Macierewicz: „Nie chodzę z żadnymi pistoletami”. Policja bada incydent

dzienniknarodowy.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: Macierewicz: „Nie chodzę z żadnymi pistoletami”. Policja bada incydent


Antoni Macierewicz powiedział 16 września w Sejmie, iż „nie chodzi z żadnymi pistoletami”, gdy reporter Radomir Witt zapytał go o incydent z miesięcznicy smoleńskiej 10 września. Nagrania pokazują jednak, iż poseł PiS używał urządzenia rozpylającego farbę wobec banera kontrmanifestantów. Policja zabezpieczyła materiały, a część ma trafić do prokuratury.

Odpowiedź Antoniego Macierewicza w Sejmie

Reporter Radomir Witt zapytał byłego ministra obrony o wydarzenia z 10 września na placu Piłsudskiego w Warszawie. Antoni Macierewicz odpowiedział, iż nie chodzi z żadnymi pistoletami. W materiale Wirtualnej Polski pokazano tę wypowiedź w zestawieniu z nagraniami z miesięcznicy smoleńskiej.

Na filmach widać posła PiS z przedmiotem służącym do rozpylania farby. Macierewicz skierował farbę na baner kontrmanifestantów, którego treść obarczała Lecha Kaczyńskiego odpowiedzialnością za śmierć pozostałych ofiar katastrofy smoleńskiej. Spór gwałtownie przerodził się w szarpaninę. Samo określenie przedmiotu ma tu znaczenie: z dostępnych materiałów wynika, iż chodziło o urządzenie malarskie lub zabawkę wypełnioną farbą, a nie broń palną.

Prowokacja nie usprawiedliwia ulicznego chaosu

Baner wymierzony w pamięć prezydenta Lecha Kaczyńskiego był brutalną prowokacją wobec rodzin i ludzi przychodzących na miesięcznicę. Sierpniowe obchody także przyniosły spór o ochronę pamięci i granice prawa. Wolność zgromadzeń nie daje prawa do dowolnego poniżania zmarłych, podobnie jak oburzenie nie zwalnia polityka z obowiązku opanowania.

Podczas wrześniowych wydarzeń doszło do przepychanek między uczestnikami zgromadzeń. Policja informowała, iż jedna z kobiet upadła i została przewieziona do szpitala. Nie wolno na podstawie samych urywków nagrań przypisywać konkretnej osobie odpowiedzialności za obrażenia. Pełny przebieg mają ustalić funkcjonariusze i prokuratura.

Policja zabezpieczyła nagrania

Według informacji przekazanych przez policję i przytoczonych przez „Fakt” do śródmiejskiej komendy zgłosiło się sześć osób. Funkcjonariusze przyjęli trzy ustne zawiadomienia oraz cztery skargi dotyczące czynów ściganych z oskarżenia prywatnego. Zabezpieczono też nagrania z mediów społecznościowych. Część materiałów ma zostać przekazana prokuraturze.

Osobnym wątkiem jest zawiadomienie zapowiedziane przez ministra Marcina Kierwińskiego. Samo zawiadomienie nie jest dowodem winy. Oznacza obowiązek sprawdzenia, czy zachowanie którejkolwiek osoby uczestniczącej w zajściu wyczerpało znamiona przestępstwa lub wykroczenia. Ta zasada musi obowiązywać wszystkich, także posłów i ich politycznych przeciwników.

Pamięć smoleńska wymaga godności

Miesięcznica powinna być czasem modlitwy i pamięci o 96 obywatelach Rzeczypospolitej, którzy zginęli 10 kwietnia 2010 roku. Zamienianie jej w uliczne widowisko krzywdzi rodziny ofiar i obniża powagę państwa. Odpowiedzialność ponoszą ci, którzy świadomie prowokują, oraz ci, którzy odpowiadają na prowokację działaniem prowadzącym do fizycznego starcia.

Stawka dla Polaków jest większa niż kolejna medialna awantura. Państwo ma chronić prawo do pamięci, wolność zgromadzeń i bezpieczeństwo uczestników bez względu na partyjne barwy. Policja powinna przedstawić pełny materiał, a politycy powinni odpowiadać precyzyjnie. W tej sprawie potrzebne są fakty, nie wygodne półsłówka.

Źródło: Wirtualna Polska, Fakt

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału