Lech Wałęsa chce zwrotu wielu tys. złotych. Poszło o tabliczkę pewnej instytucji

2 godzin temu

„Żądam kategorycznie”

Za pośrednictwem mediów społecznościowych Lech Wałęsa poinformował, iż przed laty przekazał „tysiące dolarów” na utworzenie specjalistycznej placówki ochrony zdrowia działającej w budynku Solidarności w Gdańsku. Jak relacjonował były współzałożyciel i pierwszy przewodniczący NSZZ „Solidarność”, w podziękowaniu za wsparcie umieszczono tam tablicę upamiętniającą jego darowiznę. Według Wałęsy po kilku latach tablica została zdemontowana i — jak ocenił — prawdopodobnie nie wróci już na swoje miejsce.

Oryginalny wpis Lecha Wałęsy na Facebooku

W dalszej części wpisu opublikowanego w mediach społecznościowych Lech Wałęsa zażądał, aby instytucja działająca w budynku Solidarności ponownie umieściła tablicę upamiętniającą jego darowiznę lub zwróciła przekazane przez niego środki wraz z odsetkami. Były prezydent zasugerował również możliwość podjęcia dalszych działań, jeżeli jego oczekiwania nie zostaną spełnione.

W jednym z komentarzy pod wpisem Wałęsa dodał, iż na rzecz wspomnianej specjalistycznej placówki ochrony zdrowia przekazał kwotę sięgającą około miliona złotych.

Nawiązanie do śmierci Kiszczaka

Na tym jednakże Lech Wałęsa nie zakończył swoich komentarzy. W kolejnym wpisie odniósł się do śmierci Czesława Kiszczaka oraz ujawnienia dokumentów dotyczących swojej rzekomej współpracy ze Służba Bezpieczeństwa.

Były prezydent twierdził, iż po śmierci Kiszczaka osoby z jego otoczenia miały namawiać go do publicznego ogłoszenia, iż wspólnie doprowadzili do obalenia komunizmu. Według Wałęsy sugerowano również, iż Kiszczak miał być agentem brytyjskiego wywiadu pozyskanym w czasie pracy w ambasadzie Wielkiej Brytanii. Polityk przekonywał, iż odmówił udziału w takim przedsięwzięciu, a następnie żona generała miała ujawnić dokumenty, które — jak twierdzi Wałęsa — były sfałszowane lub wcześniej wycofane przez samego Kiszczaka.

Idź do oryginalnego materiału