Liderka wenezuelskiej opozycji gotowa przejąć władzę. Trump ma inną wizję. "Będziemy rządzić"

2 miesięcy temu
"Wenezuelczycy, nadeszła godzina wolności (...). Jesteśmy gotowi, żeby przejąć władzę - napisała w mediach społecznościowych liderka wenezuelskiej opozycji Maria Corina Machado. Jednak Donald Trump nie wyobraża jej sobie w roli nowej rządzącej krajem - ta rola przypadnie Amerykanom.
Jest deklaracja wenezuelskiej opozycji
"Jesteśmy gotowi, żeby przejąć władzę" - zadeklarowała liderka wenezuelskiej opozycji Maria Corina Machado. "Wenezuelczycy, nadeszła godzina wolności" - napisała w mediach społecznościowych. W dokumencie skierowanym do obywateli Wenezueli Machado napisała, iż Nicolas Maduro "stoi teraz przed międzynarodowym wymiarem sprawiedliwości za okrutne zbrodnie popełnione na Wenezuelczykach i obywatelach wielu innych państw". Jak dodała, "nadszedł czas, aby w kraju zapanowała suwerenność narodowa. Przywrócimy porządek, uwolnimy więźniów politycznych, zbudujemy wyjątkowy naród i sprowadzimy nasze dzieci do domu. Walczyliśmy latami, daliśmy z siebie wszystko i było warto. Stało się to, co miało się stać". Machado przekazała również, iż potrzebna jest teraz mobilizacja Wenezuelczyków i przedstawicieli innych państw do "budowy nowej Wenezueli". "W tych kluczowych chwilach proszę, przyjmijcie całą moją siłę, zaufanie i miłość. Pozostajemy czujni i w kontakcie" - dodała. W swoim wpisie laureatka Pokojowej Nagrody Nobla podkreśliła także, iż Edmundo Gonzalez Urrutia, który według opozycji wygrał sfałszowane przez reżim wybory, powinien "natychmiast przejąć swój konstytucyjny mandat", obejmując stanowisko prezydenta.


REKLAMA


Trump: Będziemy rządzić do czasu transformacji
Prezydent Donald Trump o przyszłości Wenezueli mówił na konferencji prasowej. - Będziemy zarządzać krajem do czasu, aż uda nam się przeprowadzić bezpieczną, adekwatną i rozsądną transformację - zapowiedział i dodał, iż USA nie będą się angażować w przejęcie władzy przez kogoś innego. Kilkakrotnie dopytywany przez dziennikarzy o formę rządzenia Wenezuelą, Trump zdradził, iż w "zespole" rządzącym znajdą się m.in. sekretarz stanu Marco Rubio i sekretarz obrony Pete Hegseth. - Grupa osób będzie rządzić Wenezuelą dopóki nie wróci na adekwatne tory. Zarobią dużo pieniędzy, da ludziom dobre życie, ale też zrekompensuje ludzi, których wyrzucono z Wenezueli - zapowiedział amerykański prezydent. Polityk w rozmowie z mediami stwierdził również, iż mieszkańcy Wenezueli będą "jednymi z głównych" beneficjentów amerykańskich działań. - Wydobędziemy z ziemi ogromne bogactwo, które trafi do mieszkańców Wenezueli i osób spoza Wenezueli, które kiedyś tam mieszkały. Trafi ono też do Stanów Zjednoczonych w formie rekompensaty za szkody wyrządzone nam przez ten kraj - mówił.


Zobacz wideo Brzmisz jak Polak | Co to ma znaczyć


Machado "jest bardzo miła, ale..."
Jeden z reporterów zapytał wprost o Marię Corinę Machado. Trump odparł, iż z nią nie rozmawiał. - Byłoby jej bardzo trudno zostać liderką. Nie ma poparcia i poważania w kraju. Jest bardzo miłą kobietą, ale nie ma poważania - stwierdził. Jednocześnie poinformował, iż Marco Rubio rozmawiał przed konferencją z wiceprezydentką Wenezueli Delcy Rodriguez. - Ona chce zrobić wszystko, co uznajemy za konieczne, by uczynić Wenezuelę wielką - mówił. Chwilę później wrócił do pytania o wiceprezydentkę. - W długiej rozmowie z Marco powiedziała: "zrobimy to, czego potrzebujecie". Myślę, iż była dość uprzejma, ale tak naprawdę nie ma wyjścia - skwitował.


Sytuacja w Wenezueli po ataku
W kraju panuje napięcie po nocnej operacji wojskowej Stanów Zjednoczonych. O świcie ulice Caracas były niemal puste, patrolowane przez uzbrojone oddziały sił bezpieczeństwa - wynika z doniesień medialnych. W pobliżu pałacu prezydenckiego Miraflores ustawiono punkty kontrolne. Większość mieszkańców pozostała w domach, śledząc doniesienia w telefonach. Część ruszyła do sklepów, by zaopatrzyć się w żywność na wypadek dłuższego kryzysu. Stacje benzynowe były zamknięte, a ulice - wyludnione. Jak mówili mieszkańcy, dominuje mieszanka strachu i nadziei - nie wiadomo, co przyniosą kolejne godziny. - To są godziny ogromnej niepewności i wątpliwości co do tego, jaka będzie przyszłość Wenezueli. Wiemy, iż w niektórych miejscach realizowane są przejazdy kolumn samochodowych organizowane przez zwolenników chavizmu i Nicolása Maduro. W Caracas jest też zgromadzenie - powiedziała dziennikarka "Głosu Ameryki", Carolina Alcalde, w telewizji RTVE.
Więcej na temat ostatnich wydarzeń w Wenezueli przeczytasz w artykule: "Senator przekazał, co USA planuje dalej w Wenezueli. To usłyszał od Marco Rubio".


Źródła: Maria Corina Machado (X), IAR
Idź do oryginalnego materiału