Dwa dni przed wyborami samorządowymi w Toronto (26 października) rada redakcyjna Toronto Star opublikowała editorial, w którym odmówiła poparcia któregokolwiek z czołowych kandydatów: urzędującej burmistrz Olivii Chow oraz jej głównego rywala, radnego Brada Bradforda. Tytuł tekstu brzmi „Toronto needs a mayor for all Torontonians” („Toronto potrzebuje burmistrza dla wszystkich mieszkańców”). To jedna z nielicznych takich decyzji w ostatnich dekadach.
W editorialu gazeta opisuje Toronto jako potęgę gospodarczą, centrum kultury i nauki, które jednocześnie boryka się z wysokimi kosztami życia, permanentnymi korkami, niewystarczającą opieką nad najsłabszymi oraz rosnącym poczuciem niepokoju na ulicach. Rada redakcyjna podkreśla, iż popiera kandydatów tylko wtedy, gdy może to zrobić „z czystym sumieniem i pełnym przekonaniem”. Żaden z liderów wyścigu tego nie zapewnił.
Decyzja jest szczególnie wymowna w kontekście historii gazety. W wyborach uzupełniających w 2023 roku Star poparł Anę Bailão – przeciwniczkę Chow. Według obserwatorów od amalgamacji miasta w 1998 roku brak poparcia dla burmistrza zdarzył się wcześniej adekwatnie tylko raz (w 2000 roku, w starciu Mel Lastman–Jack Layton). Reporter Star David Rider potwierdził, iż editorial board (oddzielny od newsroomu) uznał obie kampanie za niewystarczające.
Reakcje były szybkie. Felietonista Toronto Sun Brian Lilley zauważył, iż choćby „progresywna” gazeta nie potrafiła poprzeć progresywnej kandydatki. Pollster David Coletto wskazał, iż odmowa poparcia urzędującej, która od dekad jest w życiu publicznym, jest sygnałem niezadowolenia z kierunku, w jakim zmierza miasto. Sondaże z ostatnich dni pokazują wyścig praktycznie remisowy: jedna z ankiet dała Bradfordowi 49 proc., Chow 47 proc. (w granicach błędu), wcześniej Chow prowadziła wyraźniej.
Dla mieszkańców GTA – w tym licznej polskiej społeczności w Toronto i Mississauga – najważniejsze są sprawy codzienne: podwyżki podatków od nieruchomości (krytykowane w kampanii jako bliskie 20 proc. za kadencji Chow), bezpieczeństwo publiczne, dostępność mieszkań, komunikacja i koszty życia. Bradford obiecuje zamrożenie podatków od nieruchomości i cięcia rachunków za wodę poprzez restrukturyzację Toronto Water. Chow stawia na ograniczenia opłat za TTC, budowę mieszkań na wynajem i programy dla młodzieży.
Editorial Star nie jest formalnym poparciem Bradforda – gazeta wyraźnie dystansuje się od obu kandydatów. Jest jednak rzadkim sygnałem, iż choćby medium o tradycyjnie lewicowych korzeniach nie znajduje w obecnym programie urzędującej burmistrz przekonującej odpowiedzi na problemy miasta.
Wpisuje się w to wyraźnie krytyczne stanowisko żydowskiej społeczności miasta wobec Olivii Chow
Główne organizacje żydowskie w mieście (m.in. CIJA, B’nai Brith Canada, Tafsik) od 2023–2025 roku regularnie zarzucają Chow jednostronność i używanie języka, który ich zdaniem podsyca napięcia. Najgłośniejszy przykład to wypowiedź z listopada 2025 r. na gali National Council of Canadian Muslims, gdzie Chow powiedziała: „The genocide in Gaza impacts us all” i porównała działania Izraela do japońskiej okupacji Chin w czasie II wojny światowej (odwołując się do historii swojej matki). Organizacje żydowskie nazwały to „reckless, divisive and dangerous”, „calculated insult” i wezwały do przeprosin lub dymisji. Jedna z grup złożyła skargę do Human Rights Tribunal of Ontario.
Do tego dochodzą konkretne nieobecności i gesty:
- odmowa udziału w debacie kandydatów na temat antysemityzmu (wrzesień 2026, organizowanej przez Jewish Lawyers);
- nieobecność na pierwszej rocznicy 7 października 2024 r. (później przeprosiła, tłumacząc nieporozumieniem);
- nieobecność na dużych wydarzeniach jak Walk with Israel;
- wypowiedź „Free Palestine” na Pride 2026, gdy ktoś ją o to poprosił.
Chow nie jest całkowicie nieobecna – uczestniczyła w niektórych późniejszych upamiętnieniach, i ogłaszała zwiększoną obecność policji w żydowskich dzielnicach. Jej kampania podkreśla, iż stoi „firmly against antisemitism”. Część osób z kręgów żydowskich (w tym długo znających ją osobiście) broni jej, mówiąc, iż dba o bezpieczeństwo, ale krytykuje politykę izraelskiego rządu. Istnieją też mniejszościowe głosy anty-syjonistycznych Żydów, które uważają, iż Chow jest za ostrożna wobec pro-palestyńskiego lobby.
Przeciwko Chow prowadzi także kampanię Rebel News.
To jeden z czynników, który w obecnym wyścigu o fotel burmistrza ma realne znaczenie polityczne.







