Leszek Miller o Trumpie w Davos: fałszywa opowieść o „samotnej Ameryce”

1 miesiąc temu

Leszek Miller, były premier RP i wieloletni lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej, od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny politycznej po 1989 roku. Jego wypowiedzi, także po formalnym wycofaniu się z bieżącej polityki, są regularnie komentowane i traktowane jako głos nurtu realistycznego, często sceptycznego wobec dominujących narracji Zachodu.

23 stycznia w Facebooku odniósł się do wystąpienia Donalda Trumpa w Davos, punktując dobrze znane słowa o „samotnej Ameryce”, zdradzonej przez sojuszników i zmuszonej do ponoszenia cudzych kosztów.

Wpis L. Millera w FB. Kliknij, aby powiększyć.

Miller pisze: Trump w Davos postanowił opowiedzieć światu historię o Ameryce samotnej jak rewolwerowiec na prerii: walczyła, przelewała krew, płaciła rachunki, a sojusznicy – jak zwykle – chowali się za plecami. To stały element jego repertuaru: monolog o zdradzie, niewdzięczności i amerykańskiej krzywdzie, opowiadany z miną księgowego, który odkrył, iż wszyscy jedli wystawną kolację na jego rachunek.

Problem polega na tym, iż to opowieść fałszywa. Trump mówi o „braku pomocy sojuszników”, jakby wojny prowadzone przez Stany Zjednoczone były zbiorowym przedsięwzięciem, do którego Europa uchylała się od obowiązków.

Tymczasem większość tych wojen była decyzją Waszyngtonu, często podjętą wbrew sceptycyzmowi sojuszników, a niekiedy wbrew zdrowemu rozsądkowi. Polska nie była widzem amerykańskich wojen. Nie siedziała na trybunach, nie komentowała z bezpiecznej odległości. W Iraku objęła dowodzenie jedną z największych stref stabilizacyjnych, wysyłała żołnierzy do miejsc, których nazw przeciętny wyborca w USA nigdy by nie wymówił. W Afganistanie przez lata była w ścisłej czołówce państw realnie obecnych na froncie – nie symbolicznie, nie „na papierze”, ale tam, gdzie strzelało się naprawdę.

Zginęło 44 polskich żołnierzy. Wielu wróciło okaleczonych fizycznie i psychicznie. Dla kraju średniej wielkości, bez kolonialnej przeszłości i bez globalnych ambicji imperialnych, była to cena ogromna. Polska nie wysyłała wojska, by „zarobić na wojnie”, tylko dlatego, iż uwierzyła w sens sojuszu – w to, iż bezpieczeństwo jest wspólne, a solidarność działa w obie strony.

Davos miało usłyszeć refleksję lidera wolnego świata o odpowiedzialności i wspólnych interesach. Usłyszało skargę wierzyciela, który grozi, iż następnym razem zakręci kurek. A świat, który przyzwyczai się do Ameryki mówiącej wyłącznie językiem pretensji, zacznie szukać alternatyw. I wtedy Trump będzie mógł wygłosić kolejne przemówienie – tym razem o tym, jak to Ameryka została sama już naprawdę.

Komentarz

Ten wpis jest o tyle istotny, iż zderza polityczny mit z konkretem. Trump opowiada historię emocjonalnie nośną, ale historycznie wątpliwą: Stany Zjednoczone jako wieczny frajer Zachodu. Miller przypomina coś, co w tej opowieści konsekwentnie znika, fakt, iż wiele amerykańskich wojen było decyzją Waszyngtonu, a nie wspólną uchwałą „kolektywnego Zachodu”, oraz iż sojusznicy nie tylko kibicowali, ale realnie ponosili koszty.

Polski przykład jest tu szczególnie niewygodny dla trumpowskiej tezy. Irak i Afganistan nie były dla Warszawy ani geopolityczną przygodą, ani kolonialną fantazją. Były próbą udowodnienia, iż sojusz to nie puste słowo. Dowodzenie strefą stabilizacyjną, wieloletnia obecność na froncie, 44 zabitych żołnierzy, to nie są „symboliczne gesty”, o których Trump mówi z pogardą, ale twarde fakty.

Miller trafnie zauważa też zmianę tonu amerykańskiego przywództwa. Davos nie usłyszało opowieści o wspólnej odpowiedzialności, ale język księgowego i wierzyciela, który straszy odcięciem finansowania. Taki przekaz może mobilizować elektorat w USA, ale na dłuższą metę podkopuje sens sojuszy. jeżeli bezpieczeństwo ma być wyłącznie transakcją, to prędzej czy później druga strona zacznie szukać innego dostawcy.

Puenta Millera jest chłodna i logiczna: Ameryka mówiąca wyłącznie językiem pretensji sama produkuje świat, w którym rzeczywiście zostaje sama. I wtedy choćby najbardziej sugestywny monolog o niewdzięcznych sojusznikach nie wystarczy, by przykryć fakt, iż to była samotność na własne życzenie.

→ I.R. Parchatkiewicz

27.01.2026

• zdjęcie tytułowe: Leszek Miller (2020), foto: domena publiczna

• więcej tekstów autora: > tutaj

Idź do oryginalnego materiału