- Mamy do czynienia z objawami niebywałego braku kultury, czyli mówiąc wprost, chamstwa - powiedział podczas obchodów miesięcznicy katastrofy smoleńskiej Jarosław Kaczyński. - Z drugiej strony także mamy do czynienia z Putinadą - dodał, zaznaczając, iż ma nadzieję na "pozytywne zmiany w naszym kraju". Przemówienie prezesa PiS było zakłócane okrzykami protestujących.
"Mamy do czynienia z Putinadą". Kaczyński grzmi na miesięcznicy smoleńskiej

- Szanowni państwo, z jednej strony mamy pewną poprawę, bo ci, którzy urządzają tutaj co miesiąc awantury, mogą już tylko nosić transparent, nie mogą znieważać pomnika prezydenta, przynajmniej w tej chwili tak jest - rozpoczął swoje przemówienie Jarosław Kaczyński.
Mimo to - jak podkreślił prezes PiS - dochodzi do przypadków zakłócenia obchodów miesięcznicy smoleńskiej. - Mamy do czynienia ze stałym zakłócaniem naszej uroczystości. Mamy do czynienia z różnego rodzaju objawami. z jednej strony niebywałego po prostu braku kultury, czyli mówiąc prostym i może nieładnym językiem, chamstwa - podkreślił.
ZOBACZ: Kaczyński ostrzega przed utratą niepodległości Polski. "Są gotowe dokumenty"
- Z drugiej strony także mamy do czynienia z Putinadą, mamy do czynienia z akcją, która jeżeli w końcu kiedyś polskie państwo zdecyduje się na to, żeby walczyć z rosyjską agenturą, to nie mam wątpliwości, iż dotrze i do tej grupy. I szczególnie do jej przywódcy. I mam nadzieję, iż wtedy będą wyciągnięte odpowiednie wnioski, te już, które podejmuje sąd, te, które wyrażają się w latach, mam nadzieję, iż bardzo licznych latach więzienia - kontynuował.
Podczas przemówienia prezesa PiS w tle słychać było okrzyki protestujących. Niektórzy przybyli na miejsce z transparentami. Na zdjęciach opublikowanych przez agencje prasowe możemy zobaczyć plakaty z hasłami takimi jak m.in.: "Jarek, zabieraj te schody niezgody". Hasło to odnosiło się do Pomnika Ofiar Katastrofy Smoleńskiej - tzw. schodów smoleńskich na placu Piłsudskiego.
"Echo rozpaczliwej obrony Donalda Tuska". Kaczyński na miesięcznicy smoleńskiej
Kaczyński powiedział też, że ma nadzieję "na pozytywne zmiany w naszym kraju". - Liczymy na to, iż to straszliwe zło, które nas dopadło w roku 2023 się skończy. Liczymy na to, iż to totalne kłamstwo, które trwa przez cały czas, trwa i dzisiaj zostanie w końcu przez społeczeństwo odrzucone, bo ich władza, ich dojście do władzy wynikało z kłamstwa, z niebywałego kłamstwa - powiedział Kaczyński.
- I to kłamstwo przez cały czas trwa. Trwa też tutaj dzisiaj na tym placu (Placu Piłsudskiego - red.). Te wszystkie wrzaski, te wszystkie opowieści, to nic innego jak tylko echo obrony, rozpaczliwej obrony Donalda Tuska i jego ludzi przed całkowicie uzasadnionym oskarżeniem o nową wielką aferę, taką jak Ambergold, a być może choćby większą - stwierdził dodatkowo.
ZOBACZ: "Szkodzą Polsce". Jarosław Kaczyński grzmiał o "zdradzie"
Jak kontynuował prezes PiS, jest "po prostu nic innego jak to, co jest stałym instrumentem tej władzy". - To znaczy kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo. Przykrywanie, jak to mówił kiedyś, były premier Belka, jednym kłamstwem następnego kłamstwa - przekonywał.
"Choroby, które niszczą społeczeństwo". Kaczyński: Musimy się przed nimi obronić
- Proszę państwa, tak nie może wyglądać Polska - powiedział w pewnym momencie prezes PiS. - Musimy to odwrócić i to jest nasz cel. To jest nasz cel, a takim małym wycinkiem tego celu jest to, żeby tutaj na tym placu te comiesięczne uroczystości mogły odbywać się w spokoju, a ci, którzy chcą je zakłócać, znajdowali się w rękach władz porządkowych i po prostu fizycznie nie mogli tych swoich akcji przeprowadzać - wyjaśnił.
Kaczyński powiedział też, iż trzeba doprowadzić do tego, aby tożsamość osób zakłócających obchody miesięcznicy katastrofy smoleńskiej była ustalana. Dodał, iż służby powinny zająć się ustalaniem, kim ci ludzie są, a także "z kim są powiązani, kto ich finansuje, kto doprowadza do tego, co tutaj się dzieje".
- Wierzmy w nasze zwycięstwo, wierzmy w to, iż do Polski wróci sprawiedliwość. Wierzmy w to, iż Polska będzie naprawiona, iż te lata rujnowania kraju się skończą, a rozpocznie się znowu to, co trwało w latach 2015 -2023, mimo bardzo trudnej sytuacji, mimo licznych kryzysów - zaapelował.
ZOBACZ: "Zbigniew Ziobro popełnił błąd". Kaczyński o sprawie Zondacrypto
W kolejnych słowach Kaczyński zasugerował, iż powrót PiS do władzy oznaczałby "rozwój nie tylko rozwój gospodarczy, ale także rozwój społeczny". - Wiele chorób, które tam już niszczą społeczeństwo, tu jeszcze nie przybyły. Musimy się przed nimi obronić i musimy zwalczyć to zło - powiedział.


1 godzina temu









