Łukaszenko życzy Ukrainie pokoju. Mińsk przemilcza własną rolę

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Łukaszenko życzy Ukrainie pokoju. Mińsk przemilcza własną rolę


Aleksandr Łukaszenko 24 sierpnia 2026 r. złożył Ukraińcom życzenia na 35. rocznicę Dnia Niepodległości Ukrainy. Mówił o więziach i przyszłej współpracy Mińska z Kijowem. Nie wspomniał o roli Białorusi w rosyjskiej agresji, co czyni ten gest chłodnym sygnałem politycznym, nie zwykłą uprzejmością.

Życzenia z Mińska

Na oficjalnym portalu prezydenta Republiki Białorusi opublikowano 24 sierpnia życzenia Aleksandra Łukaszenki skierowane do narodu ukraińskiego z okazji 35. rocznicy Dnia Niepodległości Ukrainy. W komunikacie mowa jest o splecionych losach Białorusinów i Ukraińców, wspólnych doświadczeniach oraz nadziei na przyszłą odbudowę współpracy.

Łukaszenko przekonywał, iż obecne napięcia geopolityczne nie powinny zerwać więzi między społeczeństwami. Według relacji Kresy.pl mówił także o „przyjaznych i rodzinnych więziach” oraz o tym, iż Mińsk i Kijów mogą w przyszłości wrócić do wzajemnie korzystnej współpracy opartej na zaufaniu, szacunku i równości.

W przesłaniu znalazło się również zapewnienie, iż Białoruś pozostaje otwarta dla Ukraińców przybywających z dobrymi intencjami. Brzmi łagodnie. W polityce wschodniej sama łagodność słów bywa jednak zasłoną, za którą stoi twarda kalkulacja.

Milczenie ważniejsze od formułek

Najbardziej znaczące jest to, czego w komunikacie nie ma. Łukaszenko nie rozlicza roli własnego państwa w wojnie rozpętanej przez Rosję przeciwko Ukrainie. Nie przypomina, iż od 2022 r. Mińsk stał się dla Moskwy zapleczem politycznym i wojskowym. Nie tłumaczy też, jak pogodzić słowa o pokoju z faktem, iż Zachód nakładał sankcje na Białoruś właśnie za jej udział w rosyjskiej agresji, co odnotowuje Komisja Europejska.

To nie jest drobiazg dyplomatyczny. To sedno sprawy. Polityk, który mówi o przyjaźni, ale pomija realne decyzje własnego reżimu, wysyła komunikat nie do rodzin ukraińskich, ale do kancelarii, służb i dyplomatów. Mińsk chce zostawić sobie furtkę na czas po wojnie, nie rezygnując z zależności od Moskwy.

Dlatego takie gesty trzeba czytać bez naiwności. Białorusini jako naród nie są winni polityki Łukaszenki, ale państwo rządzone przez jego aparat pozostaje częścią rosyjskiego systemu nacisku na region. Polska zna cenę tej gry także z własnej granicy i z działań wymierzonych w polską obecność kulturalną oraz religijną, o czym DN pisał przy sprawie, gdy „Gość Niedzielny” został zakazany na Białorusi.

Lekcja dla Polski

Dla Polski wniosek jest prosty. Trzeba rozmawiać z faktami, nie z ornamentami propagandy. Życzenia z Mińska można odnotować, ale nie wolno ich traktować jak przełomu. Realna polityka Białorusi mierzy się nie ciepłem rocznicowych formułek, ale miejscem, jakie reżim Łukaszenki zajmuje obok Kremla.

W ostatnich dniach DN opisywał, iż Mińsk otwiera Rosji kolejną furtkę do werbunku Białorusinów. Ten kontekst jest ważniejszy niż dyplomatyczna kartka z życzeniami. jeżeli aparat państwa pomaga rosyjskiej strategii, to słowa o współpracy z Kijowem są przede wszystkim próbą zostawienia sobie pola manewru.

Polska prawica powinna patrzeć na to z chłodnym realizmem. Nie z rusofilią, nie z romantycznym oczekiwaniem nagłego zwrotu Mińska, ale z oceną interesu narodowego. Nasze bezpieczeństwo zależy od tego, czy wschodnia flanka będzie czytana przez czyny, infrastrukturę wojskową, decyzje graniczne i zależności od Moskwy.

Gest bez rachunku sumienia

Dzień Niepodległości Ukrainy ma dziś znaczenie większe niż rocznicowy rytuał. Ukraina broni własnej państwowości przed rosyjskim imperializmem, a jej los wpływa bezpośrednio na bezpieczeństwo Polski. Tym bardziej życzenia płynące z Mińska brzmią jak polityczny test: kto zatrzyma się na słowach, a kto zapyta o czyny.

Łukaszenko może mówić o więziach, wspólnych doświadczeniach i przyszłej współpracy. Polska odpowiedź powinna być trzeźwa: najpierw fakty, potem gesty. Bez realnej zmiany kursu Białorusi takie przesłanie pozostaje dyplomatycznym rekwizytem w rękach reżimu, który próbuje wyglądać na pośrednika, choć od lat stoi przy rosyjskim stole.

Źródło: oficjalny portal prezydenta Republiki Białorusi, Kresy.pl, Komisja Europejska.

Źródło: Kresy.pl

Idź do oryginalnego materiału