Paweł Łatuszka zapowiada przekazanie Ukrainie materiałów dotyczących współudziału białoruskiego reżimu w rosyjskiej agresji. To sprawa ważna także dla Polski. Białoruś pod rządami Łukaszenki pozostaje zapleczem Moskwy i narzędziem nacisku na naszą granicę.
Opozycja zapowiada przekazanie materiałów
Paweł Łatuszka, wiceprzewodniczący białoruskiego opozycyjnego Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego, powiedział PAP, iż białoruskie siły demokratyczne przekazują Ukrainie dowody na współudział reżimu Alaksandra Łukaszenki w rosyjskiej agresji od 2022 r. Zapowiedział, iż zbiorowy materiał dowodowy ma trafić do ukraińskiego MSZ i Prokuratury Generalnej Ukrainy (relacja za PAP).
To są poważne zarzuty i powinny być rozstrzygane w procedurach prawnych, a nie w medialnym skrócie. Politycznie jednak obraz jest znany od dawna: Mińsk nie był neutralnym obserwatorem wojny. Reżim Łukaszenki oddał swoje terytorium, logistykę i aparat państwowy pod rosyjską strategię. Łukaszenka już wcześniej był wskazywany jako cel działań rozliczeniowych Kijowa.
Trybunał ma wypełnić lukę
Łatuszka mówił o Specjalnym Trybunale ds. Agresji przeciwko Ukrainie. Rada Europy informowała 15 maja 2026 r., iż 36 państw i Unia Europejska zadeklarowały udział w porozumieniu dotyczącym komitetu zarządzającego przyszłego trybunału, który ma ścigać osoby odpowiedzialne za zbrodnię agresji przeciwko Ukrainie (komunikat Rady Europy).
To nie jest techniczny spór prawników. o ile agresja ma nie pozostać bezkarna, trzeba rozliczać wykonawców oraz tych, którzy stworzyli zaplecze polityczne i wojskowe dla napaści. Dotyczy to Rosji, ale białoruski wątek jest tu nie do pominięcia.
Białoruś jako narzędzie Moskwy
Dla Polski sprawa ma wymiar bezpośredni. Białoruś pod rządami Łukaszenki jest państwem zależnym od Moskwy, używanym do presji politycznej, militarnej i migracyjnej. Granica z Białorusią była i pozostaje testowana, a Warszawa nie może traktować tego jako zbioru incydentów bez wspólnego źródła.
Reżim w Mińsku działa według logiki państwa frontowego. Raz otwiera przestrzeń dla rosyjskich działań wojennych, innym razem gra presją migracyjną, więźniami politycznymi lub szantażem wobec sąsiadów. Polska racja stanu wymaga, by wspierać białoruskie społeczeństwo obywatelskie, ale nie łudzić się co do natury aparatu Łukaszenki.
MTK i wątek zbrodni przeciwko ludzkości
Łatuszka przypomniał także o sprawie prowadzonej przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym. Litewskie władze 30 września 2024 r. skierowały do MTK wniosek dotyczący możliwej przymusowej deportacji Białorusinów z kraju i prześladowań społeczeństwa obywatelskiego. W marcu 2026 r. MTK wszczął śledztwo w sprawie możliwych zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionych wobec przeciwników białoruskiego reżimu (opis sprawy Biełsatu w Onecie).
To pokazuje, iż presja na Mińsk nie ogranicza się do jednej sprawy wojennej. Chodzi o cały model władzy: przemoc wobec własnego społeczeństwa, zależność od Rosji i udział w rozbijaniu ładu bezpieczeństwa w Europie Wschodniej.
Polska powinna być twarda i rozumna
Warszawa ma w tej sprawie własny interes. Rozliczenie reżimu Łukaszenki za udział w rosyjskiej agresji wzmacnia bezpieczeństwo Polski, bo osłabia bezkarność państwa, które od lat uczestniczy w presji na nasz region. Nie chodzi o zemstę. Chodzi o jasną zasadę: agresja ma koszt, także dla pomocników agresora.
Jednocześnie Polska musi pamiętać o Białorusinach, którzy sami są ofiarami reżimu. Uwolnienie więźniów politycznych na Białorusi nigdy nie powinno zasłaniać systemowej przemocy, ale przypomina, iż naród białoruski nie jest tożsamy z aparatem Łukaszenki. To ważna granica, której poważna prawica nie przekracza.
Stawka dla Polaków jest konkretna: bezpieczna granica, słabsza pozycja Moskwy i jasny sygnał, iż Europa Środkowa nie akceptuje imperialnej polityki faktów dokonanych. o ile dokumenty opozycji pomogą w postępowaniach międzynarodowych, trzeba je wykorzystać. Bez hałasu, bez naiwności, z pełną determinacją.
Źródło: Bankier.pl, PAP, Rada Europy, Biełsat/Onet.
Źródło: Bankier.pl













