- To może być... - asekuracja
- Potrzebujemy - namawianie
- III aktu - dodaje splendoru...
Synonimy do słowa akt:
1. świadectwo, certyfikat, dokument
2. ceremonia, ceremoniał, obrządek, uroczystość, celebra, rytuał, obchody
3. podnczynność, poczynanie, posunięcie, operacja, czyn, wyczyn, krok, gest, przejaw, zamanifestowanie
4. teatr, odsłona, część, obraz, scena
Słownik języka polskiego PWN
akt
1. «czyn, działanie będące urzeczywistnieniem jakiegoś zamysłu lub spełnieniem jakiejś powinności albo przejawem czegoś»
2. «czynność lub proces o charakterze psychicznym»
3. «oficjalna uroczystość podkreślająca doniosłość jakiegoś wydarzenia»
4. «dokument urzędowy lub prawny»
5. «część utworu dramatycznego lub przedstawienia teatralnego»
czysta reklama
Chyba że.... chyba, że..... to jak w teatrze... AKT - to ODSŁONA
Odsłona PLANU?
"To nie jest rewolucja, a konsekwentny, rozłożony w czasie proces" ?

Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej" - pasuje do teatru, szczególnie, iż autor użył rzymskiej trójki - to wygląda jak opis sztuki scenicznej...
https://pl.wikisource.org/wiki/Balladyna/Akt_trzeci
Balladyna
AKT TRZECI
SCENA PIERWSZA
Dom wdowy dopalający się — przed pogorzeliskiem garstka wieśniaczego ludu.
PIERWSZA KOBIÉTA
Oj widzicie jak djabły ludziom szczęście noszą,
https://literat.ug.edu.pl/kordian/korakt3.htm
Kordian
AKT III
SPISEK KORONACYJNY
SCENA I
Plac przed zamkiem królewskim w Warszawie, okna dokolnych domów przystrojone kobiercami, pełne widzów. - Wielkie rusztowanie, czerwoném suknem nakryte, zalega większą część placu - na niém siedzą rzędami przystrojone kobiety... Najbliżéj widza kolumna Zygmunta, na podstawie lud zasiadł... Ludzie różnego stanu stoją dokoła i patrząc na zamek rozmawiają.
PIERWSZY Z LUDU
No! patrzaj, panie kumie, co przed zamkiem stoi...
To car nasz miłościwy kazał stawić w nocy
Te wielkie rusztowanie... jeżeli naród zbroi,
To będą ścinać głowy...
A więc III odsłona PLANU?
Jednocześnie nie możemy zapominać, iż reforma samorządu powinna iść w parze z refleksją nad funkcjonowaniem administracji rządowej. Bo sprawne państwo to nie tylko silny samorząd, ale też dobrze działające centrum, a o tym rzadko się rozmawia.
I to jest sedno sprawy - zresztą wynika to z rytmu wypowiedzi... najpierw dookoła, dookoła, a potem: BACH!
Rzymska trójka z przodu i słowo "akt" dodają splendoru temu projektowi, a więc autor podkreśla jego znaczenie, jest to jakby czyn (akt) wielkiej wagi.... Słowa te wydają mi się niewspółmierne do przedmiotu o jakim mowa, czyli reformie samorządu. Chyba że.... chyba że... ma to być projekt, który totalnie zmienia nie tylko samorząd, ale i ustrój państwa - choć w granicach konstytucji..
Pan Szlachetko nie tylko mówi o reformie samorządu "tzw." średniego szczebla, ale też o reformie państwa. Nie wyjawia nam jednak tego wprost - tylko krąży dookoła....

Jeszcze raz cały tekst:
35 lat po reformie gminnej i 27 lat po wprowadzeniu powiatów oraz województw warto zadać sobie jedno pytanie: czy obecny model samorządu terytorialnego przez cały czas odpowiada rzeczywistości?
Polska bardzo się zmieniła – demograficznie, społecznie i technologicznie. Żyjemy w erze cyfryzacji, mierzymy się z suburbanizacją, depopulacją i nowymi wyzwaniami rozwojowymi. Choć reformy lat 90. były sukcesem, każdy system z czasem się starzeje. Dlatego coraz częściej pojawia się postulat „trzeciego etapu” reformy samorządu. Nie chodzi przy tym o zmianę Konstytucji – wiele można zrobić w jej obecnych ramach. najważniejsze wydaje się spojrzenie całościowe i dostosowanie systemu do współczesnych realiów.
Szczególnej uwagi wymaga tzw. średni szczebel samorządu terytorialnego – pomiędzy gminą a województwem. To właśnie tutaj powstają dziś różne formy współpracy: MOFy, związki ZIT czy struktury subregionalne; to tutaj funkcjonują metropolie oraz aglomeracje średniej wielkości. Problem w tym, iż są to rozwiązania często tymczasowe i niewystarczające. Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością. To może być prawdziwy „game changer” dla rozwoju lokalnego i regionalnego. Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej".
Jednocześnie nie możemy zapominać, iż reforma samorządu powinna iść w parze z refleksją nad funkcjonowaniem administracji rządowej. Bo sprawne państwo to nie tylko silny samorząd, ale też dobrze działające centrum, a o tym rzadko się rozmawia.
Szczególnej uwagi wymaga tzw. średni szczebel samorządu terytorialnego – pomiędzy gminą a województwem. To właśnie tutaj powstają dziś różne formy współpracy: MOFy, związki ZIT czy struktury subregionalne; to tutaj funkcjonują metropolie oraz aglomeracje średniej wielkości. Problem w tym, iż są to rozwiązania często tymczasowe i niewystarczające. Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością. To może być prawdziwy „game changer” dla rozwoju lokalnego i regionalnego. Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej".
Jednocześnie nie możemy zapominać, iż reforma samorządu powinna iść w parze z refleksją nad funkcjonowaniem administracji rządowej. Bo sprawne państwo to nie tylko silny samorząd, ale też dobrze działające centrum, a o tym rzadko się rozmawia.
skrócę tekst do istotnych powiązań, czyli wrócę do swojego pytania... i przypominam, iż tekst pisany kolorem niebieskim jest mój, a kolorem czarnym - tekst cudzy
ja bym jednak chciał wiedzieć, co znaczy:
- spojrzenie całościowe
- dostosowanie systemu
- współczesne realia
Tu nie chodzi o samorząd, tylko o całe państwo, czyli:
spojrzenie całościowe oraz dostosowanie systemu do swojego III aktu... czyli do: współczesne realia
Chodzi o całe państwo, ale ani mru, mru na ten temat... tylko aluzje:
Konstytucji – wiele można zrobić w jej obecnych ramach
silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z realną sprawczością
prawdziwy „game changer”
"III aktu reformy samorządowej"
Jak zaznacza autor wpisu - Konstytucja nie będzie w tym przeszkadzać. Czy to dlatego jest przeciwnikiem nowej Konstytucji?
dwa wpisy na fb:
3 maja o 20:00
Konstytucji nie trzeba zmieniać - przede wszystkim trzeba ją respektować


3 maja Prezydent Nawrocki ogłosił rozpoczęcie prac nad nową Konstytucją, a już 5 maja.... wytłuściłem tylko te nazwiska, które znam.
Jakub Szlachetko
5 maja o 20:22
W przyszłym roku Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej obchodzi 30-lecie uchwalenia. Przez trzy dekady była fundamentem naszego państwa – wyznaczała standardy praw człowieka, porządkowała ustrój i budowała ramy działania instytucji publicznych. I w mojej ocenie przez te lata dobrze służyła obywatelom, co nie oznacza braku problemów… Problem nie leży jednak wyłącznie w samej Konstytucji, ale w tym, jak jest traktowana w praktyce. Każdy system można osłabić, jeżeli zabraknie szacunku dla prawa, o ile w politykę zdominuje zła wola. A dziś złej woli jest dużo, bardzo dużo – i jest wszędzie, choć w różnych proporcjach.
5 maja o 20:22
Dlatego dziś potrzebujemy nie rewolucji, a „urealnienia Konstytucji”:
Przywrócenia Konstytucji jej rzeczywistej roli w funkcjonowaniu państwa
Spokojnej, merytorycznej refleksji nad możliwymi usprawnieniami
Drobnych zmian, które pozwolą jej lepiej odpowiadać na współczesne wyzwaniaBez potrzeby pisania wszystkiego od nowa.
Z tym podejściem powstaje Rada Refleksji nad Konstytucją – inicjatywa obywatelska, ekspercka i naukowa. W najbliższych miesiącach postawimy konkretną diagnozę i przygotujemy rekomendacje, które staną się punktem wyjścia do szerokiej debaty publicznej.
W skład Rady wchodzą:
- Aleksander Kwaśniewski – Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
- Antoni Dudek – profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie
- Monika Florczak-Wątor – profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego
- Magdalena Krzyżanowska-Mierzewska - radca prawny, ekspertka z zakresu praw człowieka
- Maciej Pach – doktor, Poznańskie Centrum Praw Człowieka
- Marek Safjan - profesor Uniwersytetu Warszawskiego, b. sędzia Trybunału Konstytucyjnego
- Patrycja J. Suwaj – profesor Akademii im. Jakuba z Paradyża, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego
- Jerzy Stępień – profesor Uczelni Łazarskiego
- Dawid Sześciło – profesor Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert Fundacji Batorego
- Piotr Tuleja – profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, b. sędzia Trybunału Konstytucyjnego
- Włodzimierz Wróbel – profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, sędzia Sądu Najwyższego
- Jerzy Zajadło – profesor Uniwersytetu Gdańskiego
- Wojciech Zalewski – profesor Uniwersytetu Gdańskiego
- moja skromna osoba.
- Aleksander Kwaśniewski – Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
- Antoni Dudek – profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie
- Monika Florczak-Wątor – profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego
- Magdalena Krzyżanowska-Mierzewska - radca prawny, ekspertka z zakresu praw człowieka
- Maciej Pach – doktor, Poznańskie Centrum Praw Człowieka
- Marek Safjan - profesor Uniwersytetu Warszawskiego, b. sędzia Trybunału Konstytucyjnego
- Patrycja J. Suwaj – profesor Akademii im. Jakuba z Paradyża, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego
- Jerzy Stępień – profesor Uczelni Łazarskiego
- Dawid Sześciło – profesor Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert Fundacji Batorego
- Piotr Tuleja – profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, b. sędzia Trybunału Konstytucyjnego
- Włodzimierz Wróbel – profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, sędzia Sądu Najwyższego
- Jerzy Zajadło – profesor Uniwersytetu Gdańskiego
- Wojciech Zalewski – profesor Uniwersytetu Gdańskiego
- moja skromna osoba.
Natomiast ostatecznie spotkajmy się dnia 2 kwietnia 2027 roku w Gdańsku – w miejscu o szczególnym znaczeniu dla polskiej historii i debaty o państwie. Wydarzenie współorganizują m.in. Miasto Gdańsk, Europejskie Centrum Solidarności, Uniwersytet Gdański, Pomorska Izba Adwokacka w Gdańsku, Okręgowa Izba Radców Prawnych w Gdańsku oraz Instytut Metropolitalny.Więcej informacji już niedługo – o celach, działaniach. Zachęcam do śledzenia profilu! Zachęcam do udziału w inicjatywie!
No i patrz - ekspert od Metropolis teraz będzie refleksował nad Konstytucją, czyli ustrojem państwa. Chciałoby się powiedzieć: game change...
Tu nie chodzi o samorząd, tylko o całe państwo i
współczesne realia, a jakie one są?
współczesne realia tj. rzeczywistość:
- gwałtownie spadająca demografia Polaków
- słabość wyborcza prawicy patriotycznej
- "ciasto z lukrem"
- bałagan i nieludzka polityka obecnego żondu
- Cesarstwo Niemieckie istnieje i nie chce podpisać z nami Traktatu Pokojowego kończącego II Wojnę Światową
- roszczenia terytorialne Niemiec i niemców z Ukrainy
- roszczenia terytorialne Stowarzyszenia Obywateli Wolnego Państwa Gdańskiego (WMG II)
- "opanowane przez Niemców magistraty"
- najróżniejsze instytucje propagujące "nowy podział administracyjny"
- celowe zmiany w retoryce dziennikarskiej i zmiany w języku, ortografii wspomagające systemowe niszczenie wspólnoty
- propagowanie "małych ojczyzn"
- sprawa śląska
- "przykręcanie śruby" obywatelom - mandaty, opresyjność policji i państwa
- niemieckie resentymenty szerzone przez polskojęzyczne osoby na forach i nie tylko
- odtwarzanie starych słupków granicznych, pomników poniemieckich, stawianie Niemcom nowych pomników, odtwarzanie niemieckich nazw, cmentarzy - choćby rękoma władz samorządowych
- propaganda zmian granic
- wojna za Dnieprem
- wojskowe drony spadające na terytorium Polski
- zbrojenia w Niemczech i zapowiedzi zbudowania najsilniejszej armii w Europie
- pytanie: czy Niemcy posiadają bombę atomową?
czy obecny model samorządu terytorialnego przez cały czas odpowiada rzeczywistości?
Hę?
spojrzenie całościowe i dostosowanie systemu do współczesnych realiów
Hę?
silnych struktur
z realną sprawczością - prawdziwy „game changer”
game changer:
- rewolucyjna zmiana, rewolucyjny element zmieniający zasady gry
- rewolucyjna zmiana, rewolucyjny element zmieniający zasady gry
- przełom
real:
- prawdziwy, rzeczywisty, poważny, totalny
Co to znaczy REALNĄ sprawczością i PRAWDZIWA REWOLUCYJNA ZMIANA GRY?
Czy nie przypadkiem oznacza to - uprawnienia równe rządowi centralnemu? Albo - tak silne, iż w wypadku braku decyzyjności centrum - dajmy na to - na skutek różnicy zdań pomiędzy ośrodkiem prezydenckim, a premierem - "ośrodek metropolitalny" sam sobie zdecyduje co jest najlepsze? Hę?

Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością. To może być prawdziwy „game changer” dla rozwoju lokalnego i regionalnego
- ani słowa o zmianie relacji "samorząd - rząd", tylko o rozwoju regionalnym, ale może ten prawdziwy „game changer”
spowoduje, iż te relacje - "samorząd - rząd" - też ulegną dramatycznej zmianie?
reforma samorządu powinna iść w parze z refleksją nad funkcjonowaniem administracji rządowej.
sprawne państwo to nie tylko silny samorząd, ale też dobrze działające centrum
Chodzi o PRAWDZIWĄ sprawczość - taką ma tylko rząd centralny, a nie Sejmik wojewódzki.
Zrównanie władzy Sejmików z władzą rządu centralnego to najkrótsza droga do separacji.

Ja nie wiem, czy tego dotyczą słowa, które tu komentuję, staram się jednak uprzedzać i wskazywać na niebezpieczeństwo takich niedookreślonych pomysłów, ponieważ wiem, iż są w Polsce takie środowiska, które w dwuznaczny sposób sugerują oderwanie ziem od Polski, a środowiska niemieckie - piszą o tym wprost.
Dzisiejsza sytuacja demograficzna w Polsce została ZAPLANOWANA, więc kontynuacja oznacza dalszą depopulację.
Czy autorzy "reformy" administracyjnej (kimkolwiek są) przewidzieli zapaść demograficzną na skutek swojej "reformy" i teraz „trzeci etap” ?

Zielony Ład?
Nasza obecność w UE to dla Niemców okazja do bezpośredniego wpływania na polskie regulacje prawne i wszystkie inne aspekty, w tym demografię.
Jak to się stało, iż ci mondrzy Niemcy Zielonym Ładem zasabotowali własną gospodarkę? Bo przy okazji sabotowali gospodarkę polską, z tym, iż ich gospodarka jest o wiele mocniejsza, jest potężna i jest/ była w stanie to wytrzymać, a polska - nie koniecznie...
Niemcy
dążyli do skolonizowania Polski przez stulecia, osadzali kolonizatorów
"na siłę" na słabych ziemiach Pomorza, podczas gdy oni woleli centralny
reich. Niemcy dokładnie wiedzą, jakie działania przynoszą w rezultacie
depopulację.
Pod
pozorem budowania metropolii może dojść do przenoszenia kompetencji i
koncentacji władzy w regionie - a w dobie współczesnych realiów może to stać się wstępem do separacji.
Metropolia trójmiejska? Jestem przeciw.
za fb:
Grzegorz Wawro
Obserwuj
7 maja 2026
Grzegorz Wawro
Obserwuj
7 maja 2026
CZY STRACISZ WŁASNE MIESZKANIE? NIEMIECKIE FUNDUSZE WYKUPUJĄ POLSKĘ
Zauważyliście, co się dzieje z rynkiem nieruchomości? Coraz więcej polskich mieszkań trafia w ręce zagranicznych, a zwłaszcza niemieckich, funduszy inwestycyjnych.
W tym materiale tłumaczę, jak nowe unijne przepisy klimatyczne (takie jak ETS2) uderzają we własność prywatną, drastycznie podnosząc koszty utrzymania. Czy to celowy mechanizm, który ma zmusić nas do pozbywania się majątku życia na rzecz wielkiego kapitału? Czy za kilka lat będziemy skazani na dożywotni wynajem we własnym kraju?
Posłuchajcie materiału i udostępnijcie go dalej, bo o tych mechanizmach trzeba mówić głośno. Zapraszam do debaty w komentarzach.
W Warszawie koniecznie chcą ograniczyć ruch samochodowy, nie tylko zresztą tam...
Portal Warszawski
19 kwietnia 2026
Czytamy na profilu J. Mencwela, radnego Warszawy; "Miasto Paryż zamienia piętrowy parking w samiutkim centrum na tanie mieszkania dofinansowane przez miasto. Powtarzam: w Paryżu zamiast parkingu w centrum będą tanie mieszkania współfinansowane przez Urząd Miasta. Bonjour, Rafał Trzaskowski!".
To riposta na wpis innego "znawcy" spraw miejskich, niejakiego Artura Celińskiego z Architektura-murator, który ironizuje: "Poszaleli w tym Paryżu. Zamienić piętrowy parking na tanie, dofinansowane z publicznych pieniędzy mieszkania? Czy nie wiedzą, iż ludzie potrzebują miejsca dla aut? Przez taką politykę to miasto upadnie".
O co chodzi?
W Paryżu stary, blisko stuletni modernistyczny garaż, nadgryziony zębem czasu i dodatkowo zniszczony przez pożar, ma zyskać drugie życie - ten na grafice!. Nie jako parking, nie jako przestrzeń usługowa, ale jako miejsce do mieszkania, taniego, komunalnego, „zdrowego”, jak podkreślają promotorzy projektu. W założeniu brzmi to jak klasyczna opowieść o rewitalizacji, odzyskiwaniu tkanki miejskiej, adaptacji zamiast wyburzania i ma być odpowiedzią na kryzys mieszkaniowy. Problem zaczyna się wtedy, gdy tę historię próbuje się bezrefleksyjnie eksportować na grunt Warszawy.
Komentarze pod jego kolejną "mądrością" nie pozostawiają złudzeń. „Trzeba mieć nierówno pod sufitem, żeby opowiadać bajki o Paryżu i dawać je jako przykład dla Warszawy” i nie jest to głos odosobniony, ale symptom szerszego zmęczenia narracją, w której zachodnie metropolie traktuje się jak uniwersalny wzorzec - najczęściej wynika to z kompleksów społecznych i kulturowych.
Mało tego, internauci zwracają uwagę na oczywisty fakt, iż miasta nie są kopiowalne - dokładnie to co wczoraj napisaliśmy, ze Dania to Dania, Holandia to Holandia, Francja to Francja, a Polska i Warszawa, to Polska i Warszawa. Według ich "zdolności" myślowych Europa w każdym miejscu powinna być wszędzie taka sama, czyli mielibyśmy słynną teorię o kopii powstałej z kopii. Dość porażająca wizja, ale pojawia się też argument infrastrukturalny, niezwykle istotny, a często pomijany w publicystycznych zachwytach...ano taki, iż Paryż dysponuje rozbudowaną siecią parkingów podziemnych, wielopoziomowych, a także gęstym transportem publicznym, który w wielu miejscach realnie zastępuje samochód - o czym Ci dwaj świadomie pomijają w swojej quasi publicystyce! Bo dokładnie w tym samym Paryżu jest właśnie plan zabudowy go częściowo autostradą nadwieszoną niejako nad miastem! Ale wiadomo - niedobra o tym mówić!

Tymczasem Warszawa, jak
zauważają komentujący, wciąż nie doszła choćby do etapu budowy
wystarczającej liczby parkingów kubaturowych. i w takim kontekście
pomysł przekształcania istniejących miejsc postojowych w mieszkania
brzmi nie jak postęp, ale jak działanie na oślep lub celowe działanie
mające na celu zawłaszczenia miasta dla swoich.
[...]
Pojawiają się zarzuty o „mokry sen aktywisty”, wizję miasta, w którym
przestrzeń jest podporządkowana ideologii, a nie potrzebom mieszkańców. W
tym ujęciu adaptacja garażu na mieszkania nie jest pragmatyczną
decyzją, ale elementem szerszej narracji o ograniczaniu roli samochodu za wszelką cenę.
Warto
też zwrócić uwagę na głosy bardziej wyważone, które wskazują na
fundamentalne różnice systemowe. W Paryżu taka inwestycja ma sens, bo
wpisuje się w spójną politykę przestrzenną, regulacje własnościowe i
wieloletnią strategię urbanistyczną, której w Miasto Stołeczne Warszawa
od wielu dekad nie ma!
W Warszawie tymczasem,
jak zauważają komentujący, podstawowym problemem pozostaje chaos
planistyczny, brak uporządkowania własności gruntów i rozlewanie się
zabudowy - w takim środowisku pojedyncze „ikoniczne” projekty nie
rozwiązują problemów, a jedynie przykrywają ich skalę i demaskują przy
okazji "znawców", którzy mają w tym coraz głupszym świecie, coraz
większe możliwości samokreacji!
Cała ta dyskusja pokazuje coś jeszcze... rosnącą frustrację mieszkańców wobec prób narzucania im wizji miasta, której nie czują i nie rozumieją.
„Może warto przenieść się tam, gdzie już jest tak jak się marzy, zamiast na siłę wprowadzać to tutaj”, to zdanie dobrze oddaje klimat debaty. Przypomnijmy, iż J. Mencwel uroił sobie, że....będzie walczyć z hałasem tworzonym przez miasto! I nie jest nie jest sprzeciw wobec zmian jako takich en generale, ale wobec ich kierunku i sposobu wprowadzania i osób, które mają im przewodzić!
Uprzykrzanie życia mieszkańcom za pozwoleniem prezydenta Warszawy:
facebook.com/reel/1261022659244684
Należy pamiętać, iż to rynek weryfikuje potrzeby klientów, a każde działania tzw. aktywistów wcześniej czy później kończą się zakazami i terrorem, czego mieszkańcy Warszawy doświadczają od ponad dekady!"
Prezydent Warszawy może wydawać się memem, ale wcale memem nie jest.
"O co chodzi?"
Polska nie ma 60 miliardów, ale Polska ma ziemię, ma miasta, ma KAMIENICE - i lokatorów, których ktoś chce się pozbyć.
J. Mencwel uroił sobie, że....będzie walczyć z hałasem tworzonym przez miasto!
Pan Mencwl nie ma urojeń, pan Mencwel jest w organizacji, która się nazywa "Miasto Jest Nasze"
„Panie Karski, czy w Polsce potrzebujecie koni?”
----------------------------
notatka ze strony czwartej
Dziennik Bydgoski nr. 157 z 13 lipca 1938 roku
klubjagiellonski.pl/2026/04/19/jak-zazegnac-kryzys-demograficzny-w-polsce-odpowiedzi-udzielic-powinny-kobiety/
pl.wikipedia.org/wiki/Reforma_administracyjna_w_Polsce_(1999)
pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_warszawskie
facebook.com/watch/?v=10154779634307132
Prawym Okiem: 1982 - 2026
Prawym Okiem: Wykluczenie transportowe
Prawym Okiem: Eska
Prawym Okiem: Głosy nieważne
Prawym Okiem: Niemieccy architekci i ich pomniki
Prawym Okiem: "opanowane przez Niemców magistraty"
Prawym Okiem: Cesarstwo Niemieckie istnieje - dokumenty
Prawym Okiem: Jeszcze uwagi do niemieckich map
Prawym Okiem: Geograficzno-polityczny atlas Polski
Prawym Okiem: Systemowe niszczenie wspólnoty
Prawym Okiem: Reforma ortografii - bez mocy prawnejPrawym Okiem: "mała ojczyzna" cz.4
Prawym Okiem: Kontrola nad obywatelem
Prawym Okiem: Wielkie ośrodki miejskie jak magnesy
Prawym Okiem: Ślązacy - o "losach państwa"
Prawym Okiem: Ciasto z lukrem
Prawym Okiem: Metoda niemiecka w Polsce cz.2
Prawym Okiem: Z grabkami na cmentarz
Prawym Okiem: Fałszywe karty
Prawym Okiem: Demografia Europy i 2 mln niemców
Prawym Okiem: Fałszywe mapy ukraińskie
Prawym Okiem: Kolonizacja niemiecka
Prawym Okiem: Gwara śląska na mapie
Prawym Okiem: "Mała ojczyzna" cz.3
Prawym Okiem: Władza i władza tajna
Prawym Okiem: Lgtb
bmv.de/SharedDocs/DE/Artikel/E/schiene-aktuell/elektrobahn-klimaschonend-zukunft-bahn-elektrifizierungsprogramm.html
plk-sa.pl/o-spolce/biuro-prasowe/mapy
geopolityka.net/analiza-geopolityczna-aktualnego-stanu-sieci-kolejowej-w-polsce/
railsmaps.com/europe
de.wikipedia.org/wiki/Chronik_der_Streckenelektrifizierung_in_Deutschland_seit_1994#
wgospodarce.pl/informacje/2487-juz-niedlugo-z-mapy-polski-zniknie-2000-km-linii-kolejowejtrojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,28961711,zaorali-nam-kolej.html
https://sjp.pwn.pl/slowniki/akt.html
synonimy.pl/synonim/akt/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Etap
wsjp.pl/haslo/podglad/16299/etap/4901667/zycia
Napór krzyżacki nie maleje, tak długo jak państwo niemieckie istnieje...
Pamiętamy:





![Poseł Marcin Grabowski na spotkaniu z prezydentem Karolem Nawrockim [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/grabowskinawrocki.png)







