Luter się sypie

1 godzina temu

Konserwatorzy, którzy ratowali bezcenne sarkofagi królów polskich w kryptach na Wawelu, chcą teraz zająć się bielskim pomnikiem Marcina Lutra. Problem w tym, iż choć cokół obiektu sypie się w oczach, resort kultury nie przyznał na jego remont ani złotówki.

Symbol tożsamości wielu Bielszczan wymaga pilnych prac konserwatorskich. Z tego względu parafia ewangelicko-augsburska w Bielsku wystąpiła z wnioskiem o środki na „ratunkowy remont” do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jednak na renowację obiektu, który jest unikatem w skali kraju, nie przyznano ani złotówki. Ksiądz proboszcz Krzysztof Cienciała, gospodarz bielskiej parafii Zbawiciela, stara się zachować spokój, ale przyznaje, iż stan techniczny Lutra pogarsza się z każdym rokiem. Największym problemem nie jest sama postać reformatora, ale to, na czym stoi.

Degradacja postępuje

– Cokół jest uszkodzony, podobnie jak bezpośrednie otoczenie pomnika. Chcieliśmy zdążyć z remontem na 125-lecie jego odsłonięcia, które wypadało rok temu, ale się nie udało. Nie jest tak strasznie tragicznie. Boimy się jednak, iż jak nic z tym nie zrobimy, to procesy pójdą dalej – wyjaśnia proboszcz. Parafia wnioskowała o dotację nie tylko do ministerstwa, ale też do Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach i Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Tu rozstrzygnięcia dopiero nadejdą.

Ocenę proboszcza potwierdza Tomasz Trzos, ekspert z Tychów, który od lat zajmuje się renowacją najcenniejszych polskich zabytków. To właśnie jego pracownia przygotowała program prac konserwatorskich dla bielskiego Lutra. – Z roku na rok ta degradacja postępuje i zmiany są widoczne gołym okiem. To jest piękny obiekt i choć technologicznie nie ma w nim nic niezwykłego, to jako jedyny taki pomnik w kraju zasługuje na szczególną troskę. Widać, iż jest bardzo zaniedbany – mówi.

Konserwator uspokaja jednak, iż rzeźba nie wymaga jeszcze drastycznych kroków, takich jak całkowity demontaż. Kluczem jest zabezpieczenie podstawy. – Postument stoi na murowanym cokole, który jest w coraz gorszej kondycji. Ostatecznie jest to coraz mniej estetyczne. Mechanicznie trzeba go wyczyścić z brudu i przywrócić mu adekwatny stan, ale broń Boże nie wolno pozbawiać figury naturalnej patyny.

Konserwatorzy jak detektywi

Bielska parafia współpracuje z pracownią Agnieszki i Tomasza Trzosów od lat. To właśnie w ich zakładzie w ostatnich latach blask odzyskiwały bezcenne sarkofagi królów polskich z katedry na Wawelu. Konserwowali m.in. miedziane trumny Władysława IV Wazy i Cecylii Renaty Habsburżanki, a także cynowe sarkofagi Stefana Batorego, Zygmunta Augusta czy Anny Jagiellonki. Pracowali choćby przy renowacji sarkofagu marszałka Józefa Piłsudskiego. W Polsce nie ma zbyt wielu specjalistów w tej żmudnej i niezwykle wymagającej dziedzinie.

Praca ta często przypomina… zajęcie detektywistyczne. Konserwatorzy muszą dokładnie zapoznać się z techniką dawnych mistrzów, usunąć wiekowe tlenki, pod którymi ukryte są oryginalne kolory i złocenia, a często projektować nowoczesne konstrukcje wewnętrzne ze stali nierdzewnej, które zastępują niszczące metal drewniane ramy. To właśnie dzięki ich żmudnej pracy, trwającej zwykle wiele miesięcy, obiekty wracają do pierwotnej świetności, zaskakując precyzją wykonania.

Dla wiernych z bielskiego Syjonu fachowość państwa Trzosów nie jest nowością. To właśnie oni kilka lat temu dokonali spektakularnej renowacji sarkofagu z grobowca rodziny Sennewaldt, w którym pochowano łącznie piętnaście osób, w tym m.in. burmistrza miasta Karola Ferdynanda oraz dwóch jego synów – Ericha i Alberta, którzy w 1876 roku założyli działającą do dziś fabrykę pędzli Befaszczot.

Odrestaurowany sarkofag – czarny, zdobiony misternymi, złoconymi aplikacjami i wsparty na rzeźbionych nogach – znajduje się w kaplicy cmentarnej. Widoczne na nim detale, od herbowych kartuszy po festony, odzyskały blask. Sarkofag z grobowca rodziny Sennewaldtów pokazuje, jak wielki potencjał drzemie w zabytkach bielskiego Syjonu.

Jedyny w Polsce

Niestety, pomnik Lutra, mimo swojej rangi, wciąż nie może doczekać się podobnego traktowania, mimo iż ministerstwo chętnie chwali się wspieraniem ochrony zabytków. Parafia na razie została z problemem sama, ale pozostaje mieć nadzieję, iż znajdą się środki, by uratować dziedzictwo wielokulturowego Bielska. Chodzi przecież o obiekt wyjątkowy nie tylko ze względów religijnych – odsłonięty we wrześniu 1900 roku stanowi jedyny pomnik reformatora w Polsce.

O historii pomnika pisaliśmy niedawno – przy okazji 125. rocznicy jego odsłonięcia, więc przypomnijmy krótko: jego powstanie było manifestacją obecności ewangelików na Śląsku Cieszyńskim i w ówczesnej Austrii. Inicjatywa wyszła od Heirlicha Wilhelma Forstera, właściciela lokalnej fabryki włókienniczej, a fundusze na ten cel zbierali sami parafianie. Projekt przygotował wiedeński rzeźbiarz Franz Vogel, a odlew wykonała filia niemieckiego zakładu metalurgicznego Kruppa w Wiedniu. Vogel wybrał również miejsce na postawienie liczącego 2,5 m i ważącego blisko 700 kg pomnika na ówczesnym placu Kościelnym i zaprojektował otaczającą go zieleń. Granitowy cokół pod pomnik wykonał bielski kamieniarz Theodor Groger.

BARTŁOMIEJ KAWALEC

Idź do oryginalnego materiału