Mamy 2 tygodnie, aby zablokować demoralizację dzieci w szkołach! Podpisz petycję!
Mamy 2 tygodnie, aby zablokować demoralizację dzieci w szkołach! Podpisz petycję!
data:28 maja 2026 Redaktor: Anna
21 maja Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało projekt rozporządzenia wprowadzającego zmodyfikowaną podstawę programową przedmiotu „edukacja zdrowotna”. Od nowego roku szkolnego przedmiot ten ma być obowiązkowy. Wyodrębniono z niego jedynie dział „zdrowie seksualne”, który ma być realizowany w ramach nowego, odrębnego i nieobowiązkowego przedmiotu „edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne”.
Dokładnie przeanalizowałem podstawy programowe obu przedmiotów. Nie mam wątpliwości, iż proponowane rozwiązania stanowią poważne zagrożenie dla dzieci i młodzieży. Zmodyfikowany projekt podstawy programowej „edukacji zdrowotnej”, choćby po wyodrębnieniu komponentu dotyczącego seksualności, przez cały czas zawiera potencjalnie szkodliwe treści.
Szczególne obawy budzi dział „zdrowie społeczne”, który porusza wiele zagadnień związanych z rodziną i budowaniem relacji w duchu nieakceptowalnym dla wielu rodziców. Zdecydowany sprzeciw wywołuje również podstawa programowa przedmiotu „edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne”. Nawet, jeżeli sam nie będę musiał posyłać swoich dzieci na te zajęcia, nie chciałbym, aby inne dzieci były uczone takiego podejścia do seksualności i budowania relacji.
Przypominam, iż przygotowaliśmy apel do Minister Edukacji "Nie chcemy „edukacji zdrowotnej” ingerującej w sferę wartości!", w którym domagamy się, aby tematyka dotycząca wartości była nieobowiązkowa w całości, a nie tylko częściowo. Wszystkim, którzy już podpisali apel, serdecznie dziękuję. Pozostałych zachęcam do dołączenia!
Jakie konkretnie zastrzeżenia mam wobec podstaw programowych obu przedmiotów?
Przede wszystkim zapisy podstawy programowej „edukacji zdrowotnej” zawarte w dziale „zdrowie społeczne” rodzą obawy, iż zamiast rozwijać w uczniach pragnienie budowania trwałych więzi małżeńskich i rodzinnych, będą oni uczeni akceptacji dla konkubinatów i innych nietrwałych modeli relacji. W podstawie programowej dla szkół podstawowych ani razu nie pojawia się słowo „małżeństwo” — mowa jest jedynie o „miłości dojrzałej”. Z kolei w szkołach ponadpodstawowych relacja małżeńska ma być omawiana jedynie jako jedna z kilku równorzędnych form relacji — obok relacji romantycznej i partnerskiej. Podstawa programowa całkowicie pomija temat wierności małżeńskiej oraz budowania trwałej rodziny, nie wskazując pożądanego wzorca w tym zakresie. Zamiast tego dzieci i młodzież są oswajane z różnymi formami związków pozamałżeńskich.
Uczeń szkoły podstawowej ma „opisywać zmiany mogące występować w rodzinach, w tym separację, rozwód oraz wejście rodziców w nowe związki”, natomiast uczeń szkoły ponadpodstawowej ma „z szacunkiem formułować komunikaty dotyczące decyzji innych osób związanych z życiem rodzinnym, partnerskim i rodzicielskim, w tym decyzji o związku formalnym, nieformalnym, niepozostawaniu w związku, separacji czy rozwodzie”. Zapisy te nie budziłyby kontrowersji, gdyby program jednocześnie kładł wyraźny nacisk na przygotowanie młodych ludzi do życia w małżeństwie i ukazywał jego wartość. Tak się jednak nie dzieje.
Nie podobają mi się punkty wymierzone w środowiska promujące dobrowolność szczepień oraz krytyków polityki klimatycznej - te tematy podchodzą pod politykę i szkoła moim zdaniem nie jest adekwatnym miejscem do ich poruszania.
Moje obawy budzi także kilka niejednoznacznych zapisów, które mogą zostać wykorzystane w bardzo szkodliwy sposób. Podam dwa przykłady.
„Uczeń identyfikuje zmiany dotyczące dojrzewania należące do normy medycznej.” To zapis z pozoru całkowicie niegroźny, jednak w pierwszej wersji podstawy programowej jako przykład zachowania należącego do normy medycznej wskazywano masturbację. Nie mam gwarancji, iż podobna interpretacja nie zostanie utrzymana, dlatego pojęcie „normy medycznej” powinno zostać doprecyzowane.
Kolejny zapis brzmi: „Uczeń omawia zagrożenia wynikające z niewłaściwego używania technologii informacyjno-komunikacyjnych, w tym cyberprzemoc, hejt i mowę nienawiści”. Pojęcie „mowy nienawiści” bywa w debacie publicznej interpretowane bardzo szeroko. Lewicowe środowiska za „mowę nienawiści” uznają choćby sprzeciw wobec pseudo "małżeństw" jednopłciowych czy udziału mężczyzn w kobiecych zawodach sportowych. Czy również tutaj pojęcie to będzie interpretowane w taki sposób? Ten zapis także wymaga doprecyzowania.
Jeśli chodzi o przedmiot „edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne”, szczególny sprzeciw budzi fakt, iż program nie przewiduje uczenia młodzieży wiązania seksualności z małżeństwem i miłością, małżeństwo traktowane jest na równi z konkubinatem, a kwestii odpowiedzialności i szkodliwości przedwczesnej inicjacji seksualnej poświęcono jedynie marginalną uwagę. W szkołach ponadpodstawowych całkowicie zrezygnowano z tego tematu, natomiast w szkołach podstawowych jest on niemal nieobecny.
Ponadto uczniowie mają omawiać pojęcia takie jak aborcja, tożsamość płciowa czy orientacja psychoseksualna. Nie określono jednak, w jaki sposób ani w jakim kontekście mają być one przedstawiane. Biorąc pod uwagę, kto jest Ministrem Edukacji, budzi to uzasadnione obawy.
Wkrótce postaram się przedstawić Państwu szczegółową analizę obu podstaw programowych. Tymczasem raz jeszcze proszę o podpisanie naszego apelu.
Konsultacje publiczne potrwają jedynie 21 dni, dlatego zostały już tylko dwa tygodnie na wyrażenie sprzeciwu wobec planów Ministerstwa.
Pozdrawiam serdecznie
Zbigniew Kaliszuk/ Fundacja Grupa Proelio
Przypominam, iż przygotowaliśmy apel do Minister Edukacji "Nie chcemy „edukacji zdrowotnej” ingerującej w sferę wartości!", w którym domagamy się, aby tematyka dotycząca wartości była nieobowiązkowa w całości, a nie tylko częściowo. Wszystkim, którzy już podpisali apel, serdecznie dziękuję. Pozostałych zachęcam do dołączenia!
Jakie konkretnie zastrzeżenia mam wobec podstaw programowych obu przedmiotów?
Przede wszystkim zapisy podstawy programowej „edukacji zdrowotnej” zawarte w dziale „zdrowie społeczne” rodzą obawy, iż zamiast rozwijać w uczniach pragnienie budowania trwałych więzi małżeńskich i rodzinnych, będą oni uczeni akceptacji dla konkubinatów i innych nietrwałych modeli relacji. W podstawie programowej dla szkół podstawowych ani razu nie pojawia się słowo „małżeństwo” — mowa jest jedynie o „miłości dojrzałej”. Z kolei w szkołach ponadpodstawowych relacja małżeńska ma być omawiana jedynie jako jedna z kilku równorzędnych form relacji — obok relacji romantycznej i partnerskiej. Podstawa programowa całkowicie pomija temat wierności małżeńskiej oraz budowania trwałej rodziny, nie wskazując pożądanego wzorca w tym zakresie. Zamiast tego dzieci i młodzież są oswajane z różnymi formami związków pozamałżeńskich.
Uczeń szkoły podstawowej ma „opisywać zmiany mogące występować w rodzinach, w tym separację, rozwód oraz wejście rodziców w nowe związki”, natomiast uczeń szkoły ponadpodstawowej ma „z szacunkiem formułować komunikaty dotyczące decyzji innych osób związanych z życiem rodzinnym, partnerskim i rodzicielskim, w tym decyzji o związku formalnym, nieformalnym, niepozostawaniu w związku, separacji czy rozwodzie”. Zapisy te nie budziłyby kontrowersji, gdyby program jednocześnie kładł wyraźny nacisk na przygotowanie młodych ludzi do życia w małżeństwie i ukazywał jego wartość. Tak się jednak nie dzieje.
Nie podobają mi się punkty wymierzone w środowiska promujące dobrowolność szczepień oraz krytyków polityki klimatycznej - te tematy podchodzą pod politykę i szkoła moim zdaniem nie jest adekwatnym miejscem do ich poruszania.
Moje obawy budzi także kilka niejednoznacznych zapisów, które mogą zostać wykorzystane w bardzo szkodliwy sposób. Podam dwa przykłady.
„Uczeń identyfikuje zmiany dotyczące dojrzewania należące do normy medycznej.” To zapis z pozoru całkowicie niegroźny, jednak w pierwszej wersji podstawy programowej jako przykład zachowania należącego do normy medycznej wskazywano masturbację. Nie mam gwarancji, iż podobna interpretacja nie zostanie utrzymana, dlatego pojęcie „normy medycznej” powinno zostać doprecyzowane.
Kolejny zapis brzmi: „Uczeń omawia zagrożenia wynikające z niewłaściwego używania technologii informacyjno-komunikacyjnych, w tym cyberprzemoc, hejt i mowę nienawiści”. Pojęcie „mowy nienawiści” bywa w debacie publicznej interpretowane bardzo szeroko. Lewicowe środowiska za „mowę nienawiści” uznają choćby sprzeciw wobec pseudo "małżeństw" jednopłciowych czy udziału mężczyzn w kobiecych zawodach sportowych. Czy również tutaj pojęcie to będzie interpretowane w taki sposób? Ten zapis także wymaga doprecyzowania.
Jeśli chodzi o przedmiot „edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne”, szczególny sprzeciw budzi fakt, iż program nie przewiduje uczenia młodzieży wiązania seksualności z małżeństwem i miłością, małżeństwo traktowane jest na równi z konkubinatem, a kwestii odpowiedzialności i szkodliwości przedwczesnej inicjacji seksualnej poświęcono jedynie marginalną uwagę. W szkołach ponadpodstawowych całkowicie zrezygnowano z tego tematu, natomiast w szkołach podstawowych jest on niemal nieobecny.
Ponadto uczniowie mają omawiać pojęcia takie jak aborcja, tożsamość płciowa czy orientacja psychoseksualna. Nie określono jednak, w jaki sposób ani w jakim kontekście mają być one przedstawiane. Biorąc pod uwagę, kto jest Ministrem Edukacji, budzi to uzasadnione obawy.
Wkrótce postaram się przedstawić Państwu szczegółową analizę obu podstaw programowych. Tymczasem raz jeszcze proszę o podpisanie naszego apelu.
Konsultacje publiczne potrwają jedynie 21 dni, dlatego zostały już tylko dwa tygodnie na wyrażenie sprzeciwu wobec planów Ministerstwa.
Pozdrawiam serdecznie
Zbigniew Kaliszuk/ Fundacja Grupa Proelio















