Marian Banaś, były minister finansów i prezes Najwyższej Izby Kontroli, zapowiada wejście do wyścigu o fotel prezydenta Krakowa. Kandydat stowarzyszenia „Ruch Naprawy Polski Mariana Banasia” deklaruje, iż chce przywrócić w mieście „transparentność i gospodarność”, a także odpolitycznić samorząd i skończyć z – jak mówi – „marnowaniem publicznych pieniędzy”. W rozmowie z KrkNews.pl odnosi się do kluczowych problemów miasta: rynku pracy, odpływu młodych ludzi, polityki mieszkaniowej oraz kierunku rozwoju Krakowa.
Małgorzata Armada, KrkNews.pl: Jakie są Pana związki z Krakowem?
Marian Banaś, kandydat na prezydenta Krakowa ze stowarzyszenia „Ruch Naprawy Polski”: Ja mieszkam w Krakowie od 1974 roku, kiedy przyjechałem tutaj na studia na Uniwersytet Jagielloński i tak zostałem do dnia dzisiejszego. Czuję się mocno związany z Krakowem, cenię go, kocham. Przez lata zajmowałem się w mieście sportem, nauką. Poza okresem, kiedy przebywałem w Warszawie, to cały czas jestem w Krakowie, więc żyję jego problemami praktycznie na co dzień.
Zgodnie z sondażami głównym powodem odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego było wprowadzenie przez niego Strefy Czystego Transportu. Czy według Pana powinna zostać ona w obecnym kształcie? Jakie zmiany proponowałby Pan wprowadzić? A może jest Pan za jej całkowitą likwidacją?
Jak najbardziej uważam, iż to był absolutnie nieprzemyślany pomysł i ze szkodą dla mieszkańców Krakowa oraz miejscowości pobliskich, bo tutaj masa ludzi tu pracuje, a samochody z dieslem nie są samochodami, które by nie miały urządzeń przestrzegających norm środowiskowych i klimatycznych. Tutaj nie chodzi o czystość powietrza, tylko chodzi o pieniądze. Jak wiemy, o ile wjeżdżamy samochodami z diesla, przez pierwszy rok za jeden miesiąc płacimy 100 zł, za drugi rok 300 zł, za trzeci rok 500 zł. To jest pewnego rodzaju hipokryzja, a nie uczciwość wobec mieszkańców i nie troska o czystość powietrza. Strefę SCT trzeba dopracować, zmienić jej kształt. Potrzeba konsultacji z mieszkańcami i przeprowadzenia głębokiej analizy. Nie na zasadzie, iż robimy co dla nas wygodne i bez porozumienia z Krakowianami oraz wbrew ich interesowi. Dopiero po rozmowach można podejmować jakieś decyzje.
Jednym z najgłośniejszych i najważniejszych tematów w Krakowie pozostaje budowa metra. Czy gdyby objął Pan urząd, rozpoczęte już prace nad tą inwestycją byłyby kontynuowane?
Kraków potrzebuje metra, ale oczywiście również w tym temacie konieczna jest głębsza analiza, konsultacja z ekspertami, z mieszkańcami, poznanie ich opinii. Wytyczone linie są też dyskusyjne, Krakowianie mają sporo zastrzeżeń, nad tym też trzeba byłoby się pochylić.
Zadłużenie Krakowa wynosi już ponad 8 mld złotych, a według prognoz pod koniec roku zbliży się do 9 mld. Jaki jest Pana pomysł na jego zmniejszenie?
W pierwszej kolejności trzeba zrobić porządny audyt, przyjrzeć się, w jaki sposób były wydatkowane środki publiczne, które według mnie niestety traktowane są jako łupy polityczne. Tak się dzieje, kiedy partie decydują, kto rządzi samorządem. Trzeba odejść od tego. Włodarzy powinni wyznaczać mieszkańcy, a nie partie polityczne. Wtedy zupełnie sytuacja się zmieni i sądzę, iż po głębokiej analizie w ramach audytu znajdą się poważne oszczędności. Po pierwsze trzeba postawić na transparentność i rzetelność w przetargach, które były przeprowadzane do tej pory często w sposób niejasny. Tam widzę olbrzymie możliwości redukcji długów.
Jednym z powodów odwołania Aleksandra Miszalskiego były podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej, które należą do najwyższych w Polsce. Czy należy obniżyć je do poprzedniej taryfy czy wprowadzić zupełnie nową?
To jest właśnie przerzucanie kosztów na mieszkańców, podczas gdy pieniądze są w wydatkach i absolutnie wróciłbym do poprzednich stawek. Co więcej, ja gwarantuję, iż te stawki nie będą podnoszone, o ile zrobimy dokładny audyt i przyjrzymy się standardom, które w tej materii obowiązują.
Kolejnym istotnym tematem w Krakowie jest Strefa Płatnego Parkowania. W 2025 r. podniesiono stawki za parkowanie, w 2026 r. wydłużono godziny obowiązywania SPP i wprowadzono płatne niedziele (po korekcie – dla przyjezdnych). Ponadto mieszkańcy nieustannie narzekają na brak miejsc parkingowych. Jakie Pan rozwiązania proponuje w tych kwestiach?
To jest kolejny przykład beztroski i nieliczenia się z opinią mieszkańców. Nie ma takiej potrzeby, żeby weekendy były płatne. Soboty i niedziele powinny być darmowe, żeby rodziny miały możliwość spędzania spokojnie wolnego czasu czy wspólnych świąt. Wydłużanie godzin strefy to utrudnianie i przerzucanie kosztów i niegospodarności władzy na mieszkańców. To wydłużenie godzin parkowania z 20 na 22 godzinę jest absolutnie nie do przyjęcia. Podobnie wygląda sprawa z miejscami parkingowymi – to jest kolejne zaniedbanie ze strony prezydenta i władz miasta. Na Zachodzie funkcjonują parkingi piętrowe, mogą być na obrzeżach lub bliżej, to rozwiązałoby problem i byłoby tańsze. Wszystko jest do zrobienia, tylko trzeba zupełnie inaczej rozmawiać z deweloperami, bo mieszkania są jak najbardziej potrzebne, ale te reguły muszą być transparentne. Według mnie one teraz takie nie są i to jest kolejna rzecz, która – jeżeli zostanie wprowadzona w życie – wpłynie na polepszenie całej infrastruktury parkowania.
Mieszkańcy Krakowa, którzy poszli do urn odwołać Aleksandra Miszalskiego, mieli zastrzeżenia do sposobu obsadzania stanowisk w urzędzie i spółkach miejskich i zarzucali byłemu już prezydentowi nepotyzm. Czy może Pan zagwarantować, iż za Pana władzy tzw. kolesiostwo odeszłoby w zapomnienie?
Ja dałem dowód na to, iż potrafię się sprzeciwić pewnym decyzjom nierozsądnym, niedoskonałym, nieprzejrzystym i również w tym przypadku będę słuchał mieszkańców, będę patrzył okiem gospodarza na to, co się dzieje, żeby tego typu sytuacje nie miały miejsca.
Od jakiegoś czasu Kraków boryka się z masowymi zwolnieniami pracowników. Mieliśmy być drugą Doliną Krzemową, a tymczasem korporacje przenoszą się do tańszych krajów. Jaki jest Pana pomysł na rozwiązanie tego problemu?
Po pierwsze: kompletnie zostały zaniedbane sprawy dotyczące wykorzystania talentów, młodych ludzi, studentów, którzy po skończeniu edukacji niestety wyjeżdżają za granicę, bo nie są u nas zagospodarowani. Brakuje w Krakowie odpowiednio tanich mieszkań, ale też współpracy z przedsiębiorcami. Projekty młodych są rewelacyjne, oni później realizują je w innych państwach i to one z tego korzystają. My ten cały potencjał marnujemy. Moim marzeniem i decyzją będzie, abyśmy stworzyli taką drugą Dolinę Krzemową, ale z wykorzystaniem najlepszych talentów studentów i młodzieży. Wtedy ten problem braku pracy zostanie rozwiązany, jeżeli to zostanie połączone właśnie ze współpracą z przedsiębiorstwami.
Jakie są trzy podstawowe, priorytetowe tematy, którymi chciałby Pan zająć się podczas prezydentury?
Trzeba zacząć od odpolitycznienia władzy samorządowej. Nie może być tak, iż budżet samorządu jest łupem politycznym takiej czy innej partii. Należy skończyć z kolesiostwem, marnowaniem publicznych pieniędzy, niegospodarnością; wprowadzić totalną transparentność, przejrzystość przy podejmowaniu decyzji i jak najgłębsze konsultacje z mieszkańcami. jeżeli chodzi o rozwój miasta, konieczne jest doprowadzenie do sytuacji, aby młode talenty były zagospodarowane, wprowadzenie planu tanich mieszkań dla tych młodych ludzi. Po 15 latach powinni spokojnie nabywać te mieszkania na własność. Po prostu musimy stawiać na ludzi naprawdę kompetentnych, uczciwych i prawych. Jako prezydent wprowadzę też darmową komunikację dla seniorów oraz bony do korzystania z dóbr kultury Krakowa.

1 godzina temu










