Radosław Sikorski w CNN o możliwych prowokacjach Rosji. "Musimy być na to przygotowani"

2 godzin temu

- To, do czego są zdolni, to jakiegoś rodzaju prowokacja z użyciem fałszywej flagi i dronów - tak ocenił rosyjskie możliwości wicepremier RP Radosław Sikorski w wywiadzie dla CNN. - Oni grają w takie gry, musimy być na to przygotowani - dodał. Sikorski zaznaczył też, iż ma zaufanie do Stanów Zjednoczonych jako sojusznika. - NATO jest silniejsze od czasu, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę - podkreślił.

PAP/Paweł Supernak
Wicepremier RP i szef MSZ Radosław Sikorski

W wywiadzie przeprowadzonym dla CNN w przeddzień szczytu NATO w Turcji, wicepremier RP i szef MSZ Radosław Sikorski odniósł się do swoich wcześniejszych wypowiedzi ostrzegających o możliwych prowokacjach Rosji wobec Polski. Ocenił, iż Rosja nie ma sił, by zaatakować NATO frontalnie, a gdyby miała taki zamiar, byłoby to widoczne po ruchach jej wojsk. Dodał jednak, iż możliwa jest np. "operacja pod fałszywą flagą".

- To, do czego są zdolni, to jakiegoś rodzaju prowokacja z użyciem fałszywej flagi i dronów - być może ukraińskich dronów - i następnie udawanie, iż odpowiadają na nasz fałszywy, nieistniejący atak - mówił. - Oni grają w takie gry, musimy być na to przygotowani. Musimy im powiedzieć, i to właśnie robimy, iż wiemy, iż zmierzają one do niczego dobrego - dodał.

Sikorski o możliwych prowokacjach Rosji. "Musimy być na to przygotowani"

Szef polskiej dyplomacji przypomniał ostrzeżenia amerykańskiego wywiadu z 2022 r. o tym, iż Rosja szykuje prowokacje mające dać casus belli do inwazji na Ukrainę. - To powstrzymało Rosjan od faktycznego zrobienia tego (fabrykowania fałszywego pretekstu - red.) - powiedział Sikorski. - Mam więc nadzieję, iż te ostrzeżenia oznaczają, iż Putin nie naciśnie guzika prowokacji - dodał.

Szef polskiej dyplomacji zapewnił jednocześnie, iż Warszawa przez cały czas ufa amerykańskim gwarancjom bezpieczeństwa i domaga się drugiej (po bazie w Redzikowie) stałej bazy USA na terytorium Polski, mimo iż - jak dodał - dalsze redukcje amerykańskich wojsk w Europie "wyraźnie nadchodzą".

ZOBACZ: Atak na Kijów. Rosjanie zniszczyli studio telewizyjne

Zapytany, czy demonstracja jedności NATO jest w Ankarze możliwa w sytuacji, gdy prezydent USA publicznie atakuje przywódców sojuszniczych państw, Sikorski odpowiedział, iż "można się kłócić o poziomy wydatków i wciąż być dobrymi sojusznikami".

Przekonywał, iż Sojusz "jest silniejszy od czasu, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę", wskazując na wejście Finlandii i Szwecji oraz na skokowy wzrost europejskich wydatków obronnych, częściowo pod presją prezydenta Trumpa.

Szef MSZ o amerykańskich wojskach w Polsce: Mamy i prosimy o więcej

Prowadzący rozmowę dziennikarz wprost zapytał, czy Polska nie podziela wyrażanych w Europie wątpliwości co do wiarygodności amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa.

- Tak, mamy zaufanie - odparł Sikorski. - Mamy amerykańskie wojska na naszej ziemi i prosimy o więcej, w tym o drugą stałą bazę. Mamy już bazę obrony przeciwrakietowej, która chroni głównie Amerykę, ale też Europę - dodał.

Do argumentu, iż część sojuszników skarży się na brak konkretnych korzyści w zamian za rosnące wydatki, Sikorski odpowiedział pytaniem: - Jeśli ktoś naprawdę tak myśli, iż mniej ufa USA, to powinien więcej wydawać na obronność, nie sądzi pan?

ZOBACZ: "Nikt nie daje się zastraszyć". Szef włoskiego MSZ solidaryzuje się z Polską po groźbach z Rosji

Odnosząc się do zapowiedzi szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o kolejnych redukcjach amerykańskiej obecności w Europie, Sikorski przyznał, iż "redukcje wyraźnie nadchodzą", a Stany Zjednoczone "wymagają od nas w Europie większych zdolności konwencjonalnych" - same natomiast pretendują do roli "kawalerii zza wzgórza".

Zaznaczył przy tym, iż nawet przy przesunięciu wojsk USA w inne regionu, Europa przez cały czas będzie korzystać z amerykańskiej obecności i wsparcia, m.in. logistycznego, czy wywiadowczego.

WIDEO: "Ukraińcy przeceniali swoje znaczenie". Marcin Bosacki w "Gościu Wydarzeń"
Idź do oryginalnego materiału