Dyskusja wokół planowanej budowy nowej Areny Lodowej w Nowym Targu wywołuje coraz większe emocje. Do redakcji Podhale Region trafiają zarówno głosy poparcia dla tej inwestycji, jak i opinie zdecydowanie krytyczne. Poniżej publikujemy jeden z nadesłanych do naszej redakcji listów w tym temacie, od czytelnika Adama.
Szanowna Redakcjo,
Z rosnącym niedowierzaniem, ale i pewną dozą gorzkiego rozbawienia, przysłuchuję się debacie na temat budowy nowej hali lodowej w Nowym Targu. Ostatnie doniesienia z sesji – pełne okrzyków, niewybrednych uwag o kondycji psychicznej i prawniczych przepychanek – przypominają bardziej tragikomiczny spektakl niż poważną dyskusję o wielomilionowych inwestycjach i przyszłości naszego miasta.
Nasi włodarze, najwyraźniej zapatrzeni w Dubaj lub co najmniej w Las Vegas, marzą o obiekcie o gigantycznej skali. Słuchając tych snów o potędze, można odnieść wrażenie, iż ambicje sięgają zapełnienia trybun na dziesiątki tysięcy miejsc – ba, idąc tym tokiem myślenia, zbudujmy od razu halę na 50 tysięcy ludzi, żeby zawstydzić Stadion Narodowy w Warszawie! Niestety, ta urocza w swojej naiwności megalomania brutalnie zderza się z rzeczywistością.
Obserwując dotychczasowe poczynania pomysłodawców tej inwestycji, można odnieść nader dyskretne wrażenie, iż ich wizjonerski zapał wyprzedza zmysł organizacyjny o kilka długości toru lodowego. Trudno nie zauważyć pewnego – nazwijmy to delikatnie – artystycznego roztargnienia w kwestiach tak przyziemnych, jak rzetelny rachunek zysków i strat. Z całym szacunkiem dla ich niewątpliwego entuzjazmu, sztuka chłodnego, strategicznego planowania wydaje się być w kuluarach naszego magistratu lądem wciąż niezwykle fascynującym, acz zupełnie nieodkrytym.
Zanim jednak z entuzjazmem wręczymy panu burmistrzowi i forsującym ten pomysł radnym klucze do miejskiego skarbca, wypadałoby zadać jedno, dość prozaiczne pytanie. Jakimi to twardymi kompetencjami w obszarze zarządzania i komercjalizacji tak potężnych obiektów mogą się oni pochwalić? Gdzie w ich samorządowym portfolio kryją się te spektakularne, zakończone biznesowym sukcesem inwestycje, które przełożyły się na wymierny, finansowy zysk dla miasta? Trudno oprzeć się wrażeniu, iż jedynym kapitałem, w jaki w tej chwili obfitują, jest niezachwiana wiara we własną nieomylność.
Odpowiedź na pytanie o ich menedżerskie talenty nasuwa się sama, gdy uświadomimy sobie, iż mówimy o zarządzających, dla których wyzwaniem okazało się ściągnięcie publiczności na w pełni darmową, plenerową imprezę z okazji 680-lecia miasta. To tak, jakby ktoś, kto miewa trudności z ugotowaniem wody na herbatę bez przypalenia czajnika, porywał się na organizację wykwintnego bankietu dla zagranicznych delegacji. Skoro nie umiemy zachęcić mieszkańców do bezpłatnej zabawy na własnym podwórku, to w jakim równoległym wszechświecie zdołamy utrzymać gigantyczny obiekt, wymagający regularnego i masowego obłożenia?
Zadłużanie miasta na astronomiczną skalę, przy tak wybiórczym stosunku do logistyki, to nie jest wizjonerstwo. To ekonomiczne harakiri. Planowanie potężnego obiektu przez środowisko wykazujące tak urokliwą odporność na podstawowe prawa ekonomii przypomina kupowanie luksusowego Ferrari na kredyt przez kogoś, kto nie ma na paliwo i właśnie oblał egzamin na prawo jazdy.
Ambicja to piękna cecha, pod warunkiem iż idzie w parze z kompetencjami. W przeciwnym razie staje się jedynie absurdalnie drogim pomnikiem pychy. Może zamiast śnić o międzygalaktycznych potęgach sportowych, warto najpierw opanować do perfekcji zarządzanie tym, co mamy tu i teraz?
Jeśli się nie obudzimy, nowa hala lodowa przejdzie do historii jako największa i najdroższa w Polsce zamrażarka. Szkoda tylko, iż zamrozi nie lód dla sportowców, ale nasz miejski budżet i perspektywy rozwoju Nowego Targu na długie dekady.
Nazwisko autora do wiadomości redakcji


![Służby w akcji na skrzyżowaniu Jana Pawła II i Kaczyńskiej. Co tam się wydarzyło? [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/747439596_1354211196124132_2470909080127658925_n.jpg)





