Sikorski alarmuje ws. NATO. Zwrócił uwagę na jedno słowo użyte przez Trumpa

1 godzina temu
Radosław Sikorski prosto z Brukseli odpowiada na wezwania Donalda Trumpa skierowane do NATO i jednocześnie ostrzega przed niebezpieczną grą polskich polityków. Szef MSZ apeluje też, aby uważać na rozpowszechniane kłamstwa dotyczące Polski i Unii Europejskiej.


Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski bierze dzisiaj udział w posiedzeniu europejskiej Rady do Spraw Zagranicznych w Brukseli. Podczas obrad wicepremier odniósł do ostatniego żądania Trumpa ws. NATO oraz skomentował obecną w Polsce narrację o opuszczeniu Unii Europejskiej.

NATO to nie "oni", czyli niepokój w polskim MSZ


W naTemat opisywaliśmy już ultimatum Donalda Trumpa, który domaga się od sojuszników wsparcia w odblokowaniu Cieśniny Ormuz. Sytuacja na Bliskim Wschodzie, będąca pokłosiem operacji "Epicka Furia", staje się coraz bardziej zapalna i zaczyna bezpośrednio dotykać członków Paktu Północnoatlantyckiego. Radosław Sikorski, pytany o tę sprawę w Brukseli, wyraził sceptycyzm wobec sposobu, w jaki amerykański prezydent definiuje dzisiejsze relacje wewnątrz sojuszu.

– Trochę niepokoi, iż Donald Trump mówi o NATO "oni", a nie "my". Z moich informacji wynika, iż procedury w NATO nie zostały jeszcze uruchomione (...), ale jeżeli USA zwrócą się do NATO w sprawie ochrony Ormuzu, rozważymy to – zadeklarował minister.

Sikorski zwrócił uwagę na fakt, iż eskalacja konfliktu zaczyna realnie zagrażać wschodnim rubieżom Paktu. – Niestety chyba już czwarta rakieta została wystrzelona w kierunku Turcji, członka NATO, więc Turcja miałaby prawo do prośby o dyskusję w ramach Artykułu 4. Tak jak wtedy, gdy na nas czy na Estonię leciały rosyjskie drony czy myśliwce. Wiecie państwo natomiast, iż prezydent Nawrocki wykluczył udział Polski w tej operacji – dodał szef MSZ, wyraźnie kontrastując dyplomatyczną ostrożność rządu z twardym, odmownym stanowiskiem Karola Nawrockiego. Dla Sikorskiego takie stawianie sprawy przez Trumpa podważa fundamenty zaufania, na których budowano bezpieczeństwo Europy przez ostatnie dekady.

Lekcja z Brexitu: Kłamstwo ma krótkie nogi, ale długie skutki


Równie mocno, co sytuacja w Cieśninie Ormuz, szefa polskiej dyplomacji bulwersuje retoryka niektórych polskich polityków, która coraz śmielej gra kartą Polexitu. Sikorski zauważył, iż proces wyprowadzania kraju z europejskiej wspólnoty nie zaczyna się od oficjalnych dokumentów, ale od systematycznego okłamywania opinii publicznej i budowania fałszywego obrazu Brukseli jako wroga suwerenności. Zdaniem wicepremiera niektórzy politycy w kraju już teraz dają się nabrać na narrację, w której Unia Europejska jawi się jako większe zagrożenie niż chociażby agresywny imperializm Władimira Putina.

Minister przywołał w Brukseli bolesny przykład sprzed dekady, który powinien być dla nas wszystkich ostrzeżeniem przed igraniem z narodowymi emocjami.

– Pamiętajmy, iż rząd brytyjski – ogłaszając referendum ws. wyjścia z Unii Europejskiej – też mówił, iż absolutnie jest przeciwny wyjściu. A jednak wyszli. Można tak nakręcić emocje, kłamać o Unii Europejskiej, iż ludzie w to uwierzą – w jakieś bzdury o zagrożeniu suwerenności – zupełnie wyimaginowane, zamiast skupić się na bardzo realnym niebezpieczeństwie, czyli agresji Putina – punktował Sikorski.

Szef MSZ podkreślił, iż zamiast ścigać się na kłamstwa i wyimaginowane zagrożenia, należy rzetelnie budować wiedzę o tym, czym jest Unia, bo w dzisiejszych, niespokojnych czasach, osłabianie naszej pozycji w Europie jest po prostu politycznym samobójstwem.

Idź do oryginalnego materiału