Litwa ostrzega przed rosyjską prowokacją. W grze ukraińskie drony i bezpieczeństwo Polski

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Litwa ostrzega przed rosyjską prowokacją. W grze ukraińskie drony i bezpieczeństwo Polski


Rosja może wykorzystać przejęte ukraińskie drony do operacji pod fałszywą flagą przeciw infrastrukturze państw bałtyckich. Ostrzegł przed tym litewski minister obrony Robertas Kaunas. Dla Polski to sygnał, iż obrona wschodniej flanki NATO musi obejmować również odporność na sabotaż, dezinformację i próby skłócenia sojuszników.

Wilno wskazuje możliwy scenariusz prowokacji

Litewski minister obrony Robertas Kaunas przekazał, iż Rosja może rozważać operację pod fałszywą flagą z użyciem ukraińskiego drona. Według jego wypowiedzi dla mediów celem mogłaby być infrastruktura krytyczna w państwach bałtyckich. Taki incydent miałby zostać przedstawiony jako działanie Ukrainy, aby wywołać nieufność w NATO i osłabić pomoc udzielaną Kijowowi.

Jak podała agencja Reuters, Kaunas mówił o informacjach zbieranych przez litewski wywiad. Minister nie ogłosił jednak, iż termin lub miejsce rzekomej operacji są znane. To ostrzeżenie przed rozpatrywanym scenariuszem, a nie komunikat o potwierdzonym ataku. Ta różnica ma znaczenie, bo odporność państwa wymaga czujności bez ulegania panice.

Infrastruktura krytyczna na pierwszej linii

Obawy Wilna nie pojawiły się w próżni. W lipcu prezydent Litwy Gitanas Nausėda informował, iż oceny wywiadowcze wskazują na ryzyko ograniczonych działań przeciw infrastrukturze krytycznej Litwy, Łotwy, Estonii lub Polski. W rozmowie z litewską agencją BNS zaznaczył zarazem, iż nie wskazano konkretnego miejsca ani czasu. Rosja odrzuciła te zarzuty.

Litwa utrzymuje wzmocnioną ochronę wybranych obiektów, w tym terminalu skroplonego gazu ziemnego. Kaunas podkreślał wcześniej w rozmowie z LRT, iż środki mają charakter prewencyjny i nie oznaczają podniesienia poziomu bezpośredniego zagrożenia. Według litewskiego nadawcy publicznego do ochrony najważniejszych obiektów skierowano żołnierzy i potrzebny sprzęt.

Fałszywa flaga ma uderzyć w zaufanie

Mechanizm takiej prowokacji jest czytelny. Sam fizyczny incydent byłby tylko początkiem. Następnie ruszyłaby walka o wskazanie sprawcy, a wraz z nią presja informacyjna mająca poróżnić państwa wspierające Ukrainę. W tym scenariuszu przejęty lub upozorowany ukraiński sprzęt służyłby za narzędzie manipulacji.

Dlatego każda publiczna ocena odpowiedzialności musi opierać się na badaniu szczątków, danych radarowych, zapisów lotu i ustaleniach służb. Pochopne oskarżenia byłyby prezentem dla autorów prowokacji. Równie groźne byłoby polityczne zamiatanie ostrzeżeń pod dywan z obawy przed stanowczą reakcją.

Polska musi bronić granic i odporności państwa

Polska leży na tej samej wschodniej flance NATO co Litwa, Łotwa i Estonia. Nasze bezpieczeństwo zależy od sprawnej obrony powietrznej, ochrony sieci energetycznych, kolei, portów i węzłów logistycznych. Potrzebne są też jasne procedury komunikacji po incydencie, aby społeczeństwo otrzymywało gwałtownie informacje potwierdzone przez państwo.

Sojusznicza solidarność nie zwalnia Warszawy z własnej odpowiedzialności. Polska musi mieć zdolność wykrycia drona, zabezpieczenia miejsca zdarzenia i przedstawienia wiarygodnych dowodów partnerom oraz obywatelom. Kreml korzysta z każdej luki między faktem a chaosem informacyjnym. Interes narodowy wymaga, by tej luki nie było.

Ostrzeżenie z Wilna trzeba traktować poważnie, ale precyzyjnie. Nie ma podstaw do ogłaszania, iż atak jest przesądzony. Są podstawy do twardego przygotowania państwa. Dla Polaków stawką jest bezpieczeństwo infrastruktury, ciągłość dostaw energii i zdolność samodzielnej oceny wydarzeń, zanim cudza propaganda narzuci własną wersję.

Źródło: Interia Wydarzenia

Idź do oryginalnego materiału