Lex Szarlatan w Trybunale Konstytucyjnym | Witamina FM

1 godzina temu
POSŁUCHAJ!Prace nad kształtem ustawy przeciwdziałającej szarlatanom i pseudo-medycynie trwały około roku. Dokument potocznie zwany Lex Szarlatan miał nadać Rzecznikowi Praw Pacjenta nowe uprawnienia, które miały chronić pacjentów przed usługami, które ze zdrowiem mają kilka wspólnego - dzięki temu RPP mógłby ukarać przykładowo celebrytę reklamującego wątpliwe specyfiki na Lumbago czy lekarza praktykującego bez obecności w rejestrze i bez uprawnień. Dokładniej określono pseudomedyczną praktykę jako „udzielanie świadczeń zdrowotnych przez osobę niewykonującą zawodu medycznego” - definicja jednak nie obejmowała takich działań jak pierwsza pomoc, co było rezultatem wniesionych uwag od różnych podmiotów, przez firmy medyczne czy Rzecznika Praw Obywatelskich. Projekt przeszedł przez parlament po długich konsultacjach z wspomnianymi stronami oraz po ustaleniu budżetu z Ministrem Finansów i trafił na biurko prezydenta, który w trybie prewencyjnej kontroli wysłał ją do Trybunału Konstytucyjnego.Brak podpisu pod ustawą Prezydent Nawrocki argumentował kilkoma czynnikami. Po pierwsze, w jego ocenie definicja była za szeroka, co zdaniem Prezydenta mogło doprowadzić do podciągnięcia zielarzy i dietetyków pod grupę szarlatanów, z którymi prawo powinno docelowo walczyć. Ponadto Prezydent wyrażał wątpliwości wobec trybu karania praktyk, który jego zdaniem nie gwarantował sprawiedliwego procesu, a o całości miał jednoosobowo decydować urzędnik. Przypomnijmy, wedle zapisów ustawy odpowiedzialność miała mieć charakter administracyjny, czyli wymierzana przez urzędy, a kara mogła wynieść choćby milion złotych. Uwagi do tego trybu miała Naczelna Izba Lekarska, której zdaniem powinno się pociągać szarlatanów do odpowiedzialności karnej, jednak Ministerstwo Zdrowia argumentowało wybór ścieżki administracyjnej szybkim wymierzaniem kary, co w sądach bywa problematyczne. Finalnie Prezydent Nawrocki zapowiedział złożenie własnego projektu przeciwdziałającego pseudo-medycznym praktykom. W mojej ocenie najważniejsze tutaj jest dobro pacjentów - stan faktyczny jest taki, iż Rzecznik Praw Pacjenta nie ma obiecanych instrumentów do szerszej ochrony pacjentów przed wątpliwymi usługami. Nie chcę tutaj wchodzić w spory polityczne, jednak uważam, iż pacjenci nie korzystają na trwających kłótniach między rządzącymi, a te wpływają na nas wszystkich - od Chełma, aż po Hel.
Idź do oryginalnego materiału