Zdecydowali się na fotowoltaikę, pompy ciepła czy magazyny energii i dziś toną w długach. Spłacają kredyty, a ich rachunki tylko wzrosły! Taki los spotkał rodziny, które zdecydowały się na ofertę jednej z firm. Materiał "Interwencji".
Mają panele, pompę ciepła i magazyn energii. Grzeją się przy kominku

Pięć lat temu prawie 80-letnia pani Maria z Mikołajek Pomorskich dała się namówić "specjaliście" na unowocześnienie jej domu. Chodziło o panele fotowoltaiczne oraz pompę ciepła.
- Chodzili panowie od domu do domu i przekonywali, iż będziemy mało płacić, iż możemy sobie ogrzać z tego dom, wszystkie inne urządzenia włączyć. Wyraziliśmy na to zgodę. Jesteśmy z mężem chorzy, po zawałach, udarach - mówi Maria Kołodziejewska.
- Pierwsze rachunki za prąd rzeczywiście był mniejsze. Później, jak dołożyli pompę ciepła, to poszły w górę. Nie możemy sobie z nimi poradzić - dodaje Andrzej Kołodziejewski, mąż pani Marii.
Kwoty rzeczywiście robią wrażenie. - choćby 7,5 tys. zł było za dwa miesiące. Człowiek z fotowoltaiki doradził, by dołożyć paneli fotowoltaicznych i zainstalować magazyn energii za 86 tys. zł. Dzisiaj przyszedł rachunek za dwa miesiące za energię, gdzie miał być dużo, dużo niższy, a suma jest kolosalna, 2669,99 zł - opowiada pani Maria.
- Wiele zapewnień, argumentów było. Chociażby, iż od teraz, kiedy rodzice dokupią tej fotowoltaiki, to już nigdy nie zapłacą za prąd. A jak zapłacą, to firma to pokrywa. Opowiedziano rodzicom, iż po instalacji magazynu energii, fotowoltaika będzie latem produkować prąd i go magazynować, a zimą pompa sobie po prostu odbierze z tego magazynu energię. A jak się okazało, jak zacząłem tam się zagłębiać, to jest magazyn 5KW, a sama pompa jest 9KW, czyli tak naprawdę choćby magazyn nie wystarczy na godzinę pracy pompy - wskazuje Adam Kołodziejewski, syn pani Marii.
ZOBACZ: Wyszła po bułki i zaginęła. Podczas poszukiwań wypompowali wodę ze stawu
Zielona energia kosztowała ich krocie. Winią firmę
Seniorzy są w dramatycznej sytuacji, nie mają innego źródła ciepła. - Warunek był taki, iż musimy dawne źródło ciepła, czyli piec, zdemontować. Teraz nie mamy w czym palić - podkreśla pani Maria.
Firma, która instalowała fotowoltaikę, tłumaczy: "Z posiadanych przez nas informacji wynika, iż przyczyną tak wysokiego zużycia energii jest wadliwie działająca / błędnie dobrana pompa ciepła".
Pani Maria straciła więc około 150 tys. zł, w jej domu jest zimno, a rachunki za prąd są znacznie wyższe niż wcześniej.
Kolejną niezadowoloną z usług tej samej firmy z Krakowa jest Czesława Tobolewska z okolic Torunia.
- Też chciałam zmian, bo mam stary dom - ponad stuletni. Wzięłam 32 tys. zł kredytu - opowiada. Firma nie przyjechała jednak, by wykonać instalację, więc kobieta odstąpiła od umowy. Wpłaconych pieniędzy jej jednak nie zwrócono.
- Zanim podpisała umowę, oni przyjeżdżali praktycznie codziennie, tych dwóch panów wraz z kierowcą. No i wszystko było ładnie, pięknie. A później nagle zniknęli - tłumaczy Michalina Lange, córka pani Czesławy.
ZOBACZ: Polacy emigrują coraz częściej. GUS sprawdził, jakie kierunki wybierają
W tym przypadku firma odpowiedziała tak: "W tym przypadku doszło do technicznego błędu w naszym systemie, za który serdecznie przeprosiliśmy klientkę. Niezwłocznie po jego zidentyfikowaniu dokonaliśmy przelewu zwrotnego na konto wskazane w umowie".
Po roku czekania i kilka godzin po naszym pytaniu o sprawę pani Czesławy, firma nagle oddała jej wszystkie pieniądze.
Kolejną niezadowoloną klientką jest pani Mariola z miejscowości Garwół na Dolnym Śląsku.
- Przyjeżdżali tu kilka razy, namawiali, żeby założyć, iż będziemy płacić mniej za światło. No i tak raz, drugi, trzeci, tak się to zaczęło. Finalnie rachunki zaczęły przychodzić coraz większe. Po 400, po 600 zł co dwa miesiące. No i przyjechał tu z oddziału we Wrocławiu - ten cały szef z drugim pracownikiem i powiedzieli, żeby zamontować magazyn energii, to będziemy płacić 25 złotych miesięcznie za światło. Teraz po 560 zł co miesiąc spłacam kredytu, bo magazyn kosztował 40 tys. zł - opowiada Mariola Majer.
- Okazuje się, iż pobieramy za dużo prądu, a mało produkujemy. Rachunki są większe, prognozy przychodzą po 400-500 złotych za dwa miesiące - dodaje Artur Majer, syn pani Marioli.
"W silne mrozy siedzą przy kominku"
Pani Mariola spłaca dwa kredyty, jej instalacja fotowoltaiczna nie działa, a rachunki za prąd wzrosły. Firma w takich sytuacjach odpowiada, iż instalacje wykonano zgodnie z umową i w związku z tym nie ma sobie nic do zarzucenia. A to, iż zapewnienia handlowców przed jej zawarciem były zupełnie inne, w zasadzie nie ma znaczenia.
ZOBACZ: Twierdzi, iż partnerka go truła. "W każdej kapsułce była połówka jakiejś tabletki"
- Czyli tutaj należałoby, chcąc wycofać się z tego rodzaju zobowiązania, wykazać, iż miał miejsce jakiś błąd przy zawarciu umowy, jakaś była wada, czyli wprowadzenie w błąd, ale trzeba to po prostu udowodnić. Ewentualnie wykazać działanie w warunkach braku pewnej świadomości bądź przymusu. To są wszystko wady oświadczenia woli, na które można się powoływać, ale które bardzo ciężko jest udowodnić w momencie, kiedy mamy taką sytuację, iż jest słowo przeciwko słowu - komentuje Janusz Krakowiak, radca prawny.
- Rodzice decydując się na tę ostatnią inwestycję za ponad 86 tys. zł, tak naprawdę wydali resztę oszczędności życia i choćby częściowo na instalację musieli zaciągnąć kredyt. Czyli oprócz rachunków za prąd dochodzą jeszcze raty za fotowoltaikę, która w sumie nie działa. A dogrzewają się w silne mrozy paląc w kominku i adekwatnie siedzą przy nim - podsumowuje Adam Kołodziejewski, syn pani Marii.
Materiał wideo dostępny na stronie programu "Interwencja".
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


2 godzin temu














