Litwa potwierdza ostrzeżenie Tuska. Rosja ma plan ataków hybrydowych

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Litwa potwierdza ostrzeżenie Tuska. Rosja ma plan ataków hybrydowych


Minister spraw zagranicznych Litwy Kęstutis Budrys 17 września potwierdził, iż Wilno ma te same informacje wywiadowcze co Polska i inni sojusznicy w regionie. Chodzi o rosyjski plan hybrydowych uderzeń dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. Dla NATO to sprawdzian odstraszania i gotowości do obrony.

Litwa mówi o wspólnej ocenie wywiadowczej

Szef litewskiej dyplomacji Kęstutis Budrys odniósł się do czwartkowego wystąpienia Donalda Tuska w Sejmie. Premier powiedział, iż według ocen wywiadowczych rosyjski plan obejmuje hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę. Wśród możliwych celów wymienił Polskę.

Budrys w rozmowie z litewskim nadawcą publicznym LRT zapewnił, iż Litwa dysponuje tą samą wiedzą co inne państwa regionu. Minister zaznaczył, iż konsultował tę ocenę z kierownictwem NATO, w tym z osobami odpowiedzialnymi za sprawy wywiadowcze. Nie ujawnił szczegółów operacyjnych.

To potwierdzenie ma znaczenie. Ostrzeżenie Tuska o realnym zagrożeniu wojną nie jest już wyłącznie stanowiskiem polskiego rządu. Wilno publicznie wskazuje na zgodność ocen wśród sojuszników rozmieszczających siły w regionie.

Rosja chce testować polityczną wolę NATO

Według relacji z wystąpienia premiera Moskwa może próbować przedstawiać uderzenia jako przypadkowe. Cel byłby polityczny: osłabić gotowość państw NATO do wspólnej reakcji i podważyć wiarę w art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Tusk mówił o realnym ryzyku wtargnięcia dronów lub innych pocisków na terytorium jednego albo kilku państw wschodniej flanki, także ze skutkiem w postaci zniszczeń.

Budrys określił publiczne ostrzeżenia przywódców jako element skoordynowanej kampanii odstraszania. Jej komunikat ma być czytelny: Rosja nie powinna liczyć, iż operacja upozorowana na wypadek pozostanie bez rozpoznania i odpowiedzi. Litewski minister mówił też, iż temat możliwej operacji pod obcą flagą był omawiany już latem, a służby stale aktualizują informacje.

Państwa wschodniej flanki mają powody, by traktować takie sygnały poważnie. NATO zestrzeliło we wrześniu drona nad Litwą, a rządy regionu od miesięcy alarmują o sabotażu, naruszeniach przestrzeni powietrznej i presji na infrastrukturę. Każdy incydent musi być jednak badany osobno. Twarda polityka bezpieczeństwa nie polega na dopisywaniu winy bez dowodów, ale na szybkim ustalaniu sprawcy i gotowości do odpowiedzi.

Polska potrzebuje zdolności, nie samego alarmu

Dla Polski najważniejsze pytanie brzmi, czy za ostrzeżeniem idą konkretne przygotowania. Potrzebne są sprawne systemy wykrywania nisko lecących celów, warstwowa obrona powietrzna, ochrona lotnisk i węzłów logistycznych oraz jasne procedury sojusznicze. Sama konferencja nie zatrzyma drona.

Budrys przekonywał, iż odpowiedzią powinno być dalsze wsparcie Ukrainy oraz presja sankcyjna na Rosję. Wzywał Unię Europejską do prac nad 22. pakietem sankcji. Polska powinna popierać działania, które realnie ograniczają zdolność Moskwy do prowadzenia wojny, ale musi równocześnie budować własną odporność. Bezpieczeństwa nie można wynająć Brukseli ani oprzeć wyłącznie na deklaracjach sojuszników.

Stawka dla Polaków jest bezpośrednia. Chodzi o ochronę domów, infrastruktury i ciągłości państwa przed atakiem, który może zostać upozorowany na przypadek. Rosja sprawdza granice reakcji Zachodu. Odpowiedzią musi być chłodny realizm: wiarygodne rozpoznanie, uzbrojone państwo i NATO, które nie pozostawia przeciwnikowi miejsca na błędną kalkulację.

Źródło: LRT, Interia Wydarzenia, Associated Press.

Źródło: Interia Wydarzenia

Idź do oryginalnego materiału