LIST OTWARTY do Redakcji „Gazety Wyborczej”

stare-babice.pl 1 godzina temu

Stare Babice, 26.08.2026 r.

LIST OTWARTY GMINY STARE BABICE

do Redakcji „Gazety Wyborczej”

W sprawie artykułu „Zwrot akcji w sprawie osiedla, które gmina Stare Babice chciała »podrzucić« Warszawie”

Szanowni Państwo,

wolność prasy jest jednym z fundamentów demokratycznego państwa. Samorząd musi być gotowy na krytykę, trudne pytania i kontrolę dziennikarską. Nie oczekujemy od mediów przychylności. Oczekujemy natomiast czegoś znacznie bardziej podstawowego – rzetelności, uczciwości wobec faktów i elementarnej staranności w ich sprawdzaniu.

Dlatego nie możemy pozostawić bez reakcji artykułu Michała Wojtczuka „Zwrot akcji w sprawie osiedla, które gmina Stare Babice chciała »podrzucić« Warszawie”, opublikowanego 20 sierpnia 2026 r. na portalu warszawa.wyborcza.pl.

Problemem nie jest to, iż autor krytycznie opisuje działania Gminy Stare Babice. Problemem jest to, iż przedstawił On Czytelnikom nieprawdziwą informację jako bezsporny fakt.

W leadzie artykułu czytamy: „Teraz okazało się, iż plan był poprawiany już po uchwaleniu.
To niedopuszczalne”.

To zdanie nie jest pytaniem, hipotezą ani informacją o stanowisku jednej ze stron. Zostało napisane tak, jakby sprawa była jednoznacznie ustalona. Tymczasem nie jest.

Najpierw sprawdza się fakty

Wojewoda Mazowiecki w rozstrzygnięciu nadzorczym z 19 sierpnia 2026 r. zakwestionował uchwałę Rady Gminy Stare Babice dotyczącą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla obrębu Blizne Łaszczyńskiego. Gmina nie kwestionuje faktu wydania tego rozstrzygnięcia. Kwestionuje natomiast przedstawienie przez autora jego ustaleń czy została zgłoszona autopoprawka dotycząca zapisów o zieleni izolacyjnej. To różnica fundamentalna. Wójt Gminy Stare Babice w piśmie skierowanym 20 sierpnia 2026 r. do Pierwszego Wicewojewody Mazowieckiego wskazał, iż autopoprawka została zgłoszona ustnie podczas sesji Rady Gminy 15 lipca 2026 r., przed głosowaniem nad uchwałą. Co więcej, Gmina wskazała konkretny fragment publicznie dostępnego nagrania sesji – od 0:19:20 do 0:21:32 – który pozwala tę okoliczność samodzielnie zweryfikować. Nie jest to więc kwestia wiary w słowo Wójta. Nie jest to również kwestia interpretacji. To kwestia, którą można sprawdzić. Wystarczy odsłuchać nagranie.

Tego właśnie oczekujemy od dziennikarza. Nie oczekujemy, iż dziennikarz przyjmie stanowisko Gminy. Oczekujemy, iż je sprawdzi. Nie oczekujemy, iż zgodzi się z Wójtem. Oczekujemy, iż przedstawi Czytelnikowi informację o tym, iż stanowisko Gminy jest odmienne od stanowiska Wojewody. Nie oczekujemy, iż zrezygnuje z krytycznego tytułu. Oczekujemy, iż krytyka będzie oparta na faktach, a nie na pominięciu faktu, który może tę krytykę zasadniczo zmienić. Tymczasem autor dysponował materiałem, który pozwalał zweryfikować kluczową dla artykułu okoliczność. Gmina przedstawiła swoje stanowisko i wskazała konkretny dowód. Mimo to w publikacji Czytelnik otrzymał jedną wersję wydarzeń – przedstawioną jako fakt.

Trudno uznać takie działanie za standard rzetelnego dziennikarstwa, szczególnie w przypadku mediów, które pełnią funkcję kontrolną wobec władz publicznych.

Wolność prasy nie oznacza wolności od odpowiedzialności za słowo. Rozumiemy rolę mediów. Wiemy, iż dziennikarze mają prawo patrzeć władzy na ręce. Wiemy również, iż tekst prasowy nie musi być wygodny dla opisywanego podmiotu. Ale właśnie dlatego standardy powinny być wysokie.

Art. 1 Prawa prasowego wskazuje, iż prasa urzeczywistnia prawo obywateli do rzetelnego informowania. Art. 6 ust. 1 nakłada na prasę obowiązek prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk, a art. 12 ust. 1 pkt 1 zobowiązuje dziennikarza do zachowania szczególnej staranności
i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych.

Nie są to dekoracyjne zapisy ustawy. Szczególna staranność oznacza także umiejętność zatrzymania się we właściwym momencie i zadania sobie prostego pytania: Czy wiem, iż tak było, czy tylko ktoś mi powiedział, iż tak było? W tej sprawie odpowiedź powinna była prowadzić
do odsłuchania nagrania sesji i skonfrontowania przedstawianych twierdzeń.

Czy naprawdę trzeba wybierać między atrakcyjnym tekstem a rzetelnością?

Rozumiemy, iż zdanie „Gmina i Wojewoda przedstawiają odmienne stanowiska w sprawie zmian
w planie” nie brzmi tak efektownie jak „Plan był poprawiany już po uchwaleniu. To niedopuszczalne”. Ale zadaniem dziennikarstwa nie jest wybieranie wersji wydarzeń na podstawie tego, która lepiej brzmi w tytule. Dziennikarstwo nie polega na tym, by złożoną sprawę administracyjną sprowadzić do najbardziej atrakcyjnego dla Czytelnika skrótu. Dziennikarstwo polega na tym, by ten skrót nie zmieniał rzeczywistości. W tym przypadku granica została, w naszej ocenie, przekroczona.

Szczególnie niepokojące jest to, iż materiał dotyczy działalności samorządu, a więc podmiotu, którego decyzje podlegają publicznej kontroli. o ile media informują mieszkańców, iż gmina dokonała zmian w planie już po jego uchwaleniu, przekazują opinii publicznej informację o bardzo poważnym charakterze. Tym bardziej nie można traktować takiego twierdzenia jak efektownego elementu narracji.

Nie prosimy o taryfę ulgową. Nie chcemy specjalnego traktowania. Nie chcemy, aby „Gazeta Wyborcza” pisała o Gminie Stare Babice dobrze. Nie chcemy również, aby zaprzestała krytyki naszych decyzji. Chcemy natomiast, aby ta krytyka była uczciwa. o ile Gmina popełni błąd – napiszcie o nim. o ile decyzja Wójta jest błędna – pokażcie dlaczego. o ile uchwała Rady Gminy narusza prawo – poinformujcie o tym opinię publiczną. o ile mieszkańcy mają uzasadnione zastrzeżenia do planowanej inwestycji – dajcie im przestrzeń do ich przedstawienia. To nie jest oczekiwanie specjalnego traktowania. To jest oczekiwanie normalnego standardu dziennikarskiego.

Apelujemy do redakcji

Dlatego apelujemy do Redakcji „Gazety Wyborczej” o ponowne przeanalizowanie materiału
i odniesienie się do przedstawionych przez Gminę faktów. Apelujemy również o opublikowanie sprostowania zgodnie z przepisami Prawa prasowego. Przede wszystkim jednak apelujemy o coś, czego nie da się wyegzekwować żadnym przepisem: o zwykłą dziennikarską uczciwość.
O sprawdzanie materiałów źródłowych. O kontakt z drugą stroną sporu. O odróżnianie faktu od oceny. O odróżnianie ustalenia organu administracji od faktycznego ustalenia okoliczności, których dotyczą te ustalenia. I wreszcie – o pamiętanie, iż za każdym mocnym zdaniem napisanym

w gazecie stoi rzeczywisty człowiek, rzeczywista instytucja i rzeczywista odpowiedzialność za to, jak zostaną przedstawieni opinii publicznej.

Gmina Stare Babice nie uchyla się przed kontrolą mediów. Ale kontrola mediów nie może oznaczać rezygnacji z faktów. Nie oczekujemy od dziennikarzy, iż będą po naszej stronie. Oczekujemy,
że będą po stronie faktów a tego w Gazecie Wyborczej zabrakło.

Gmina Stare Babice

Idź do oryginalnego materiału