A więc w USA już po wyborach, które obozowi Trumpa (Republikanom) przyniosły niespodziewaną klęskę. Sondaże ilustrują, iż wyborcy otwarcie winią Trumpa za uderzające w nich konsekwencje wojny z Iranem (74%), w tym za ceny paliw (87%), przeciętna cena wynosi $4,15 (w Kalifornii $6.00) za galon co stanowi rekord w dniu wyborów. Tak naprawdę to przyczyn rezultatu wyborów jest znacznie więcej zaczynając od zmian demograficznych, po konflikt wewnątrz Partii Republikańskiej (skrzydło RINO) i wyłaniającą się nową koalicję lewicy i wyznawców islamu. Niepokoi też sama statystyka. W 2022 r, w midterms głosy oddało 54,2 mln republikanów i 51,3 mln demokratów. W 2026 r. głosy oddało 55,6 mln republikanów i aż 70,4 mln demokratów, dlatego pojawiają się opinie o “dosypywaniu” głosów. W porównaniu z wyborami midterms w 2022 r. Republikanie otrzymali 1,5 mln głosów więcej, a Demokraci szokująco aż 19 mln! Część komentatorów powątpiewa…
Z ciągle jeszcze napływających wyników w Senacie Demokraci mają 54 miejsca (zyskali 7), Republikanie 44. W izbie niższej Kongresu Dems zdobyli 252 miejsca (zyskali 42), Reps 160. jeżeli chodzi o gubernatorów Dems mają 28-u, Reps 20. Z wykrzykników: w stanie Michigan senatorem został oficjalnie pierwszy muzułmanin Abdul El-Sayed (D) (być może nie pierwszym, bo po Obamie), którego rodzina ma związki z Bractwem Muzułmańskim. W rezultacie podwyższonych cen paliw i żywności etniczne mniejszości jak latynosi i czarnoskórzy odwrócili się od Republikanów i poparli Demokratów. To wygląda zabawnie, iż amerykańskie młode kobiety popierają np. wyznawców islamu, który w pierwszej kolejności pozbawi ich liberalnego, wyzwolonego stylu życia. Również wyborcy odchodząc od Trumpa z powodu drożyzny pewnie oczekują, iż socjaliści, którzy opanowali Partię Demokratyczną swoimi regulacjami obniżą im koszty życia. To brzmi niepoważnie…
Najbardziej niepokojąca jest sytuacja w Teksasie gdzie w ciągu 2 lat “przybyło” ok. 2 mln wyborców bez weryfikacji, którzy zagłosowali w tym republikańskim stanie na Demokratów. Bez Teksasu Republikanie mogą zapomnieć o zdobyciu prezydentury. Dla wielu pachnie to powtórką wyników z wyborów 2020 r. kiedy Biden otrzymał niespodziewanie ponad 81 mln głosów. Bożyszcze Demokratów Obama w 2012 r. uzyskał jedynie 66 mln, stąd zaskoczenie analityków, czy nie było tu oszustwa. W tych wyborach w skali kraju, raptem na Dems zagłosowało nowych 19 mln wyborców. Z drugiej strony jeżeli spojrzymy na wybory w historii to w ostatnich 100 latach tylko 3 razy partia prezydencka nie przegrała wyborów midterms, więc jest to raczej norma i nie ma się co tym podniecać. Trump wiele osiągnął, ale w wymiarze strategicznym, jednak wyborcy reagują na sytuację odczuwalną dzisiaj. “Chodzi o ekonomię głupcze”
Trump ukarany za uległość wobec Netanjahu…
Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi. Jednym z celów wojny z Iranem była zmiana reżimu, no i do niej doszło tyle, iż w Ameryce i prawdopodobnie w Izraelu. Wielkim przegranym tych wyborów jest Izrael i jego potężne lobby w Ameryce (AIPAC). Ci kandydaci, którzy brali pieniądze od AIPAC po stronie prawicowej generalnie polegli i co ważne ich konkurenci używali tego faktu w walce wyborczej. Nikt normalny (z obydwu partii) nie chce rozpoczynać wojen i właśnie Trump swoje dotychczasowe zwycięstwa odnosił krytykując bezsensowne i kosztowne wojny i miał je wygaszać. Wyborcy to popierali, jednak Trump, który jest narcyzem o ekstremalnym ego po zwycięskiej operacji w Wenezueli dał się podpuścić Netanjahu na szybką i “błyskawiczną” wojnę z Iranem trwającą do dzisiaj, podobnie jak Putin na Ukrainie. Dziś Ajatollahowie w Teheranie cieszą się z opinii wyborców w Ameryce odnośnie wojen…
Trzeba przyznać, iż wychowany w Nowym Jorku zdominowanym przez żydowski kapitał Trump od zawsze posiadał wiele kontaktów i mentorów w tym środowisku i jako prezydent wiele dla Izraela uczynił o czym wszyscy wiemy. Jednak wyborców Trumpa niepokoi jego kosztowna uległość wobec Izraela, dlatego część zwolenników MAGA w dniu wyborów mogła zostać w domu. Chyba to do niego dotarło, bo przyznał (za JD Vance), iż wojna z Iranem (z podpuszczenia Netanjahu) doprowadziła Republikanów do tej porażki. Dysydenci z MAGA zarzucają Trumpowi, iż wyszedł ze swojego programu MAGA, czy America First, na MIGA (Uczyńmy Izrael Ponownie Wielkim). Na dziś Trump pozbył się Susi Wiles szefa swojego gabinetu, powiązaną z gubernatorem Ron DeSantis i wcześniej z Netanjahu. Zastąpi ją inteligentny, konserwatywny Żyd z Kalifornii Stephen Miller.
Amerykanie zadają sobie pytanie: dlaczego mają finansować wojny w interesie Izraela, skoro te środki mogliby przeznaczyć na polepszenie własnej sytuacji. Dodajmy, iż na Republikanów głosuje zwykle jedynie ok. 30% Amerykanów żydowskiego pochodzenia, zaś na lewicowych Demokratów ok. 70%. Siłą wspierającą syjonistów są amerykańscy ewangelicy i mainstreamowe media. Narasta nieufność i niezadowolenie z wysługiwania się interesowi izraelskich syjonistów. Regularnie USA przeznacza $3,8 mld rocznie na wsparcie Izraela, ale to nie wszystko. Część tych pieniędzy trafia do amerykańskiej zbrojeniówki, inna część do polityków. Trwająca w tym roku wojna Izraela i USA z Iranem pochłonęła już ok. $47 mld i kto wie ile pochłonie jeszcze. Z drugiej strony stanowi to mniejsze straty niż nieudana ucieczka Bidena z Afganistanu z wartościami pozostawionych baz i wojskowego sprzętu. Każda wojna prowadzona, aby Izrael poczuł się bezpieczniej zubaża portfel amerykańskiego podatnika i jedynie rozkręca zbrojeniówką.
Kilka dni przed wyborami Trump chyba dostał wewnętrzne memo o gniewie swoich wyborców i ogłosił, iż poinformował Netanjahu o zakończeniu “ustawowej” corocznej pomocy dla Izraela w wysokości $3,8 mld. Komentatorzy powątpiewają w to oświadczenie twierdząc, iż choćby o ile to prawda to finansowanie Izraela będzie dalej szło, ale innymi kanałami. Niestety Trump chyba nie zdoła “odspawać się” od syjonistów, jest z nimi zbyt długo i blisko (córka Ivanka). Jednak w samym Izraelu Netanjahu może stracić władzę i popaść w poważne kłopoty.
Gniew agentów interesu Izraela (w mediach: Mark Levine, Ben Shapiro) skierowany jest przeciwko liderom America First, którzy krytykują Izrael i jego zgubny wpływ na realny interes Ameryki, kosztownego rozwalania kolejnych sąsiadów Izraela. Zauważyłem, iż choćby wspaniały historyk starożytności Victor Davis Hanson odnalazł się w drużynie wsporników interesu Izraela. Z tego powodu, iż katolik, wiceprezydent JD Vance, który co jakiś czas krytykuje poczynania Izraela (Gaza), podlega koszącej krytyce syjonistów. Tak Trump, jak i prof. Hanson pomijają go jako naturalnego pretendenta do ubieganie się o schedę/prezydenturę w 2028 r. po Trumpie. Obaj sugerują, iż ich wyborem byłby tandem: sekretarz stanu Marco Rubio i gubernator Florydy Ron De Santis, oczywiście obaj zagorzali syjoniści.
Niezrozumiany strateg Trump…
Każde wybory odzwierciedlają rzeczywistość dnia dzisiejszego, choćby jakby to był okres przejściowy i konieczny, trudny etap przed progiem do lepszego jutra. Wiadomo, iż Winston Churchill wygrał wojnę z Hitlerem, ale wyborcy wyrzucili go i oddali władzę jego socjalistycznym konkurentom. Trzeba przypomnieć, iż Trump dotąd dokonał wiele korzystnych posunięć dla przyszłości obywateli Ameryki. Wojnę z Iranem można też interpretować jako proxi war z Chinami w celu odcięcia ich od taniej irańskiej ropy (ok. 90% irańskiego eksportu). Podobnie ma się z ropą wenezuelską, również przedtem korzystną dla Chin. Dzięki odważnym manewrom Trump umocnił pozycję Ameryki na Grenlandii. A UE kupuje drogi amerykański gaz, jej ekonomia poważnie cierpi. Trump już dawno wyśmiał zielony ład w którym ugrzęzła Europa, nawołując do opamiętania się i powrotu do rzeczywistości.
Trump (jakby ktoś jeszcze nie wiedział) jest w ostrym, śmiertelnym starciu z posługującym się lewactwem i ostatnio islamem politycznym gangiem globalistów z City of London, Davos, śp. Brzezińskiego CFR i Unią Europejską. To oni ciężko pracują nad realizacją swojej utopijnej wizji (Marx, Gramsci, Spinelli) chwycenia za twarz i kontrolowania wszystkich mieszkańców Ziemi. Wcześniejsi bojownicy politycznego globalizmu jak trockizm i bolszewizm używali krwawej rewolucji aby wprowadzić system powszechnej szczęśliwości. To jednak było zbyt brutalne , dlatego sięgnięto do koncepcji długiego marszu, przejmowania edukacji, kultury i biurokracji. Najpierw Europa. Ruch ten wykonał niesamowitą pracę przez systemowe indoktrynowanie młodego pokolenia, pozbawianie go tożsamości, inwestowanie w biurokrację (Głębokie Państwo), migracje, media i sponsorowanie lokalnych polityków i zbiera zasłużone owoce swojej pracy na całym świecie.
Polityka to strefa szambo. Trump mając większość w obydwu izbach Kongresu nie zdołał przeforsować swoich reform. Dziwna była sytuacja Trumpa przy republikańskiej większości w obydwu izbach Kongresu. Wiemy, iż szczególnie republikański Senat jest mocno powiązany z Deep State i nie zatwierdził choćby sponsorowanej przez Trumpa uchwały Save America Act, która cieszyła się 80% poparciem Amerykanów. Jej celem było zapobieganie oszustwom wyborczym i wprowadzenie potrzeby okazywania dowodu tożsamości przy głosowaniu co odsiało by głosy umarłych i nielegalnych. Niestety Trump nie jest wszechwładny i czasem bezowocnie stara się odbudować tożsamość Ameryki…
Trump przeciwko globalistom…
Przeciwko tej katastrofie dla wolności jednostki i tożsamości państw narodowych wystąpił Trump zdobywając prezydenturę w wyborach 2016 r. Narcyz o niepohamowanej pewności siebie stał się taranem, czołgiem w huraganowym optymizmie przedzierającym się do zwycięstwa. Po tym były zwcięstwa i ogromna ilość pułapek, impeachmentów i kłód rzucanych mu pod nogi. Potrzebował pomocy aby wytrwać, tę pomoc dali mu dobrze osadzeni w Ameryce, w świecie prawniczym i kapitałowym syjoniści. Uratowali go z nadzieją, aby go wykorzystać dla swoich spraw. To wszystko.
Trump mimo kłopotów we własnych szeregach (Deep State uni party) dokonał wiele zamykając sponsorowane przez globalistów (Soros i inni) USAID, wspomagające kolorowe rewolucje, otwarte granice, rozwalające historyczną i kulturową tożsamość Ameryki. Jako biznesmen widząc konsekwencje bezmyślnego wyprowadzania produkcji z USA (offshoring) rozumiał konieczność przywrócenia produkcji i miejsc pracy z dziś konkurencyjnych Chin i innych państw (reshoring). Trump zastał idiotyczny ruch Woke korodujący amerykańskie instytucje od edukacji, sądownictwo, media, a choćby biznes i wojsko i zatrzymał go na ile mógł.
Tu uczciwie trzeba przyznać, iż Trump przez swoje cła/taryfy na zagraniczne produkty podniósł czasowo ceny tychże dla amerykańskich konsumentów, co też wpłynęło na wynik wyborów (drożyzna, inflacja). Jednak przecież celem strategicznym Trumpa jest zmuszenie obcych korporacji do przenoszenia biznesów do Ameryki i tworzenia miejsc pracy tutaj. Wiemy o miliardach zainwestowanych w USA, które stworzą setki tysięcy miejsc pracy dla Amerykanów (takie jak Toyota, Audi, etc) . wiemy jednak, iż proces inwestycyjny trwa dłużej niż widoczne rezultaty w chwili jego inicjacji, dlatego wiadomo, iż na rezultaty trzeba nieco poczekać.
Znaczenie przegranej w midterms…
W wyborach midterms generalnie przegrywa partia posiadająca prezydenturę. W tych wyborach można zauważyć, iż od Trumpa odeszli wyborcy latynoscy (60% poparło Demokratów, a stanowią oni 20% amerykańskiej populacji. Podobnie tylko gorzej było z czarnoskórymi wyborcami.
Opowiadanie o dzisiejszej złej sytuacji ekonomicznej mija się z prawdą. Mamy 3,4 wskaźnik wzrostu ekonomii. W czerwcu 2022 r. za Bidena cena paliwa osiągnęła $5,00 za galon, teraz średnio dochodzi do $4,30 (w Kalifornii $6.00 i $8.00 za diesel). Inflacja za Bidena w 2022 r. była najwyższa od 40 lat: 9,1%, a podczas 4-o letniej prezydentury Bidena wynosiła 5,1%. Za Trumpa w 2026 r. wynosi ok. 3,5%. Ale ważnym jest czyja propaganda jest silniejsza…
Czy naprawdę wyniki wyborów zależą od wojny z Iranem? Dziś przez cieśninę Ormuz przepływa więcej ropy niż przed wojną. Więc może prawdziwy wpływ na ceny paliw ma wojna na Ukrainie i bombardowanie (wbrew Trumpowi) przez Żeleńskiego rosyjskich rafinerii. Trump po porażce w midterms utraci część władzy w polityce wewnętrznej, ale dalej pozostaje mu polityka zagraniczna i rządzenie dekretami.
Midterms w perspektywie historycznej…
Strateg Trump już wcześniej ostrzegł Europę, iż lekkomyślne finansowanie rozszerzonych programów społecznych i otwarcie bram dla imigracji nie zastąpi przecież kosztownego programu obronności, szczególnie w obliczu podkreślonego zagrożenia przez Rosję. Trump jest politykiem z innej “narodowej’ stajni, dlatego tyle ataków i złej prasy od europejskich globalistów z NWO. Biden był jednym z nich i to on otworzył Putinowi drzwi na Ukrainę (małe wejście może być OK) przypomnijmy, iż w tym tandemie byli Anglicy i UE i są do dziś.
Istotnie w perspektywie historycznej wyniki midterms są w normie. W 1994 r. partia prezydenta Billa Clintona straciła aż 64 miejsca w Kongresie i większość w obydwu izbach, ale 2 lata później Clinton został wybrany na drugą kadencję. Uzyskał 37% popularności, ale skończył z 66% poparcia mimo, iż był impeached (za cygaro) i bombardował Serbię przez 78 dni bez zgody Kongresu. W 2006 r. Bush Jr. stracił 31 miejsc i kontrolę nad obiema izbami Kongresu. W 2010 r. Barack Hussein Obama stracił (Tea Party) aż 64 mandaty, a 2 lata później ponownie wygrał prezydenckie wybory. Obama spadł do 38% poparcia, aby poszybować do 60%. W 2011 r. bez pozwolenia Kongresu bombardował Libię, zabijał dronami ludzi w Pakistanie, Jemenie i Somalii, a w 2014 r. bombardował ISIS w Syrii i Iraku (bez zgody Kongresu). W czasie pierwszej kadencji w midterms w 2018 r. Trump stracił 42 miejsca w Kongresie. Więc ta porażka Republikanów nie mówi nam nic nowego.
Aby nie przedłużać, w midterms Demokraci odnieśli zwycięstwo zdobywając aż 54 miejsc w 100 osobowym Senacie i 260 miejsc w 535% osobowym Kongresie, realizowane są ostatnie “doliczania” głosów. więc ponownie wracamy do tańca blokującego ruchy partnerów. Ktoś powiedział, iż w tym rozdaniu “takers overtook the makers” czyli ci co produkują będą kontrolowani przez tych co biorą, żyją z rezultatów pracy tych pierwszych.
Co nam zostało?
Dzięki Elon Musk i jego przejęciu portalu “X” mamy jeszcze wolność słowa, dlatego jeden z lewaków stwierdził, iż Musk powinien wisieć do Bożego Narodzenia, wtedy to będzie ich sukces. Zwycięzcy Demokraci zapowiadają dochodzeniowe niszczenie Elona Muska, Marka Zuckerberga i Jensena Huanga. Pewnie rozpoczną kolejny impeachment prezydenta Trumpa, a na pierwszy ogień pójdzie impeachment sekretarza Wojny Peta Hegsetha. Niepokoi mocne wejście pierwszego senatora El Sayeda z Michigan, to przyszłościowo pachnie Londynem i Paryżem. Jest wiele oznak nadchodzącego systemowego chaosu i rozmontowywania tożsamości Ameryki. Trump ma do końca kadencji jeszcze ponad 2 lata, najgroźniejsze i najbardziej szkodliwe ustawy socjalistów zatrzyma wetem, może rządzić dekretami, ale nie będzie mu łatwo. Socjaliści mogą tylko przygotowywać nowe ustawy. Finansowanie (zamknięcie) granicy jest zapewnione do 2029 r. Trump dalej kontroluje FBI, zatrzymał szkodliwe zielone inicjatywy, ukrócił Woke i transgender i stworzył klimat dla biznesu. Ta przegrana powinna obudzić czujność konserwatystów i patriotów i zachęcić do czynnego zainteresowania się sytuacją kraju…
Jacek K. Matysiak Kalifornia, 22026/11/08






![BRZESKO. Duże zainteresowanie „Patriotycznym Powiatem Brzeskim”. Organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie „Be Active” [ZDJĘCIA]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/11/0J1A2395_wynik.jpg)



![XXVII Ogólnopolski Zlot Niepodległościowy [zdjęcia]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/11/Lowczowek-2026-fot.-artur-gawle0001.jpg)





