Mentzen przed ambasadą Rosji. Pamięć 17 września bez ustępstw

dzienniknarodowy.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Mentzen przed ambasadą Rosji. Pamięć 17 września bez ustępstw


Sławomir Mentzen i działacze Nowej Nadziei stanęli 17 września 2026 roku przed ambasadą Rosji w Warszawie, w 87. rocznicę sowieckiej napaści na Polskę. Odśpiewali hymn i pokazali antykomunistyczne transparenty. To jasny sygnał: prawdy o agresji ZSRR nie wolno oddać rosyjskiej propagandzie.

Polski hymn przed rosyjską placówką

Sławomir Mentzen wraz z działaczami Nowej Nadziei pojawił się w czwartek przed ambasadą Federacji Rosyjskiej przy ulicy Belwederskiej 49 w Warszawie. Jak podał Polsat News, uczestnicy trzymali antykomunistyczne transparenty, odśpiewali hymn Polski i wznosili antykomunistyczne hasła. Zgromadzenie zabezpieczała policja.

Miejsce miało znaczenie. Demonstracja nie odbyła się w wygodnej sali konferencyjnej, ale przed placówką państwa, które wciąż próbuje narzucać własną wersję historii. Właśnie dlatego publiczne przypomnienie o sowieckiej napaści było potrzebne. Polska pamięć nie może zależeć od tego, czy prawda o zbrodniach Kremla jest akurat wygodna dla dyplomatów.

Takie zgromadzenie ma też wymiar obywatelski. Hymn, biało-czerwone barwy i obecność ludzi przed ambasadą pokazują, iż pamięć historyczna nie należy wyłącznie do urzędów, muzeów ani zawodowych polityków. Jest zobowiązaniem wspólnoty. Partie mogą organizować rocznicowe akcje, ale ich sens ocenia się według tego, czy służą prawdzie i polskiej racji stanu. W tym przypadku przekaz był jednoznaczny.

17 września pozostaje dniem narodowej przestrogi

17 września 1939 roku Armia Czerwona uderzyła na walczącą z Niemcami II Rzeczpospolitą. W 2026 roku minęło od tej napaści 87 lat. Był to akt agresji, który pomógł III Rzeszy i Związkowi Sowieckiemu dokonać rozbioru polskiego państwa. Dzisiejsze próby rozmywania odpowiedzialności trzeba odpierać faktami, tym bardziej iż rosyjskie instytucje przez cały czas fałszują sens 17 września.

Sowiecki atak nie był przypadkowym ruchem na wojennej mapie. Poprzedził go pakt Ribbentrop-Mołotow i tajny podział stref wpływów między dwa totalitarne mocarstwa. Polska została napadnięta z dwóch stron. Na ziemiach zajętych przez ZSRR przyszły represje, wywózki, niszczenie elit i zbrodnia katyńska. Za datą 17 września stoją losy konkretnych polskich rodzin, rozbite wspólnoty i państwo, które mimo okupacji nie przestało istnieć.

Dla Polski stawką jest prawo do własnej pamięci historycznej. Naród, który pozwala obcym państwom pisać swoją historię, traci część politycznej podmiotowości. Rocznica sowieckiej napaści nie jest więc szkolnym dodatkiem do kalendarza. To lekcja o cenie osamotnienia, słabości państwa i naiwnych złudzeń wobec imperialnych sąsiadów.

Rosyjska propaganda nie może ustalać polskiej pamięci

Moskwa od lat próbuje przykrywać odpowiedzialność Związku Sowieckiego opowieścią o rzekomym wyzwoleniu ziem polskich. To manipulacja, która usuwa z obrazu suwerenną II Rzeczpospolitą i cierpienie jej obywateli. Gdy ambasada Rosji powtarza fałszywą wersję sowieckiej napaści, odpowiedzią polskiego państwa i społeczeństwa powinna być konsekwencja. Bez kompleksów i bez dyplomatycznych uników.

Nie chodzi o wrogość wobec Rosjan jako ludzi. Odpowiedzialność spoczywa na sowieckim państwie, jego aparacie i dzisiejszej polityce historycznej Kremla, która usprawiedliwia imperializm. To rozróżnienie jest ważne. Pozwala mówić ostro o zbrodniczym systemie i współczesnej propagandzie, zachowując powagę wobec narodów doświadczonych przez komunizm.

Pamięć musi prowadzić do twardej polityki

Akcja przed ambasadą Rosji miała prostą wymowę: komunizm był systemem zniewolenia, a sowiecka napaść była zbrojną agresją na Polskę. Tego przekazu nie trzeba łagodzić. Trzeba go powtarzać, zwłaszcza kiedy Moskwa wykorzystuje historię jako narzędzie bieżącej polityki. Spór o gotowość Polski do wojny pokazuje zarazem, iż sama pamięć nie wystarczy. Państwo musi wyciągać z niej praktyczne wnioski.

Polacy potrzebują sprawnej armii, odpornego państwa i polityki zagranicznej wolnej od złudzeń. Potrzebują też odwagi w obronie prawdy. Gest Mentzena i działaczy Nowej Nadziei był czytelny, bo połączył pamięć z obecnością w miejscu, w którym ten przekaz powinien wybrzmieć najmocniej.

Wcześniej Mentzen i jego środowisko uczcili w Berlinie 82. rocznicę Powstania Warszawskiego. Teraz przypomnieli Rosji o 17 września. Taka polityka pamięci ma sens, jeżeli służy polskiej racji stanu, a nie partyjnemu rytuałowi. Historia ma uczyć realizmu. Wobec imperializmu ze wschodu i zachodu Polska musi mówić własnym głosem.

Źródło: Polsat News

Źródło: Polsat News

Idź do oryginalnego materiału