Łukasz Gibała przegrał w trybie wyborczym. Musi sprostować swoje słowa

1 godzina temu

Sąd nakazał Łukaszowi Gibale sprostowanie wypowiedzi o radnych Koalicji Obywatelskiej. Na antenie RMF FM niezależny kandydat na prezydenta Krakowa mówił, iż sześciu radnych KO jest otwartych na współpracę z nim, jeżeli wygra II turę wyborów, ponieważ "nie podobało im się to, co robił Aleksander Miszalski".

PAP/Łukasz Gągulski
Łukasz Gibała podczas rozmowy z dziennikarzami

W czwartek biuro prasowe Sądu Okręgowego w Krakowie potwierdziło, iż wpłynął pozew w trybie wyborczym przeciwko Łukaszowi Gibale. Formalnym wnioskodawcą był pełnomocnik wyborczy wyborców Moniki Piątkowskiej.

Chodzi o rozmowę Gibały z 28 września w RMF FM, dzień po pierwszej turze wyborów. Pytany przez Tomasza Terlikowskiego, w jaki sposób zamierza współpracować z mającą większość w radzie miasta Koalicją Obywatelską, Gibała powiedział, iż zgłosiło się do niego sześcioro radnych KO otwartych na rozmowy. Mieli też mówić, iż nie podobało im się to, co robił były prezydent Aleksander Miszalski, i sygnalizować możliwość współpracy po ewentualnym zwycięstwie Gibały.

"Tezy nieprawdziwe". Radni KO zaprzeczają wersji Gibały

Na wypowiedź kandydata zareagowali radni Koalicji Obywatelskiej. Wszystkich 19 członków krakowskiego klubu KO podpisało oświadczenia, w których zaprzeczyli, aby prowadzili z Gibałą rozmowy dotyczące współpracy po jego ewentualnym zwycięstwie. Dokumenty miały zostać wykorzystane jako dowody w postępowaniu przed sądem.

Przedstawiciele KO argumentowali, iż słowa Gibały mogły wywołać wrażenie, iż po objęciu urzędu będzie on w stanie zbudować większość w Radzie Miasta. Piotr Moskała, wiceprzewodniczący klubu KO, podkreślał, iż żaden z radnych nie rozmawiał z kandydatem ani o przejściu do jego klubu, ani o współpracy klubu KO i Lewicy z Gibałą.

- Nie może być tak, iż polityk w ramach kampanii wyborczej stawia tezy, które są nieprawdziwe - mówił z kolei radny KO Tomasz Daros. Według niego wypowiedź Gibały przedstawiała radnych jako osoby, które byłyby gotowe odejść od programu, z którym startowały w wyborach samorządowych.

Radni KO mieli wesprzeć Gibałę. "Nie ujawnię nazwisk"

Sam Łukasz Gibała jeszcze przed rozstrzygnięciem sądu nie wycofywał się ze swoich słów. Pozew określał jako "absurdalny" i podkreślał, iż nigdy nie twierdził, iż radni KO zamierzają przejść do jego klubu. Jak przekonywał, wystarczy mu deklaracja, iż radni będą popierać dobre - w ich ocenie - projekty przedstawiane przez przyszłego prezydenta miasta.

W piątek Gibała poinformował również, iż nie zamierza ujawniać nazwisk osób, które - według jego relacji - miały zgłosić gotowość do współpracy. Kandydat przyznał, iż podanie ich nazwisk mogłoby ułatwić mu sytuację w sądzie, ale tłumaczył swoją decyzję koniecznością dochowania zaufania rozmówców. przez cały czas podtrzymywał przy tym, iż takie rozmowy miały miejsce.

ZOBACZ: Majątki kandydatów na prezydent Krakowa. Złoto, akcje i nieruchomości

To niejedyny spór przed sądem pomiędzy uczestnikami kampanii. Gibała poinformował wcześniej, iż jego pełnomocnik również złożył wniosek w trybie wyborczym przeciwko Monice Piątkowskiej. Chodzi o wypowiedzi kandydatki, według której Gibała jako radny miał w większości głosowań w Radzie Miasta wstrzymywać się od głosu. Gibała temu zaprzecza i twierdzi, iż przypadki takie stanowiły jedynie niewielką część wszystkich jego głosowań.

Druga tura przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa odbędzie się 11 października. Zmierzą się w niej Łukasz Gibała, który w pierwszej turze uzyskał 36,38 proc. głosów, oraz Monika Piątkowska z wynikiem 29,91 proc.

WIDEO: Jarosław Kaczyński pojawił się pod TK. "Moim obowiązkiem jest tutaj być"
Idź do oryginalnego materiału