MEN bierze się za wygląd uczniów. Będą zmiany w prawie

16 godzin temu

Ministerstwo Edukacji Narodowej pracuje nad nowelizacją Prawa oświatowego, która ma zagwarantować uczniom ustawowe prawo do kształtowania własnego stroju i wyglądu. Projekt przewiduje ochronę przed dyskryminacją ze względu na fryzurę, kolor włosów czy biżuterię. Szkoły stracą możliwość karania uczniów za wygląd, który nie spełnia subiektywnych kryteriów dyrekcji. Projekt znajduje się w tej chwili w Stałym Komitecie Rady Ministrów.

Fot. Warszawa w Pigułce

Impulsem do prac nad zmianami była interpelacja poselska Katarzyny Matusik-Lipiec, która wskazała na bezprawność wielu zapisów w szkolnych statutach. Posłanka zwróciła uwagę, iż obecne przepisy pozwalają statutom określać zasady ubioru, ale nie uprawniają do ingerencji w elementy indywidualnej ekspresji ucznia, takie jak kolor włosów czy stylizacja. Mimo to wiele szkół wprowadza zakazy dotyczące farbowania włosów, nakładania makijażu czy noszenia określonej biżuterii.

Projekt czeka w rządzie od miesięcy

Nowelizacja Prawa oświatowego została przedstawiona już latem 2025 roku, ale od tamtej pory nie przeszła dalej w procesie legislacyjnym. W styczniu 2025 roku minister Barbara Nowacka zapowiadała, iż projekt w ciągu miesiąca trafi do dalszych prac. w tej chwili projekt leży w Stałym Komitecie Rady Ministrów.

8 stycznia 2026 roku minister Barbara Nowacka w rozmowie z dziennikarzami w Warszawie wyjaśniła, iż proponowane rozwiązania mają „porządkować chaos”. „Dzisiaj nie ma żadnych regulacji. Jest wolna amerykanka i liczne konflikty w szkole na osi: nauczyciel, rodzice, uczniowie – dotyczące tego, jak uczeń może, a jak nie może wyglądać” – powiedziała Nowacka.

Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer przedstawiła szczegóły projektu. Według proponowanych zmian uczeń w szkole podstawowej, ponadpodstawowej, artystycznej lub określonej w przepisach placówce „ma prawo w szczególności do kształtowania własnego stroju i wyglądu”. Przysługuje mu też wolność „od dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu, a w szczególności ze względu między innymi na wygląd”.

Szkoły zachowają kontrolę nad bezpieczeństwem

Nowe prawo nie oznacza całkowitej swobody w wyglądzie uczniów. Ministerstwo precyzuje, iż strój ma być zgodny z ogólnie przyjętymi normami społecznymi i nie może naruszać prawa ani bezpieczeństwa w szkole.

Zakazane będzie noszenie strojów, które nawołują do nienawiści, dyskryminują innych, są niezgodne z prawem lub stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa. Szkoły zachowają prawo do wymagania odpowiedniego stroju ochronnego w laboratoriach czy warsztatach oraz stroju sportowego na zajęciach wychowania fizycznego.

Barbara Nowacka wskazała na konkretny przykład problemu, z jakim borykają się nauczyciele. „Bardzo często zdarzają się sytuacje, które zgłaszali nauczyciele, iż nie ma regulacji mówiących o bezpieczeństwie stroju. Na przykład wielkie kolczyki na zajęciach wychowania fizycznego. Nauczyciel powinien powiedzieć uczniowi, iż nie jest to bezpieczne, ale według luki w prawie oświatowym nie ma takich narzędzi” – wyjaśniła minister.

Jak wygląda sytuacja prawna obecnie

Obecnie kwestie związane z wyglądem uczniów regulują statuty poszczególnych placówek. Decyzje w tej materii podejmuje dyrektor po konsultacji z radą rodziców, radą pedagogiczną oraz samorządem uczniowskim. Szkoły mogą wprowadzać zarówno ogólne wytyczne dotyczące ubioru, jak i wymagać noszenia jednolitych strojów.

Problem polega na tym, iż brak precyzyjnych przepisów pozwala na bardzo różną interpretację. W rezultacie w wielu szkołach funkcjonują zakazy, które wykraczają poza kompetencje placówek. Dyrektorzy i rady pedagogiczne często uzurpują sobie prawo do decydowania o fryzurze, kolorze włosów czy elementach biżuterii uczniów.

Nadzór nad zgodnością statutów z obowiązującym prawem sprawują kuratoria oświaty. Wizytatorzy mogą kontrolować dokumentację szkolną, wydawać zalecenia dyrektorom, a w skrajnych przypadkach uchylić cały statut lub jego fragmenty, jeżeli są sprzeczne z prawem. W praktyce jednak wiele bezprawnych zapisów funkcjonuje w statutach latami bez reakcji nadzoru pedagogicznego.

Co to oznacza dla uczniów i rodziców

Jeśli nowelizacja wejdzie w życie, szkolne statuty będą musiały przejść gruntowną weryfikację. Dyrektorzy będą zobowiązani do usunięcia zapisów ograniczających prawo uczniów do kształtowania własnego wyglądu. W praktyce oznacza to, iż szkoły nie będą mogły karać uczniów za farbowane włosy, makijaż, nietypowe fryzury czy biżuterię.

Uczniowie i rodzice zyskają jasną podstawę prawną do obrony przed arbitralnymi decyzjami dyrekcji. Każda próba wyciągnięcia konsekwencji służbowych wobec ucznia za wygląd niezgodny z „normami szkoły” będzie mogła zostać zakwestionowana na drodze prawnej.

Ważne jest, iż nowe prawo nie zlikwiduje całkowicie możliwości regulowania kwestii stroju przez szkoły. Placówki przez cały czas będą mogły określać ogólne zasady dotyczące ubioru, na przykład wymagać odpowiedniego stroju na uroczystościach szkolnych czy podczas praktyk zawodowych. Różnica polega na tym, iż regulacje te muszą być racjonalne i uzasadnione względami bezpieczeństwa, a nie wynikać z subiektywnych preferencji dyrekcji.

Organizacje uczniowskie, takie jak „Akcja Uczniowska”, od lat zabiegają o te zmiany. Przedstawiciele młodzieży podkreślają, iż prawo do własnego wizerunku to podstawowa wolność, która powinna być chroniona na poziomie ustawowym, a nie pozostawiona do uznania poszczególnych placówek.

Kiedy zmiany wejdą w życie

Termin wejścia w życie nowelizacji nie pozostało znany. Projekt musi przejść przez proces legislacyjny – procedowanie w rządzie, głosowanie w Sejmie i Senacie, a następnie podpis prezydenta.

Organizacje uczniowskie zwracają uwagę na ryzyko weta ze strony prezydenta Karola Nawrockiego. Przypominają wcześniejsze doświadczenia, między innymi wetowanie reformy „Reforma26. Kompas Jutra”. Dlatego apelują o rozmowy z otoczeniem prezydenta, aby nie dopuścić do kolejnego zablokowania zmian.

Barbara Nowacka podkreśla pilną potrzebę uregulowania tej kwestii. „Widzimy liczbę konfliktów z powodu strojów uczniów i brak regulacji prawnych w tym zakresie. One muszą być” – zaznaczyła minister w czwartek 8 stycznia 2026 roku.

Katarzyna Lubnauer wskazuje, iż nowelizacja to „propozycja nowoczesnych rozwiązań kodyfikacyjnych w zakresie praw i obowiązków uczniów, co jednocześnie uporządkuje materię prawną dotyczącą wyglądu, obecną w tej chwili w statutach szkolnych”.

Jeśli projekt przejdzie przez cały proces legislacyjny bez przeszkód, zmiany mogą wejść w życie jeszcze w 2026 roku. Szkoły będą miały wówczas określony czas na dostosowanie swoich statutów do nowych przepisów.

Co to oznacza dla uczniów i rodziców?

Jeśli nowelizacja wejdzie w życie, szkolne statuty będą musiały przejść gruntowną weryfikację. Dyrektorzy będą zobowiązani do usunięcia zapisów ograniczających prawo uczniów do kształtowania własnego wyglądu. W praktyce oznacza to, iż szkoły nie będą mogły karać uczniów za farbowane włosy, makijaż, nietypowe fryzury czy biżuterię.

Uczniowie i rodzice zyskają jasną podstawę prawną do obrony przed arbitralnymi decyzjami dyrekcji. Każda próba wyciągnięcia konsekwencji służbowych wobec ucznia za wygląd niezgodny z „normami szkoły” będzie mogła zostać zakwestionowana na drodze prawnej.

Nowe prawo nie zlikwiduje całkowicie możliwości regulowania kwestii stroju przez szkoły. Placówki przez cały czas będą mogły określać ogólne zasady dotyczące ubioru, na przykład wymagać odpowiedniego stroju na uroczystościach szkolnych czy podczas praktyk zawodowych. Różnica polega na tym, iż regulacje te muszą być racjonalne i uzasadnione względami bezpieczeństwa, a nie wynikać z subiektywnych preferencji dyrekcji.

Organizacje uczniowskie, takie jak „Akcja Uczniowska”, od lat zabiegają o te zmiany. Przedstawiciele młodzieży podkreślają, iż prawo do własnego wizerunku to podstawowa wolność, która powinna być chroniona na poziomie ustawowym, a nie pozostawiona do uznania poszczególnych placówek.

Idź do oryginalnego materiału