W ostatnich dniach Ministerstwo Sprawiedliwości pod kierownictwem Adama Bodnara wezwało osiem organizacji do zwrotu środków z Funduszu Sprawiedliwości, które miały zostać przyznane w sposób niezgodny z prawem. Łączna kwota, o którą upomina się resort, to aż 90 milionów złotych. Jednak organizacje, które otrzymały wezwania, nie zamierzają łatwo oddać pieniędzy, a mecenas Bartosz Lewandowski, w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl, nazywa działania ministerstwa „gestem politycznym”.
Fundusz Sprawiedliwości, utworzony w 1997 roku, miał pierwotnie służyć wsparciu ofiar przestępstw, świadków oraz osób powracających do społeczeństwa po odbyciu kary więzienia. W 2017 roku, za rządów Zjednoczonej Prawicy, jego cele zostały rozszerzone o przeciwdziałanie przestępczości, co otworzyło drzwi do szerszego zakresu działań, w tym finansowania Ochotniczych Straży Pożarnych czy Kół Gospodyń Wiejskich. Obecne władze Ministerstwa Sprawiedliwości, na czele z Adamem Bodnarem, twierdzą jednak, iż środki z funduszu były przyznawane w sposób nietransparentny, często na cele niezgodne z jego założeniami, a choćby w ramach politycznych układów.
W wyniku szeroko zakrojonej kontroli resort wezwał osiem podmiotów, w tym Fundację Profeto (66 mln 87 tys. 467 zł) oraz Stowarzyszenie Fidei Defensor (3 mln 802 tys. 665 zł), do zwrotu pieniędzy w ciągu 15 dni. Ministerstwo argumentuje, iż organizacje te nie spełniały wymaganych kryteriów lub środki zostały przeznaczone na inne cele niż te, które fundusz miał finansować. Wiceminister Zuzanna Rudzińska-Bluszcz podkreśla, iż rozliczenie tych nieprawidłowości jest najważniejsze dla „otwarcia nowego rozdziału” w historii Funduszu, w którym środki mają trafiać w sposób przejrzysty do osób naprawdę potrzebujących.
Wezwane podmioty nie zgadzają się z zarzutami ministerstwa i nie zamierzają zwracać pieniędzy. Mecenas Bartosz Lewandowski, który reprezentuje część z nich, w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl stanowczo krytykuje działania resortu. „Trudno mi dostrzec solidne podstawy prawne dla takiego wezwania. Umowy zostały zawarte, są ważne, a środki wypłacono w ramach tych umów. Ministerstwo zdaje się twierdzić, iż umowy są nieważne, ale żadna decyzja sądu tego nie potwierdziła. Dopóki nie zapadnie odpowiednie orzeczenie, organizacje pozarządowe nie mają obowiązku zwrotu tych środków” – mówi Lewandowski.
Prawnik zwraca uwagę, iż wiele z tych organizacji już wykorzystało środki zgodnie z przeznaczeniem, a dodatkowo prokuratura zabezpieczyła majątek niektórych z nich w ramach prowadzonego śledztwa. „To oznacza, iż choćby gdyby ministerstwo chciało dochodzić zwrotu tych środków, część z nich jest już objęta zabezpieczeniami wydanymi przez prokuratorów. Wezwanie do zwrotu wydaje się więc w tym kontekście bardziej politycznym gestem niż działaniem o solidnych podstawach prawnych” – dodaje.
Warto przypomnieć, iż Fundusz Sprawiedliwości od lat budzi kontrowersje. W 2019 roku „Gazeta Wyborcza” ujawniła list Jarosława Kaczyńskiego do Zbigniewa Ziobry, w którym lider PiS apelował, by politycy Solidarnej Polski nie wykorzystywali funduszu w kampaniach wyborczych. Z kolei Najwyższa Izba Kontroli w 2021 roku wskazała, iż gospodarka finansowa funduszu była prowadzona z naruszeniem zasad jawności, celowości i oszczędności wydatków. Obecne śledztwo Prokuratury Krajowej oraz działania naprawcze Ministerstwa Sprawiedliwości mają na celu rozliczenie tych nieprawidłowości.