Łukaszenka uderza w pamięć o Armii Krajowej. Propaganda Mińska zrównuje Polaków z nazistami

dzienniknarodowy.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Łukaszenka uderza w pamięć o Armii Krajowej. Propaganda Mińska zrównuje Polaków z nazistami


Białoruska propaganda przekonuje, iż Polacy mieli zabić więcej Białorusinów niż Niemcy, a Armię Krajową przedstawia jako formację bliską nazistom. Reżim Aleksandra Łukaszenki wykorzystuje historię do walki z Polską, własną opozycją i pamięcią polskiej mniejszości. Stawką jest prawda o okupacji oraz bezpieczeństwo Polaków na Białorusi.

Historia przerobiona na narzędzie reżimu

Oficjalny przekaz białoruskiego państwa coraz mocniej łączy trzy różne porządki: tragedie cywilów na polsko-białoruskim pograniczu, działalność Armii Krajowej podczas niemieckiej okupacji oraz protesty przeciw Aleksandrowi Łukaszence po wyborach w 2020 roku. Jak opisuje OKO.press, w tej narracji pojawia się teza, iż Polacy zabili więcej Białorusinów niż Niemcy. AK zostaje zaś ustawiona w jednym szeregu z nazistami.

To nie jest uczciwy spór historyczny. To polityczna operacja, której celem jest zbudowanie obrazu Polski jako odwiecznego agresora, a każdego niezależnego środowiska odwołującego się do polskiej pamięci jako zagrożenia dla białoruskiego państwa. Złożone dzieje pogranicza zostają spłaszczone do wygodnego oskarżenia. Niemiecka okupacja, polskie podziemie i współczesna opozycja mają zlać się w jeden rzekomy front przeciw Białorusi.

Odpowiedzialność jednostek nie obciąża całej AK

Historia polsko-białoruskiego pogranicza zawiera również bolesne karty. Ginęli cywile, dochodziło do odwetu, konfliktów narodowościowych i działań, które wymagają rzetelnego badania. Państwo polskie nie może od tych faktów uciekać. Prawda nie osłabia wspólnoty, ale chroni ją przed mitem i cudzą manipulacją.

Czym innym jest jednak badanie konkretnych zbrodni, wskazywanie sprawców i oddawanie godności ofiarom, a czym innym zbiorowe zrównanie Armii Krajowej z aparatem nazistowskiej okupacji. AK była siłą zbrojną Polskiego Państwa Podziemnego, walczącą o odzyskanie niepodległości po napaści Niemiec i Związku Sowieckiego na Polskę. Niemiecka III Rzesza prowadziła planową politykę terroru, eksterminacji i podboju. Zacieranie tej podstawowej różnicy nie służy historii. Służy władzy.

Propaganda działa właśnie przez takie skróty. Wybiera realną ranę, odrywa ją od kontekstu, rozciąga winę na całą formację i cały naród, a następnie wykorzystuje do bieżącej walki. Odbiorca ma nie pytać o dokumenty, skalę, dowództwo czy odpowiedzialność konkretnych osób. Ma zapamiętać prosty komunikat: Polska była wrogiem i pozostaje nim dzisiaj.

Andrzej Poczobut pod walcem polityki pamięci

Ofiarą tego mechanizmu stał się Andrzej Poczobut, polski dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi. Białoruskie władze zatrzymały go w marcu 2021 roku, a w 2023 roku skazały na osiem lat kolonii karnej. Zarzuty obejmowały między innymi rzekome wzniecanie nienawiści. W sprawie wykorzystywano jego teksty o sowieckiej agresji na Polskę, polskim podziemiu na Grodzieńszczyźnie oraz protestach z 2020 roku.

Poczobut został uwolniony 28 kwietnia 2026 roku w ramach wymiany więźniów i przekazany Polsce. Jego wieloletnie uwięzienie pokazało jednak, iż spór o historię na Białorusi nie jest akademicką dyskusją. Może stać się podstawą represji wobec człowieka, który broni polskiej pamięci i prawa do niezależnej oceny reżimu.

Władza w Mińsku uderza w to, czego nie potrafi w pełni kontrolować: w pamięć o II Rzeczypospolitej, Armii Krajowej, sowieckiej agresji z 17 września 1939 roku i w żywą polskość Grodzieńszczyzny. Dlatego historia zostaje podporządkowana bezpieczeństwu reżimu. Nie liczy się zgodność z dokumentami. Liczy się użyteczność oskarżenia.

Polska potrzebuje prawdy i twardej polityki

Odpowiedzią Warszawy nie może być ani milczenie, ani bezmyślne wybielanie każdej postaci z polskiego podziemia. Oba podejścia oddają pole propagandzie. Potrzebne są badania archiwalne, ochrona miejsc pamięci, wsparcie dla polskiej mniejszości i konsekwentne prostowanie fałszu w językach zrozumiałych dla odbiorców za wschodnią granicą.

Stawka jest konkretna. Fałszowanie obrazu AK ma uzasadniać represje wobec Polaków na Białorusi, rozbijać więzi między narodami i przedstawiać współczesną Polskę jako państwo agresywne. Taki przekaz współgra z interesem Moskwy, która od lat używa oskarżeń o nazizm do usprawiedliwiania własnej polityki imperialnej.

Polska racja stanu wymaga spokoju, precyzji i stanowczości. Trzeba uznać cierpienie niewinnych Białorusinów tam, gdzie potwierdzają je źródła, i odrzucić zbiorowe oskarżenie wymierzone w Armię Krajową oraz naród polski. Pamięć narodowa nie może być ani legendą bez cieni, ani bezbronnym polem dla propagandy Łukaszenki. Musi opierać się na prawdzie. Tylko wtedy służy wolności.

Źródło: OKO.press

Idź do oryginalnego materiału