Lech Wałęsa odmawia uznania Karola Nawrockiego. Mocne słowa o urzędzie prezydenta

dzienniknarodowy.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Lech Wałęsa odmawia uznania Karola Nawrockiego. Mocne słowa o urzędzie prezydenta


Lech Wałęsa oświadczył na antenie Radia Gdańsk, iż nie uważa Karola Nawrockiego za prezydenta. Były prezydent uzależnił zmianę stanowiska od ponownego przeliczenia głosów i mówił o oszustwie. Tak ciężki zarzut wymaga jednak dowodów, bo podważanie głowy państwa uderza w zaufanie Polaków do instytucji Rzeczypospolitej.

Wałęsa kwestionuje prezydenturę Nawrockiego

Lech Wałęsa został zapytany na antenie Radia Gdańsk o ocenę roku prezydentury Karola Nawrockiego. Odpowiedział wprost, iż nie uznaje go za prezydenta. Jak relacjonuje WP Wiadomości, były prezydent stwierdził, iż zmieniłby zdanie po ponownym przeliczeniu głosów. Ponieważ do takiego przeliczenia nie doszło, Wałęsa nazwał sytuację oszustwem.

To zarzut najcięższego kalibru. Nie został jednak w przytoczonej wypowiedzi wsparty dowodami, które pozwalałyby uznać fałszerstwo za fakt. W demokratycznym państwie można domagać się kontroli procedur, składać protesty i żądać wyjaśnienia wątpliwości. Nie wolno natomiast zamieniać podejrzenia w wyrok wydany przed mikrofonem.

Urząd państwowy ponad osobistym sporem

Wałęsa ma prawo do ostrej oceny politycznej. Jako były prezydent powinien jednak szczególnie dobrze rozumieć różnicę między niechęcią do konkretnego polityka a odmową uznania konstytucyjnego urzędu. Prezydentura nie jest prywatnym tytułem nadawanym przez poprzedników. Jej umocowanie wynika z wyboru obywateli i procedur państwa.

Spór o Karola Nawrockiego nie dotyczy więc wyłącznie dwóch rozpoznawalnych nazwisk. Dotyka szacunku dla instytucji Rzeczypospolitej. jeżeli ktoś twierdzi, iż doszło do oszustwa wyborczego, powinien przedstawić konkretne, możliwe do sprawdzenia podstawy. W przeciwnym razie wzmacnia chaos i przekonanie, iż wynik głosowania obowiązuje tylko wtedy, gdy odpowiada przegranej stronie.

Polacy potrzebują pewności reguł

Zaufanie do wyborów należy chronić przez przejrzystość, kontrolę i uczciwe rozpatrywanie zastrzeżeń. To interes każdego obozu politycznego. Równie ważna jest odpowiedzialność osób publicznych za słowa, zwłaszcza tych, które same piastowały najwyższy urząd w państwie.

Dla Polaków stawka jest konkretna: stabilność państwa i pewność, iż wspólne reguły nie zależą od sympatii dawnych przywódców. Krytyka prezydenta jest częścią wolności słowa. Podważenie jego mandatu wymaga faktów, a nie samej deklaracji. Powaga Rzeczypospolitej musi ważyć więcej niż osobisty polityczny osąd.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału