Życie kończy się wieczorem
gdy już ostatni promień
dotyka brudnych szyb
a oddech staje się spokojny
i tak spokojnie
w oczekiwaniu na sen
by zapadać się bliżej
w przestrzenie nieodkryte
i czas powykręcany
jak lody świderki
bo nie czeka się na jutro
jajecznicę na maśle
i kawę zawsze gorzką











