Ustawa o osobistych kontach inwestycyjnych przeszła już przez Sejm i Senat, a teraz czeka na podpis Prezydenta i publikację w Dzienniku Ustaw. Zgodnie z planem od 1 stycznia 2027 roku zmieni ona zasady oszczędzania dla setek tysięcy warszawskich gospodarstw. Analitycy zdążyli już policzyć, iż nowe konto bije zwykłą lokatę tylko do pewnej kwoty, a powyżej niej jego opłacalność przestaje być oczywista.
Polskie Złotówki | Fot. Warszawa w Pigułce.Na jakim etapie jest ustawa i czego naprawdę dotyczy
Zacznijmy od tego, iż OKI to jeszcze nie obowiązujące prawo. Sejm uchwalił ustawę 3 lipca, a 22 lipca Senat przyjął ją bez poprawek, odrzucając przy tym wniosek senatorów opozycji, którzy chcieli wykreślić zwolnienie podatkowe dla lokat bankowych. Dokument trafił na biurko Prezydenta i dopiero jego podpis oraz publikacja w Dzienniku Ustaw przesądzą o wejściu przepisów w życie z początkiem 2027 roku.
Sama konstrukcja konta jest prosta. Aktywa inwestycyjne w złotych, czyli akcje, obligacje i jednostki funduszy, będą zwolnione z podatku do 100 tys. zł, a aktywa oszczędnościowe, czyli lokaty i obligacje oszczędnościowe, do 25 tys. zł. Nadwyżkę ponad te progi obejmie zupełnie nowa danina, podatek od wartości aktywów, którego w polskim systemie dotąd nie było. Klasyczny podatek Belki, pobierany na podstawie art. 30a i 30b ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych według stawki 19 procent, przez cały czas obowiązuje wszystkie oszczędności trzymane poza OKI.
Granica 107 tysięcy złotych, czyli kiedy OKI bije zwykłą lokatę
Najciekawsze zaczyna się przy liczeniu realnej opłacalności. Jak wskazał Jarosław Sadowski, Dyrektor Departamentu Analiz w Rankomat.pl, przy przeciętnej lokacie największą korzyść, czyli 162 zł oszczędności podatkowej, daje wpłata równa 25 tys. zł, a więc dokładnie limit części oszczędnościowej. Powyżej tej kwoty nadwyżkę zaczyna zjadać nowy podatek od wartości aktywów.
Z wyliczeń Rankomat.pl wynika, iż w wariancie lokaty OKI pozostaje korzystniejsze od zwykłego rachunku bankowego mniej więcej do 107 tys. zł. Powyżej tej granicy prosty depozyt objęty samym podatkiem Belki wypada lepiej, bo danina naliczana od całej nadwyżki przewyższa oszczędność na podatku od odsetek. To pierwszy próg, który każdy oszczędzający powinien sobie policzyć, zanim przeniesie pieniądze z lokaty na nowe konto.
Przy akcjach rachunek wygląda zupełnie inaczej niż przy lokacie
Zupełnie inne wnioski płyną z części inwestycyjnej. Gdy w grę wchodzą realne zyski z giełdy, OKI opłaca się niezależnie od kwoty, bo zwolnienie dotyczy tu potencjalnie wysokich zysków, a nie skromnych odsetek. Skala różnicy rośnie wraz z zyskiem i wielkością portfela.
Rankomat.pl policzył to na przykładzie zysku równego ubiegłorocznemu wzrostowi indeksu WIG, czyli 36 procent. Przy wpłacie 100 tys. zł oszczędność na podatku sięgnęłaby 6 694 zł, a przy portfelu o wartości 1 mln zł urosłaby do 59 294 zł. Dla aktywnego inwestora giełdowego to argument, który w praktyce przesądza wybór OKI, mimo istnienia nowego podatku od nadwyżki.
Danina, którą zapłacisz choćby wtedy, gdy stracisz
Nowy podatek ma jednak cechę, o której łatwo zapomnieć przy samych zaletach. Podatek od wartości aktywów naliczany jest od wartości portfela, a nie od zysku, więc pojawia się także w roku, w którym inwestycja przyniosła stratę. W 2027 roku jego stawka została ustalona w ustawie na 0,85 procent, a w kolejnych latach ma wynosić 19 procent stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego, nie mniej niż 0,1 procent.
Jak pokazał Jarosław Sadowski, inwestor, który wpłacił na OKI 200 tys. zł i w ciągu roku stracił 10 procent, zostaje ze 180 tys. zł, traci realnie 20 tys. zł, a na dodatek zapłaci 763 zł podatku od tej części majątku, która przekracza limit. To zasadnicza różnica względem podatku Belki, który przy stracie nie jest pobierany w ogóle.
Dlaczego akurat warszawskie portfele poczują to najszybciej
Progi 100 i 25 tys. zł brzmią wysoko, dopóki nie zestawi się ich z zarobkami w stolicy. Warszawiacy mają najwyższe w kraju wynagrodzenia, a wraz z nimi największą zdolność do odkładania nadwyżek, więc to właśnie tutejsze gospodarstwa najszybciej dobiją do limitów zwolnienia i najwcześniej zetkną się z nowym podatkiem. Dla wielu rodzin z lokatą, obligacjami i pakietem akcji łączna wartość oszczędności już dziś zbliża się do granicy 125 tys. zł.
Warszawa jest też miejscem, w którym cała reforma ma zadziałać najmocniej. Rząd liczy, iż OKI skieruje na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie około 25 mld zł do 2030 roku i 74 mld zł do 2040 roku. Stołeczny rynek kapitałowy ma być głównym beneficjentem, a decyzja o przeniesieniu oszczędności na nowe konto realnie dotyczy przede wszystkim mieszkańców miasta, w którym ten rynek fizycznie działa.
Co to oznacza dla Ciebie? Decyzja o OKI dla oszczędzającego w Warszawie
Pierwszy krok to zsumowanie własnych aktywów. Lokaty, obligacje i akcje liczone razem pokazują, jak blisko granicy 125 tys. zł znajduje się dany portfel, a to właśnie ta liczba przesądza, czy nowy podatek w ogóle wejdzie w grę. Osoby z oszczędnościami znacznie poniżej limitów korzystają z pełnego zwolnienia i nie mają się czym martwić.
Dla warszawskich oszczędzających z większą gotówką sensowny jest podział zgodny z logiką liczb Rankomat.pl. Część oszczędnościową opłaca się trzymać w OKI mniej więcej do 107 tys. zł, a większe depozyty rozważyć na zwykłej lokacie z samym podatkiem Belki. Aktywa giełdowe zyskują na OKI niemal zawsze, więc to głównie portfele akcyjne przemawiają za założeniem konta.
Ostatnia rzecz dotyczy momentu. Ustawa wciąż czeka na podpis Prezydenta, więc do końca 2026 roku obowiązują dotychczasowe zasady i sam podatek Belki. Konkretne decyzje o przenoszeniu dużych kwot najlepiej skonsultować z doradcą podatkowym lub finansowym, bo ten tekst wyjaśnia mechanizm, a nie zastępuje indywidualnej porady dopasowanej do konkretnego portfela.

1 godzina temu




![Odpust św. Anny w Kamiance. "Największy w powiecie!" [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/collage_37-1.jpg)




